Dziennikarz zapytał o frustrację, Hodge naraził się na karę

Porażka i kiepskie recenzje za styl gry to najpewniej nie koniec przykrych wieści o meczu zielonogórskich koszykarzy z Treflem Sopot. Sędzia dyscyplinarny Polskiej Ligi Koszykówki nałoży na rozgrywającego Stelmetu karę pieniężną mieszczącą się w widełkach 2-10 tys. zł.
Tuż po zakończeniu gry Walter Hodge złamał jeden z punktów regulaminu dyscyplinarnego PLK, który zakazuje publicznego wypowiadania się na temat pracy sędziów. Portorykańczyk komentował spotkanie przed kamerami TVP Sport. Najpierw pochwalił rywali z Sopotu. Zganił siebie i swoich kolegów za nie dość dobrą grę. Zaraz po tym padło jednak pytanie o objawy frustracji, które w ostatnich minutach gry dało się dostrzec na twarzach i w zachowaniu kilku koszykarzy Stelmetu. I wtedy Hodge wytłumaczył przyczyny. Wytknął sędziom niedobrą pracę, nie tylko w meczu z Treflem, ale uczynił z zagadnienia problem, któremu powinna przyjrzeć się liga. A problem ma polegać na tym, że sędziowie dość często i ochoczo gwiżdżą faule graczom Stelmetu, natomiast nie gwiżdżą przewinień, gdy wyraźnie faulowani są zawodnicy klubu z Zielonej Góry, np. Quinton Hosley i Hodge. Niedostrzeganie tych fauli powoduje utratę szans na punkty z rzutów wolnych.

Dyrektor ds. sportowych PLK Adam Romański przekazał nam, że wniosek w sprawie wypowiedzi Hodge'a trafi do sędziego dyscyplinarnego Sławomira Wasilewskiego. Sprawa jest w zasadzie ewidentna. Portorykańczyk złamał regulamin. Musi liczyć się z karą. Werdykt nie zostanie jednak podany do powszechnej wiadomości. Dotrze tylko do zainteresowanych, czyli zielonogórskiego klubu i zawodnika.

W ub. sezonie Hodge już raz został ukarany przez arbitra dyscyplinarnego. W kwietniu 2012 r. dostał ligowy mandat za pokazanie środkowego palca fanom Czarnych Słupsk.