Sport.pl

Stelmet odpalił w drugiej połowie. Wcześniej spał, albo usypiał rywala

CeKon
08.04.2017 20:04
A A A
Stelmet vs Polski Cukier

Stelmet vs Polski Cukier (Fot. Władysław Czulak/Agencja Gazeta)

Koszykarscy mistrzowie Polski po przerywniku we Włocławku wrócili na zwycięską drogę. W sobotę we własnej hali pokonali PGE Turów Zgorzelec 94:85. Po przespanej pierwszej połowie Stelmet BC Zielona Góra w trzeciej kwarcie zmiażdżył Turów.

Stelmet, podrażniony porażką we Włocławku, zniszczy PGE Turów, by pokazać, kto tak naprawdę rządzi w lidze... Jeżeli zielonogórscy kibice nastawiali się na taki scenariusz wydarzeń, to przez pół meczu nie dostali nawet przesłanki, by tak to się miało potoczyć. Zgorzelecka drużyna z reguły skromnie, ale za to dość spokojnie i niemal nieprzerwanie prowadziła. A trener Mathias Fischer reagował tak, jakby mecz toczył się w Zgorzelcu, a jego drużyna zmagała się z rywalem, z którym po prostu nie wypada przegrać. Tzn. Fischer prosił o przerwy w grze i napominał swoich graczy, gdy pozwalali na to, by Stelmet zbliżył się np. na 1 pkt lub doprowadził do remisu.

Dwie kwarty zdominowała szybka koszykówka. Krwistej i prawdziwie derbowej walki, której z uwagi na stawkę spotkania należało się spodziewać, nie było wcale. 48-punktowy dorobek Turowa mówił o tym dobitnie. Zawodnicy obu drużyn pojedynkowali się na rzuty, pomysłowe akcje, zgorzeleccy gracze częściej próbowali posiłkować się rzutami za trzy punkty. Zresztą robili to na tyle skutecznie - 47 proc., że nie było powodu, by wstrzymywać ręki.

Mistrzowie i zarazem faworycie przegrywali w połowie spotkania 39:48. Przegrywali przede wszystkim dlatego, że w obronie brakowało zapalczywości i jakości. Koszykarze zielonogórskiego zespołu pozwalali przeciwnikom na zbyt wiele. W taką ocenę wpisywała się mniejsza liczba zbiórek - 14, wobec 18 Turowa. Pozostawało trzymać się nadziei, że na drugą połowę z szatni wybiegnie inny, lepszy i bardziej zaangażowany Stelmet.

Nadzieja się spełniła. I wystarczyły ledwie trzy-cztery minuty, by Turów poczuł, że warunki gry kompletnie się zmieniły. Skończyły się błyskotliwe akcyjki, na każde trafienie zgorzeleccy zawodnicy musieli bardzo ciężko pracować, a zmieniający się na korzyść Stelmetu wynik wskazywał, że to, co się zaczęło dziać, jakoś nie pasuje drużynie ze Zgorzelca. Nie owijając w bawełnę, w trzeciej kwarcie goście dostawali baty. Wynik przed ostatnią częścią starcia 67:61 nie był tak dosadny jak wynik trzeciej kwarty - 28:13. Aż chciało się wtedy zapytać, czy Stelmet przespał pierwszą połowę, czy też usypiał czujność konkurentów. Ale najpierw przyszło poczekać, aż mistrzowie doprowadzą sprawę do końca i wypchną walczącego o play-off rywala z ósemki. Nie poszło to tak zupełnie gładko, bo zielonogórskiej drużynie nie udało się w pełni utrzymać tendencji z trzeciej kwarty. Jednak nawet bez tego o żadnych wątpliwościach mowy nie było. W drugiej połowie Stelmet grał, kładąc solidny nacisk na obronę, tak jak na mistrza i faworyta ligi przystało.

STELMET BC ZIELONA GÓRA - PGE TURÓW ZGORZELEC 94:85

KWARTY: 18:22, 21:26, 28:13, 27:24

STELMET: Koszarek 19 (1), Dragicević 17, Kelati 11 (3), Djurisić 11, Moore 5 oraz Matczak 11 (1), Florence 9 (1), Mokros 7 (1), Hrycaniuk 4.

TURÓW: Michalak 15 (2), Bochno 14 (3), Carter 13 (2), Archibeque 12, Jackson 10 (1) oraz Ikovlev 8, Nikolić 8, Brown 5 (1), Gospodarek 0, Borowski 0.

Zobacz także
Skomentuj:
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX