Sport.pl

Komentują koszykarze: Dziś byliśmy drużyną. Uniks do machnięcia. Oby tak w lidze

Gracze Stelmetu Zielona Góra trochę żałowali, że w pucharowym debiucie nie wykorzystali szansy i własnej dobrej gry, by jeszcze mocniej nacisnąć faworytów z Kazania.
Środowy mecz w Zielonej Górze zakończył się porażką gospodarzy 67:74. A jednak po zakończeniu gry role jakby się odwróciły. Zwycięzcy tłumaczyli się z tego, że wypadli nie dość dobrze. Pokonani opowiadali, w jaki sposób trzymali się zaskakująco dzielnie.

Trener Stelmetu Mihailo Uvalin: Gratuluję mojemu przyjacielowi Aco Petroviciowi! My w pierwszej połowie popełniliśmy zbyt wiele dziecinnych czy amatorskich strat. Ale ogólnie jestem dumny z mojego zespołu i szczęśliwy, że kilku graczy dziś się odblokowało. Nie potrafię nawet opisać tego, jak się czuję. Choć wiecie, że nigdy nie bywam zadowolony, gdy przegrywamy.

Rozgrywający Walter Hodge: - Zagraliśmy świetne spotkanie. W pierwszej połowie popełniliśmy sporo strat, co odbiło się na końcowym wyniku. W drugiej połowie walczyliśmy ostro, jestem dumny z mich kolegów. Cieszę się, gdy widzę postępy w naszej grze. Dzięki także temu meczowi możemy grać lepiej także w ekstraklasie.

Skrzydłowy Piotr Stelmach: - Szkoda, że przegraliśmy, bo była szansa i było blisko. Dlaczego przegraliśmy? Zabrakło nam pewnie troszeczkę doświadczenia. Trener mówił nam przed meczem, że dwóch czy trzech zawodników Uniksu grało w finale Euroligi. To jest klasa sama w sobie. Fajnie, że tak zagraliśmy. Szkoda końcówki, bo była szansa. Mój występ? Ta druga moja trójka mogła wpaść, bo tak fajnie leciała, jednak trafiła obręcz.

Środkowy Adam Łapeta: - Zagraliśmy dzisiaj mniej indywidualnie, bardziej jak zespół. Jeżeli tak będziemy grać nadal, to nie mamy się kogo obawiać w polskiej lidze. Będziemy w stanie wygrać z każdym. Fajnie, że nasza gra w końcu tak wyglądała. Uniks jest faworytem do zwycięstwa w EuroCup. Dzisiaj to potwierdził. Jak się grało? Inaczej. Piłka fajnie chodziła, mieliśmy dużo otwartych pozycji, mało graliśmy na siłę. Trochę w końcówce mieliśmy gorące głowy i oddaliśmy kilka niezaplanowanych rzutów. Smutny jestem z powodu przegranej, zadowolony jednak ze stylu mojego zespołu.

Rzucający Kamil Chanas: - Było blisko. W końcówce na pewno rywal się przestraszył. Byli dzisiaj do machnięcia. Sam cieszę się, że obudziłem się w najważniejszym momencie meczu, było naprawdę blisko by ich dzisiaj przeskoczyć. Kazań? Przyjechali, grali, wygrali. Mnie najbardziej podobał się Kaimakoglu, który bardzo fajnie czytał grę w obronie. Pokazaliśmy jednak, że można z nimi grać. Pieniążki nie grają, jak wszyscy mówią. Tak samo jest w naszej lidze, gdy Stelmet przyjeżdża do słabszego rywala. Mam nadzieję, że w każdym meczu będziemy tak walczyć o zwycięstwo, jak dzisiaj.

Trener Uniksu Aco Petrović - Nie chcę szukać wymówek, ale mieliśmy wiele problemów z podróżą. Wszyscy wiecie jakich [poważnie spóźnił się samolot, a potem jeszcze jeden z koszykarzy Chuck Eidson zostawił w samolocie iPada]. Przez to nie mogliśmy trenować we wtorek wieczorem w Zielonej Górze. Kilku moich liderów dopadło zmęczenie. Zagraliśmy słabiej. Ale Stelmet to bardzo dobry rywal, który w ostatniej kwarcie złapał rytm, trafił kilka trudnych rzutów. Tym bardziej się cieszę, że udało nam się wygrać.

Skrzydłowy Kostas Kaimakoglu: - EuroCup się zaczął, a każda gra jest bardzo istotna. Rano któryś z dziennikarzy pytał mnie, czy jesteśmy faworytem tej grupy. Powiedziałem, że tutaj każdy jest w stanie wygrać z każdym i jeżeli jesteśmy faworytami, to musimy to udowodnić na parkiecie. Dzisiaj oba zespoły zagrały bardzo dobrze ofensywnie w pierwszej połowie. W drugiej połowie poprawiliśmy obronę, zatrzymaliśmy najgroźniejszych graczy naszego przeciwnika. Cieszmy się więc ze zwycięstwa.

Więcej o: