Sport.pl

Sprawdzamy wybory Stelmetu! Kto nas uwodzi, a kto nas zawodzi! [ZDJĘCIA]

Gdyby koszykarze Stelmetu BC Zielona Góra byli dziećmi szczęścia, po dwóch kolejkach Euroligi byliby sensacyjnym liderem grupy C. Oczywiście, w najważniejszych minutach meczów z Żalgirisem Kowno i Barceloną zabrakło nie tylko szczęścia. Ale kto widział, ten wie, że szanse na sukces naprawdę były. Czyja to zasługa, a kogo wina? dzielimy się z wami naszymi wrażeniami!

Mateusz Ponitka - NBA czeka!

Na zdjęciu na drugim planie, na boisku zdecydowanie na pierwszym. Utrzymał wysoką formę z Eurobasketu i jest zdecydowanym liderem zielonogórzan w Eurolidze. Mister Everything - podaje, rzuca, zbiera, dobija, wymusza faule, biega do kontry, zabiera piłki.

Rzuca średnio 12 punktów na skuteczności 54.9 proc. za dwa. Oddał ledwie dwa rzuty za trzy, lecz jeszcze nie trafił żadnego. Zbiórek średnio aż 7-8 piłek. Naprawdę nieźle, jak na kogoś, kto nominalnie gra na obwodzie. Lider. Spieszmy się kochać Ponitkę, bo zaraz go nie będzie. Panie Mateuszu, czas, żeby NBA poznała Polaka nie tylko na pozycji centra!

Druga młodość Łukasza Koszarka

Jezuniu! Żeby nie ta strata na finiszu meczu z Barceloną, byłoby pięknie. Ale i tak jest chyba zdumiewająco. Koszarek zuch chłopak! Wrócił z kadry, słówkiem nie pisnął o zmęczeniu. W Eurolidze raz z nawiązką wyrobił normę punktową, drugim razem w asystach. I jeszcze wyjawił na antenie Radia Zielona Góra, że na treningach klepie teraz nie jedną, lecz dwie piłki jednocześnie. Dzięki temu jest lepszy. Wprawdzie Magic Johnson wpadł na to już wiele lat temu. Ale chwała 31-letniemu Koszarkowi, że ciągle chce się czegoś nowego uczyć.

Podpowiadamy: może warto zainwestować w trzecią piłkę dla Koszarka. To jeszcze sobie za czas jakiś dorobi do emerytury w Harlem Globtrotters.

I jeszcze mała dygresja: od kiedy Koszarek gra w Stelmecie, łapiemy się na tym, że sami mamy chyba jakiś amerykański kompleks. Wyobrażamy sobie otóż, że tego lata to już na pewno przyjedzie jakiś wymiatacz z USA, który odeśle Koszarka na ławę. I co? I trochę już się tych wymiataczy przewinęło. A Koszarek to ciągle nasz Numero Uno.

Dee Bost - może się jeszcze rozkręci?

Ulubieniec damskiej części fanów Stelmetu na razie rozczarowuje. W Eurolidze zagrał dwa przeróżne mecze. Niestety, oba nieudane.

Przeciwko Żaligirisowi Kowno wpychał się pod kosz, jednak miał ogromne problemy ze skutecznością - był 0/5 w rzutach za 2. Z Barceloną szukał okazji strzeleckich z dalszych odległości. Trafił jeden ważny rzut zza łuku - był 1/5 za trzy.

Na razie rozegrał 38 minut, mocno bezproduktywnych, na parkietach Euroligi. Jeszcze się rozkręci, czy to jednak za wysokie progi dla niego? Nie przekreślamy go za wcześnie.

Kat Vlad

Euroliga mówi nam, że Rumun Vlad Moldoveanu marnował się w zgorzeleckim systemie polegającym na braku systemu. Porządek gry w Stelmecie BC jednak bardziej mu odpowiada i podnosi rangę zabójczej dłoni Vlada. Słowem korzysta gracz, korzysta zespół. I czuć, że kiedy rumuński koszykarz mówi, że ma wobec Stelmetu pewien dług danej szansy, który zamierza odpracować, to nie jest żadna czcza gadanina.

Ale do ideału trochę brakuje... Rumun trafił do Stelmetu BC z mniej lub bardziej oficjalnym podtekstem do transferu, że jest o wiele tańszy niż Chevon Troutman. Nie, żebyśmy tu zamierzali płakać po Troutmanie i jego szarżach po mieście! Od tego jesteśmy dalecy. Niemniej na siłowni w podziemiach CRS Amerykanin wyciskał ciężary, do których chyba nawet nie podchodzi Vlad. Siła Truotmana trochę przydałaby się w podkoszowych przepychankach w Eurolidze. Vladowi trudniej ustać, gdy napierają na niego niedźwiedzie z Litwy lub najstaranniej wyselekcjonowani wybrańcy Barcelony. Dlatego, chcąc nie chcąc, fauluje i jeszcze nie dotrwał do końca żadnego z euroligowych meczów Stelmetu BC.

J.R. Reynolds - my nie o take... strzelbę walczyliśmy

45 minut na parkiecie. W tym czasie ledwie 9 punktów i 4 asysty. Przyzwoite 3/9 za trzy - 33.3 proc. Bezproduktywny w ataku, za wolny w obronie. Słabiutko, zwłaszcza jak na kogoś, kto miał dać na doświadczenie i spokój na europejskich parkietach.

Przebywa na boisku kosztem Przemysława Zamojskiego i Karola Gruszeckiego. Niestety, jego rywale zawodzą, a szkoda, bo na mieliśmy nadzieję na ostrą konkurencję pomiędzy wspomnianą trójką zawodników.

A Bestia? robi swoje

Coś, co się na pewno w koszykarskim świecie nie dzieje: Np. w Izmirze ciekawscy kibice sprawdzają, kogo w składzie ma Stelmet Zielona Góra. Patrzą: Hrycaniuk. I mówią: - Ooo, ten to da się naszym we znaki...

Tak się nie dzieje, bo Adam Bestia Hrycaniuk nie zapada w pamięci oraz w statystykach jako podkoszowy rekin punktojad czy też rekin zbiórkojad...

Czasem ustrzeli coś z półdystansu, lecz dla odmiany nie dociągnie haka spod kosza. Najczęściej stawia tzw. zasłony, robi swoim kumplom miejsce pod koszami, chroni mniejszych przed większymi. Nie pozwala, by ten i ów rywal dorwali się do zbiórki. Sędziowie ubrali go w ramki zawodnika, który nadużywa fauli. Wcześniej bywało, że jego udział w efektywnych elementach gry był większy, lecz wraz z tym zwiększała się też liczba strat. Teraz, u Filipovskiego, Bestia po prostu robi swoje. Do roli poety basketu nie aspiruje.

Nemanja Djurisić - hipster dostaje lekcje

Po czterech latach występów na uczelni Georgia, jego początki w Eurolidze nie są udane. Debiut miał lepszy - zebrał wtedy aż cztery piłki na atakowanej tablicy i rzucił 6 punktów. Spotkanie z Barceloną to kategoria tych, o których chciałbym jak najszybciej zapomnieć.

Rugany przez Saso Filipovskiego za grę w obronie, motał się również wyraźnie po drugiej stronie boiska. Brakowało mu werwy i charakteru. Szkoda, że zawodzi, bo pod względem ekonomicznym to jeden z najtańszych zawodników Stelmetu. Wierzymy, że zaraz euroligowa trema ustąpi nie Nemanja zacznie czarować!

Zwycięzca w konkursie: Najbardziej hipsterska fryzura naszego koszykarza.

Trening koszykarzy Stelmetu BC Zielona Góra Trening koszykarzy Stelmetu BC Zielona Góra Mariusz Kowalaszek

Szewczyk po 10 latach

Dialog Wojciecha Michałowicza i Arkadiusza Konieckiego, którzy wspólnie komentowali transmisję meczu Barcelony ze Stelmetem:

Michałowicz: - I pierwsze punkty po 10 latach na parkietach euroligowych Szymona Szewczyka.
Koniecki: Tak dokładne statystyki prowadzisz?
Michałowicz: - No, nigdy nie prowadzę dokładnych, bo to nie do mnie należy, ale gdzieś warto to przypomnieć.

To był początek czwartej kwarty. Dlaczego Szewczyk nie ustrzelił nic wcześniej - w meczu z Żąlgirisem lub w trzech kwartach spotkania w stolicy Katalonii? Bo nie mógł. Siedział na ławie. Chyba miał jakąś podpadziochę. Bo w lidze i grach towarzyskich też musiał swoje odczekać. Za co to podpadziocha? Wydaje się nam, że się domyślamy, ale nie wnikamy, bo to nie musi być dobry trop. Tym niemniej czekamy na więcej Szewczyka w Stelmecie. Trójkę w Barcelonie zapamiętamy! Ale ten beret, co dostał w ostatnich sekundach, niestety także.

Dejan Borovnjak, czyli będzie lepiej

Trzymamy się takiej wersji: problemy zdrowotne sprawiły, że na początku sezonu mieliśmy w Zielonej Górze tylko pół słynnego Dejana Borovnjaka. Ale czas pracuje dla nas. I w Barcelonie Partyzant z Belgradu był już jakby cały, czyli ręka przy rzucie ani drgnie, a obrona nie tak licha, jak się niektórym wydaje.

Jeśli nadal Stelmet będzie grał dobrze i jeśli będą pozycje na półdystansie, może już w najbliższym euroligowym spotkaniu (w piątek 30 października w Zielonej Górze z Lokomotivem Kubań Krasnodar) wpadną do kosza rywali te punkty, których dwa razy zabrakło nam do szczęścia.

Przemysław Zamojski Przemysław Zamojski Fot. Anna Kraśko

Przemysław Zamojski - kiedyś strzelcem był wyborowym

Liczymy, że Zamoj w końcu zapali za trzy! Przecież rzucać potrafi. Przed dwoma sezonami był strzelcem wręcz wyborowym. Teraz stracił minuty kosztem J.R Reynoldsa. Pojawia się średnio na dziewięć minut, na razie jeszcze nie trafił do kosza w rozgrywkach.

Zdecydowanie lepiej gra w Tauron Basket Lidze, gdzie dostaje więcej czasu. I tutaj na razie musi pracować na zaufanie Saso Filipovskiego, który wyżej na tę chwilę ceni Amerykanina.

Karol Gruszecki jako jeden z wielu

W Słupsku heros, w Zielonej Górze przestraszony. W ciągu 20 minut euroligowego biegania Karol Gruszecki, tylko raz trafił do kosza z gry. A przecież potrafi na boisku wiele. Chyba nadal aklimatyzuje się do nowej roli - w Słupsku był liderem na boisku. Gdy była trwoga, piłka leciała do Gruszeckiego. W Zielonej Górze jest tylko jednym z wielu w rotacji i póki co nie zapracował na więcej. Trochę jakby rzeczy działy się tu dla niego za szybko. Uznajmy, że to śliwki robaczywki. Najpierw będzie przełom w lidze, a później Euroliga jeszcze nauczy się nazwiska Gruszecki.

Saso wrócił tam, gdzie jego miejsce

Filipovska obrona, która rzuciła na kolana całą Tauron Basket Ligę, działa także w Eurolidze! W pierwszym meczu Stelmet BC stracił tylko 66 pkt. W drugim więcej - 78, ale za to na jakim gruncie?!

Drużyna nie dała się rozstrzelać. I nie mamy wątpliwości, że tkwi w tym ręka Saso. Na zawsze zapamiętamy jego błysk w oku z ostatniego piątkowego wieczoru. Saso nie na żarty chciał w Barcelonie poskromić wielką Barcelonę. I wiedział, jak to należy zrobić.

Życzymy trenerowi, by na finiszu kolejnego spotkania koszykarze Stelmetu BC zmienili się zimnokrwistych snajperów. I wtedy skończy się wyliczanka porażek.

Nasz trener robi wrażenie człowieka, którego normalnie przyłożyłbyś do rany. Ale w ostatnim meczu pokazał, że czasami przestaje być takim dobrym koszykarskim tatą. Może właśnie dlatego, że było tak, blisko, że istniała niepowtarzalna szansa, nasz trener błysnął ułańską szarżą, którą namiętnie powtarzali realizatorzy transmisji. W gorącym przedwyborczym okresie w Zielonej Górze po tej szarży miała nawet zawiązać się partia Obrońców praw Djurisicia, lecz w PKW akurat zacięła się maszynka do rejestracji nowych komitetów wyborczych...