Sport.pl

Niespodzianka. Jacek Frątczak wraca do żużla. Ale nie do Falubazu

CeKon
20.07.2017 21:44
A A A
Jacek Frątczak

Jacek Frątczak (Mariusz Kowalaszek)

Jacek Frątczak przez wiele lat działał w zielonogórskim klubie żużlowym. Zarządzał, ale pracował też bezpośrednio z ekstraligowym zespołem. Od dwóch sezonów nie ma go już w Falubazie i póki co z pewnością nie będzie. Zobaczymy go za to w zespole Get Well Toruń. To spore zaskoczenie.

Zielonogórski przedsiębiorca Jacek Frątczak od lat kojarzony jest z czarnym sportem. Wiele lat poświęcił pracy w Falubazie, dlatego o speedway’u wie wszystko. Ale po nieudanym dla drużyny sezonie 2015 pożegnał się z klubem. Oznajmił, że jego misja dobiegła końca. Obowiązki menedżera zespołu pełnił należycie, w zasadzie bez większych zastrzeżeń, kilka razy wsławił się akcjami ratującymi zespół z opresji. Wziął jednak na siebie odpowiedzialność za słabe wyniki Falubazu w 2015 r., choć przyczyną takiego stanu rzeczy była przede wszystkim plaga kontuzji, a nie jego praca i trenera Sławomira Dudka. – Zdobyłem z Falubazem trzy złote medale, dziękuję wszystkim, którzy pozwolili mi realizować swoją pasję – powiedział Jacek Frątczak na pożegnanie. Oczywiście bez żużla żyć nie mógł. Sporadycznie angażował się w pracę podczas międzynarodowych zawodów w jeździe parami, a na poważnie stał się telewizyjnym ekspertem w trakcie transmisji z esktraligowych spotkań.

Niedawno w rozmowie z „Gazetą” mówił o tym, jak wyplątał się z nałogu żużla.

TU PRZECZYTACIE ROZMOWĘ Z JACKIEM FRĄTCZAKIEM

Wydawało się, że Jacek Frątczak żużel zaczął traktować wyłącznie jak hobby, tymczasem na serio do niego wraca. Ma pomóc wydobyć z tarapatów zespół z Torunia, któremu – to wciąż niewiarygodne – zagraża degradacja z PGE Ekstraligi. Get Well ma fatalny sezon, a przecież ten utytułowany klub miał walczyć o wysokie cele. Jest inaczej, torunianie mają do rozegrania jeszcze tylko kilka bardzo ważnych meczów, do play-off nie awansują na pewno, dlatego za miesiąc zakończą sezon. I właśnie na taki czas pracy zarządcy toruńskiego klubu umówili się z nowym menedżerem. Jacek Frątczak nie wyklucza jednak dalszej współpracy, ale zastrzega, że takiego planu nie ma. – Na dziś sytuacja wygląda tak, że nie mogę obiecać dłuższej współpracy, a poza tym nawet nie wiem, czy się jeszcze do tej zabawy nadaję – powiedział Jacek Frątczak serwisowi WP Sportowe Fakty. Podkreślił też, że nie zapomina o tym, skąd pochodzi: – Nazywam się Jacek Frątczak i jestem z Zielonej Góry. To nie zmieni się nigdy. Uważam, że to moje wyzwanie, to również plus dla środowiska, z którego pochodzę i które mnie ukształtowało. Jeśli człowiek z tego miasta wesprze w kryzysie inny bardzo utytułowany ośrodek i zrobi to z powodzeniem, raczej będzie to dobrze świadczyć również o Zielonej Górze. Zapewniam, że nikogo nie zdradziłem, ani nie sprzedałem. Poza tym, nie bez znaczenia był fakt, że w tym roku nie dojdzie już do konfrontacji toruńsko-zielonogórskiej. To pomogło mi podjąć decyzję o powrocie.

Zobacz także
Skomentuj:
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX