Sport.pl

Trener Falubazu apeluje do braci z Północy: - Nie róbcie rzeźni na torze

Zielonogórscy żużlowcy szaleńczym pościgiem uratowali się przed porażką na własnym torze w pierwszym meczu półfinału play-off. I już myślą o rewanżu w Gorzowie. A trener Stelmetu Falubazu ma do rywali z Gorzowa prośbę: - Nie róbcie rzeźni na torze!
Stelmet Falubaz przegrywał w niedzielnym spotkaniu już 14 punktami po dziewięciu wyścigach. Do tego momentu zawodnicy Stali jeździli jak na wicelidera tabeli przystało. - Każdy zasłużył na pochwałę - pochwalił trener Stali Piotr Paluch. Tyle że po tym wszystko się zmieniło.

Jak bohaterowie remisowego (45:45) meczu komentowali jego przebieg i wybiegali do rewanżu w Gorzowie?

Rafał Dobrucki (trener Falubazu): Nikt się nie spodziewał, że rozgromimy Stal, tak myśleli chyba tylko wróżbici i hurraoptymiści. W czasie meczu cały zespół wprowadził pewne korekty w sprzęcie, znaleźliśmy lepsze ustawienia, dlatego końcówka była w naszym wykonaniu imponująca. Taktycznie nic innego nie można było zrobić. Dziękuję wszystkim chłopakom i całej ekipie, która działa wokół drużyny, a przede wszystkim kibicom, którzy zgotowali nam fantastyczny doping. A nasza drużyna, najprościej mówiąc, ma wielkie jaja, jak żaden inny zespół. Bo podnieść się z takiego nokautu, przy pięciu dobrze punktujących zawodnikach wśród rywali, to wielki sukces. Tym bardziej że zrobiliśmy to w zasadzie trzema zawodnikami.

Dostaliśmy bardzo dobre oceny za przygotowanie toru. Teraz jestem bardzo ciekawy, w jakich warunkach pojedziemy w rewanżu, bo mogę się spodziewać, jakie są intencje. Apeluję: nie róbmy rzeźni na torze, tylko walczmy po sportowemu. Historia i doświadczenie pokazują, że w Gorzowie w tym sezonie chyba żaden mecz nie został rozegrany na torze ocenionym dobrze.

Piotr Protasiewicz (Falubaz): Jasne, że chcieliśmy wygrać, ale z przebiegu meczu ten remis po raz kolejny w derbach jest zwycięstwem. Podnieśliśmy się z kolan, wydawało się, że Gorzów wygra, na początku spotkania totalnie nie potrafiliśmy się odnaleźć. Miałem w tym meczu niesamowicie ciężką przeprawę. Raz, że obciążenie derbami. Dwa, że duża ilość startów. Dałem z siebie wszystko, tyle co mogłem. Drużyna też. Brakowało Jonssona, zetzetka nie zdała egzaminu. Na rewanż nie pojedziemy w roli faworyta, ale zaznaczę, że to jest sport. Damy z siebie wszystko i nie jest powiedziane, że nie wrócimy w roli zwycięzców.

Piotr Paluch (trener Stali): Prowadziliśmy czternastoma punktami, ale Falubaz jeździł przecież u siebie, w drugiej części meczu lepiej dopasowali się do toru. W naszej ekipie nie nastąpiło żadne rozprężenie, ciągle byliśmy mocno zdeterminowani. To gospodarze po prostu wzięli się za siebie. Spotkały się dwie równorzędne drużyny. Remis jest sprawiedliwy, jednak szkoda, że nie wygraliśmy, bo byliśmy bliscy zwycięstwa. W naszej drużynie każdy zasłużył na pochwałę. Każdy też popsuł jeden bieg. Wynik w rewanżu jest sprawą otwartą, będziemy z całych sił dążyć do wygranej w Gorzowie.

Krzysztof Kasprzak (Stal): Oglądając końcówkę meczu, muszę stwierdzić, że remis cieszy. Na ostatni wyścig coś zmieniłem w motocyklu, ale ta zmiana okazała się niewypałem. Gospodarze w pewnym momencie zaczęli jechać bardzo szybko i nie mogliśmy nic zrobić. Nasza wygrana była blisko, gratuluję miejscowym, że zdołali odrobić aż tyle punktów.

Więcej o: