Zastal działa: Sroka się wzruszył, a ktoś tajemniczy czyta ofertę

Czwórka brązowych medalistów, a reszta nowi - prawdopodobnie dojdzie do dużych zmian w składzie Zastalu Zielona Góra. Przy okazji podpisania umowy z Marcinem Sroką prezes zielonogórskiego klubu Rafał Czarkowski wyjawił, że jeden z koszykarzy zapisanych na zastalowskiej liście życzeń już dostał umowę do podpisania.
Czy to możliwe, że Zastal doprowadził do finiszu negocjacje z najbardziej wartościowym Tauron Basket Ligi - Łukaszem Koszarkiem? Wiadomo tyle, że po rozstaniu z Walterem Hodge'em zielonogórzanie musza się przyłożyć do obsady pozycji numer jeden. Z kolei Koszarek jasno określił swój priorytet na nowy ligowy sezon - gra w europejskich pucharach. Żeby to osiągnąć, nie musi się ruszać z Trójmiasta. Trefl zaproponował mu nową umowę i jednocześnie dostał prawo uczestnictwa w Eurocup. Zielonogórski klub wystartuje prawdopodobnie w międzynarodowej lidze VTB.

Prezes Zastalu rzecz jasna nie mówi, o kogo się stara. Opowiedział jednak o tym, że teraz trzech polskich koszykarzy jest w kręgu mocnych zainteresowań Zastalu. Jeden już dostał kontrakt do podpisania, dla drugiego umowa właśnie powstaje, a negocjacje z menadżerem trzeciego trwają. Co z tego wyniknie?

Na ten czas Zastal ma czterech pewniaków w składzie. W zespole na pewno pozostaną: rzucający obrońca Kamil Chanas, rozgrywający Filip Matczak i silny skrzydłowy Piotr Stelmach. W środę doszedł niski skrzydłowy Marcin Sroka.

Gdy prezes Czarkowski podsuwał zawodnikowi umowę do podpisania, uzasadniał: - Marcin zostaje u nas, bo taka była decyzja trenera Mihailo Uvalina, którą my jako zarząd zaakceptowaliśmy. Jestem pewien, że to dobra decyzja. Bo zaangażowanie w to, co Marcin robi na boisku, jest zawsze pełne. To zawodnik twardy i waleczny. Jeden z nielicznych, którzy nie pękają. Musiałoby się stać już coś naprawdę tragicznego, żeby Marcin nie był gotowy do walki, nie zagrał. Daje z siebie wszystko, podrywa drużynę. Tak jest na meczach i treningach. Gdy trzeba, potrafi wykrzesać z siebie energię i jeszcze przekazać ją innym zawodnikom - chwalił Czarkowski.

- Wzruszyłem się, aż mi łezka poleciała po tym, co prezes o mnie powiedział. Zostaję - orzekł Sroka. Chwycił pióro i podpisał roczną umowę z trzecią drużyną Tauron Basket Ligi. Czy miał inne, konkurencyjne oferty? - Coś tam było. Ale trener i prezes Zastalu chcieli, żebym został. Wyrazili to w sposób konkretny. A dla mnie to mała stabilizacja - odpowiedział zawodnik, którego koszykarska droga wiodła do Zielonej Góry przez: Rybnik, Rudę Śląską, Tarnów, Ostrów, Koszalin, Włocławek, Świecie, Słupsk, Lwów. W minionym sezonie Sroka grał średnio 21 minut w meczu, zdobywał w tym czasie po 6 pkt. Po skompletowaniu krajowego składu, zastalowcy wezmą się za kontraktowanie obcokrajowców.