Sport.pl

Piąty mecz dla Zastalu i Zastal w półfinale!

Koniec morderczej rywalizacji w ćwierćfinale play-off Tauron Basket Ligi pomiędzy Zastalem Zielona Góra a Energą Czarnymi Słupsk. Po czterech zażartych meczach, w piątym dogrywka też wisiała na włosku. Goście nie grali jednak o dogrywkę. Przy dwupunktowej stracie Darnell Hinson ustawił się do rzutu za trzy punkty. Spudłował. I zastalowcy wygrali 75:73, a teraz stoczą serię o finał z Asseco.
Zastal musiał radzić sobie w środę bez centra Kirka Archibeque'a, który się rozchorował i z wysoką gorączką nie mógł stanąć do gry. Po pierwszych akcjach zdawało się, że to jest jak wyrok na gospodarzy, bo Czarni zrobią z tej luki użytek.

Na początku akcji ofensywnych piłka trafiała do centra Scotta Morrisona, a ten radził sobie w grze jeden na jednego z mniej doświadczonym Rafałem Rajewiczem. Jednak zastalowcy szybko się pozbierali. Skoncentrowali obronę w strefie podkoszowej. Rajewicz nie musiał radzić sobie sam z problemami. I po tej zmianie już do końca pierwszej połowy koszykarze ze Słupska bili niczym głową w mur. Brak Archibeque'a wcale im nie pomagał. Wręcz rozstroił nastawienie na mecz.

Goście kompletnie nie radzili sobie z rozgrywaniem akcji. Aż 10 razy zgubili piłkę w ofensywie, podczas gdy Zastal przeszedł przez dwie kwarty z zaledwie jedną stratą! Tym cenniejsze to osiągnięcie, że kłopoty kadrowe gospodarzy nie kończyły się na braku centra. Skrzydłowy Thomas Mobley walczył przez blisko 20 minut w spotkaniu, choć wyraźnie oszczędzał jedną nogę, było widać, że nie może biegać i skakać na maksimum.

Po serii bardzo szybkich ataków z pierwszej kwarty, w drugiej dominowała obrona. Skuteczniej drogę do kosza i łatwych pozycji rzutowych zastawiali zawodnicy Zastalu. Dzięki temu prowadzili nawet kilkunastoma punktami, co - jak na warunki rywalizacji w tej parze ćwierćfinałowej - uchodziło za zadatek ogromny. Bezkarnie zastalowcy przegrywali po pierwszej połowie zbiórkę 12:19, skoro w meczu było 43:32.

W drugiej połowie zielonogórzanie nie wytrzymali własnego tempa. Poprawiła się też defensywa Czarnych. Ciężar odrabiania strat wziął na swoje barki lider słupskiej ekipy Stanley Burrell i trzeba mu przyznać, że grał za trzech. Gdyby nie rozgrywający Energi, Zastal mógłby to wygrać bez horroru i nadrabiać własną niemoc w ataku powstrzymywaniem akcji gości. Burrell nie miał dobrego wsparcia. Jego partnerom chwilami brakowało temperamentu, chwilami skuteczności czy zawziętości. Za to amerykański rozgrywający spisywał się wprost perfekcyjnie.

Na tle partnerów Burrella zastalowcy długimi minutami wyglądali na bardziej zmotywowanych i naładowanych energią. Ale w trzeciej kwarcie ich zespołowy atak przestał istnieć. Zaczynały się poważne kłopoty. Wtedy w roli ludzi od rozwiązywania problemów wystąpili Kamil Chanas i Walter Hodge. Indywidualne wejścia oraz trafienia tej dwójki złożyły się na to, że Zastal nie oddawał prowadzenia. Hodge i Chanas zdobyli w tym okresie 15 punktów z 17 całej drużyny.

Pościg Czarnych był jednak o krok. Na pięć i pół minuty przed końcem goście wyrównali (63:63). Na dwie minuty przed końcem, po trójce Hinsona, pierwszy raz objęli prowadzenie 70:69.

As Zastalu wiedział chyba, że nadchodzi jego czas w tym spotkaniu. Hodge wykończył dwie szalenie ważne akcje. Po tej drugiej i trudniejszej zrobiło się 73:71, a tylko 21 sekund dzieliło zawodników od końca czwartej kwarty.

Zespół ze Słupska nie zawalczył o dogrywkę. Goście postawili wszystko na jedną kartę. Rozegrali atak, na czystej pozycji do rzutu za trzy punkty znalazł się Hinson. Przymierzył. Spudłował. Piłkę zebrał Chanas. I Zastal już nie mógł tego przegrać.

Zielonogórscy koszykarze szaleli ze szczęścia wraz z pięcioma tysiącami widzów, gdy center Czarnych David Weaver płakał.

- Życzę wam, żebyście zagrali o złoto. Chciałbym później powiedzieć, że odpadliśmy po walce z mistrzami - rzucił na pożegnanie długiej serii Dainius Adomaitis, trener zespołu ze Słupska.

ZASTAL ZIELONA GÓRA - ENERGA CZARNI SŁUPSK 75:73

KWARTY: 25:20, 18:12, 17:21, 15:20

ZASTAL: Hodge 24 (2), Chanas 20 (2), Mirković 9 (1), Sroka 9 (1), Rajewicz 2 oraz Flieger 6, Stelmach 5, Mobley 0.

ENERGA CZARNI: Burrell 27, Morrison 11, Hinson 10 (2), Białek 6 (1), Roszyk 2 oraz Wever 9, Leończyk 6, Cesnauskis 2, Kikowski 0.

Więcej o: