Sport.pl

Zielona Góra pierwszy raz w EuroCup. Rutyniarze z Kazania mocniejsi

Ostatnie minuty gry rozstrzygały o losach debiutanckiego występu koszykarzy Stelmetu Zielona Góra w europejskich pucharach. Seria strat i chybionych rzutów na finiszu ułatwiła zadanie utytułowanej drużynie Uniksu Kazań.
Stelmet może sobie zapisać na plus, że możniejsi rywale z Rosji nie wygrali w środowy wieczór w Zielonej Górze tak, jak chcieli.

Tylko krótkimi fragmentami graczom z Kazania udawało się trzymać gospodarzy meczu na 10-punktowy dystans. O wiele częściej pucharowi pierwszoroczniacy z Zielonej Góry byli dwa kroki za faworytem. Trzy tysiące widzów w hali CRS dostało dobre widowisko. Obyciem wśród słynnych przeciwników wykazał się center Adam Łapeta i wypadł lepiej niż w potyczkach ligowych. W drugiej połowie ta sama pozytywna różnica cechowała Kamila Chanasa.

Dwa celne rzuty i dwie obronione akcje - tyle zwykle brakowało, by dopaść Uniks i grać z nim na remis. Ale też przewaga gości nie brała się z przypadku. Czytali grę zielonogórskiej piątki, zyskiwali na tym sporo przechwytów, królowali w tej dziedzinie Mire Chatman oraz Terrell Lyady, który przed laty grał w Unii Tarnów. Zabójczo skutecznie trafiał Grek Kostas Kaimakoglou, o którym da się wyczytać, że rocznie zarabia w Kazaniu 1,2 mln euro.

Pozycje rzutowe koszykarze Uniksu zdobywali o wiele szybciej i prostszymi środkami. Pojęli też, kto w Stelmecie ma najlepszą rękę i ochotę do punktowania. Quinton Hosley wszystkie swoje zdobycze - 13 pkt - uskładał w pierwszej połowie. Gdy po zmianie stron ostro przypilnował go Igor Zamanskiy, Amerykanin do znakomitych statystyk z kwart pierwszej i drugiej w dwóch kolejnych dokładał już tylko pudła. Mimo to na finiszu podopieczni trenera Mihailo Uvalina skasowali większość strat. Gdy Uniks jeszcze był w zasięgu Stelmetu, Hosley znakomicie podał do Serba Olivera Stevicia. Ale podkoszowy zaprzepaścił okazję, spudłował, będąc wprost pod koszem. Kolejne akcje Hosley postanowił kończyć sam, m.in. dlatego, że Rosjanie nie pozwolili, by piłka dotarła do rąk rozgrywającego Waltera Hodge'a. Niestety, nie były to skuteczne wykończenia.

- Nie potrafię opisać, jak się czuję po tym meczu. A wiecie, że raczej nigdy nie bywam zadowolony, gdy przegrywamy. Dziś jestem dumny z zespołu - podzielił się wrażeniami Uvalin.

STELMET ZIELONA GÓRA - UNIKS KAZAŃ 67:74

KWARTY: 20:22, 15:20, 12:16, 20:16

STELMET: Hodge 16 (2), Hosley 13 (1), Chanas 10 (1), Stević 8, Łapeta 8 oraz Cesnauskis 5 (1), Lopicić 4, Stelmach 3 (1), Jones 0.

UNIKS: Kaimakoglou 19 (1), Vougioukas 10, Eidson 9 (1), Lyday 7, Samoylenko 2 oraz Chatman 17 (2), Vermeeenko 6, Zamanskiy 4, Antipov 0.

Więcej o: