Stelmet nie dał żadnych szans Polpharmie

Mindaugas Budzinauskas nie będzie dobrze wspominał swojego debiutu trenerskiego w Tauron Basket Lidze. Litwin miał pecha, bo trafił na podrażnionego lwa - Stelmet Zielona Góra.
Budzinauskas objął Polpharmę w tym tygodniu. Mógł coś usłyszeć, że faworyt z Zielonej Góry zmaga się z problemami i nie gra na miarę potencjału. Mógł też liczyć na sensację. Jednak w sobotni wieczór Stelmet zwodził gości ze Stargardu tylko w pierwszej kwarcie. W drugiej zielonogórski zespół wreszcie zaszalał!

A przecież po piątkowym rozstaniu Stelmetu z Piotrem Stelmachem istniały obawy, że wewnątrz drużyny dzieje się coś złego. Sobotni mecz pokazał coś dokładnie odwrotnego. Zielonogórzanie zagrali skutecznie i momentami z polotem. Opowieści o podziale, grze zbyt indywidualnej, przegrywanej walce o zbiórki, nieudolności przy rzutach za trzy, nikczemnej liczbie asyst - to wszystko jakby w ogóle nie dotyczyło Stelmetu...

Tylko na początku gospodarze nie umieli zatrzymać podkoszowego gracza Polpharmy Bena McCauleya. Amerykanin kończył większość ataków gości, i to dość skutecznie. W 10 minut wrzucił 9 pkt. Po tych rzutach i przy w miarę przyzwoitej obronie starogardzianie kilka razy wychodzili na prowadzenie.

Jednak Quinton Hosley i reszta odebrali im widoki na udany występ w drugiej kwarcie. To było wreszcie coś, na co czekaliśmy! Stelmet pokazał moc. Jakby podrażniony lew obudził się, zaryczał, zatrząsł grzywą, okazał pazury. Jeżeli w tym okresie coś groźniej szumiało ze strony gości, to tylko grupka kibiców, którzy flagami zasłaniali widoczność ludziom siedzącym w sektorach za nimi. Na boisku koszykarze Polpharmy nie byli w stanie zasłonić gospodarzom drogi do kosza. Odbyła się egzekucja (31:15), która przesądziła o losach meczu. Można wprawdzie dostrzec, że zielonogórzanie przegrali obie kwarty w drugiej połowie. Niemniej wszystko działo się już wtedy pod ich kontrolą. Wygrana była niezachwiana. Dlatego w ostatnich minutach fani Stelmetu uprosili trener Mihailo Uvalina, był dał trochę pograć Filipowi Matczakowi. Szkoleniowiec wspaniałomyślnie sięgnął nawet po głębsze rezerwy.

Powiedzieli po meczu

Trener Polpharmy Mindaugas Budzinauskas: - Pracowaliśmy dopiero kilka dni razem, ale w naszej grze było dzisiaj więcej pozytywów niż negatywów. Przeplataliśmy lepsze fragmenty gorszymi, czasem coś wychodziło, czasem nie. Ale to normalne po tak krótkim okresie pracy. Wierzę, że im dłużej będziemy pracować ze sobą, tym będzie lepiej.

Skrzydłowy Polpharmy, a w ubiegłym sezonie Zastalu Zielona Góra Uros Mirković: - Cieszę się, że wróciłem do tej hali i zostałem ciepło przyjęty. Przyzwyczaiłem się do wygrywania tutaj, ale dziś nic z tego nie wyszło. Stelmet ma taki zespół, że potrafi wygrać mecz w pięć minut i właśnie to zrobił.

Trener Stelmetu Mihailo Uvalin: - W pierwszej połowie pokazaliśmy niesamowitą energię i to wtedy przesądziliśmy o losach spotkania. W drugiej połowie zdarzały nam się lepsze i gorsze fragmenty gry, poza tym oszczędzaliśmy Olivera Stevica, który nabawił się jakiegoś urazu. Chcemy, by był gotowy do ważnego środowego meczu z Ostendą.

Rzucający obrońca Stelmetu Kamil Chanas: - Bardzo chcieliśmy dzisiaj wygrać. Cieszymy się ze zwycięstwa, zwłaszcza że przed meczem było sporo zamieszania. Dzisiejszy mecz to na pewno pozytywny prognostyk przed kolejnym meczem w Europucharze z Ostendą.

Liczby śmierci Polpharmy

0 - żadnej trójki nie zdołali wrzucić do zielonogórskiego kosza gracze Polpharmy. Próbowali 13 razy, wszystko chybili. Najwięcej razy - 4 - rzucał Jawan Carter.

1 - tyle punktów dołożyli do końcowej zdobyczy Polpharmy koszykarze, którzy zaczynali mecz z ławki. Aleksander Lichodziejewski, Zbigniew Białek, Bartosz Sarzało, Kacper Radwański byli w tym spotkaniu Agentami Zero. Wyjątkowy punkcik należał do rozgrywającego Marcina Nowakowskiego.

STELMET ZIELONA GÓRA - POLPHARMA STAROGARD GDAŃSKI 89:76

KWARTY: 20:18, 31:15, 18:21, 20:22.

STELMET: Hosley 18 (1), Hodge 16 (2), Chanas 16 (2), Stević 11, Łapeta 2 oraz Jones 13 (1), Sroka 11 (1), Cesnauskis 2, Matczak 0, Trubacz 0.

POLPHARMA: McCauley 24, Mirković 20, Carter 18, Majewski 7, Szymkiewicz 6, oraz Nowakowski 1, Lichodziejewski 0, Białek 0, Sarzało 0, Radwański 0.