Gortat do Pipana: - Trenerze, piwo będzie dziś na kolacji

- Nie zdarza się często, że kończysz mecz z trójką z przodu przy zdobyczy punktowej. Mnie cos takiego zdarzyło się dziś pierwszy raz w życiu. Mateusz Ponitka śmiał się ze mnie na ławce, gdy zobaczył, że łzy mi poleciały. Jednak dla mnie to było naprawdę coś! - mówił po eliminacyjnym meczu ze Szwajcarią Marcin Gortat, środkowy zwycięskiej kadry Polski.
Polacy rozgromili w Zielonej Górze Szwajcarów 111:67, a ich wygrana nie podlegała dyskusji już od pierwszej kwarty. Mimo to trener Ales Pipan trzymał swojego najlepszego centra na boisku dłużej niż sytuacja wymagała. Czy dlatego, żeby Gortat mógł pobić swój reprezentacyjny rekord?

- Gdy usłyszałem, że mam na koncie 29 oczek, lampka mi się zapaliła. I strasznie chciałem dorzucić choćby jeszcze jedno, żeby mieć ich 30 - mówił środkowy Phoenix Suns. - Ale był też jeszcze jeden powód. Przemkowi Karnowskiemu brakowało już paliwa w baku. Dlatego pograłem dłużej w czwartej kwarcie.

Gortat wysoko ocenił zaangażowanie wszystkich kadrowiczów w walkę. Przed spotkaniami z Belgią i Szwajcarią przekonywał zawodników, że powinni zagrać jak o życie, jakby to miały być ich ostatnie mecze. I w niedzielny wieczór w Zielonej Górze Polacy nieomal w ogóle nie dali pograć rywalom. Przez ogromną cześć spotkania Szwajcarzy byli bezradni. Polacy bili ich o klasę umiejętnościami i zaciekłością. Wyróżniony przez Gortata Przemysław Zamojski rzucał na stuprocentowej skuteczności, a do tego wyszarpał rywalom wiele piłek.

- Wszyscy zagrali dziś wspaniale i z zaangażowaniem. Pochwały należą się tym, którzy wchodzili z ławki. A ja muszę podziękować chłopakom, bo mi zaufali. Dostałem wiele dobrych podań i pozycji. Tak, że przepraszam panie trenerze, ale dziś na kolacji będzie piwo - mówił do Pipana Gortat, który trafił 14 z 17 rzutów z gry, skutecznie wykonał wszystkie swoje (trzy) rzuty wolne, a punktowy rekord opakował 13 zbiórkami. - Mateusz Ponitka śmiał się ze mnie na ławce, gdy zobaczył, że łzy mi poleciały. Ale to nie zdarza się często, że kończysz mecz w reprezentacji z trójką z przodu przy zdobyczy punktowej. Mnie cos takiego zdarzyło się dziś pierwszy raz w życiu. Pracowałem na to ciężko przez dziesięć i pół roku - podkreślił lider polskiej kadry.

W eliminacjach do Eurobasketu 2013 Polska rozegra jeszcze dwa mecze: w Helsinkach z liderem grupy - Finlandią oraz w Lublinie z Albanią. Wystarczy, że wygra jedno z tych starć i bezwarunkowo awansuje do finałów mistrzostw Europy w Słowenii. Gdyby Polacy chcieli awansować z pierwszego miejsce, musieliby wygrać oba swoje mecze i liczyć jeszcze na potknięcie Finów w spotkaniu z Belgią. Czy Polacy po dwóch wygranych z rzędu urośli do roli faworyta grupy? - Jako kadra jesteśmy bardzo młodym zespołem. Jeszcze wiele pracy przed nami. Nie ekscytujmy się tym zwycięstwem. I nie pompujmy już tego balonika. Po prostu grajmy w koszykówkę - apelował Gortat zachwycony Zieloną Górą: - Można tu grać i grać w nieskończoność, kibice byli wspaniali, pomogli nam, parkiet był wspaniały, kosze przyjmowały piłki, nawet piłki są rewelacyjne - żartował as NBA.

POLSKA - SZWAJCARIA 111:67

KWARTY: 32:16, 24:16, 28:26, 27:9

POLSKA: Gortat 31, Ignerski 17 (1), Zamojski 12 (2), Koszarek 9 (1), Wiśniewski 0 oraz Berisha 14 (2), Skibniewski 12 (2), Ponitka 7, Waczyński 4, Karnowski 3, Kulig 2, Wojciechowski 0.

SZWAJCARIA: Mladjan 20 (4), Vogt 17 (2), Dubas 11, Stockalper 8, Kazadi 4 oraz Petković 4, Dos Santos 3, Ramseier 0, Kovać 0, Louissaint 0.