Sport.pl

ZAKRĘCENI W LEWO: Największe rozczarowanie zwie się Rune Holta

Skoro na zielonogórskim torze już dawno - ostatnio 13 czerwca - sprawdzany nie był Jonas Davidsson, to może tym razem jemu dać szansę? Być może on ciśnienia derbowego nie poczuje tak mocno jak krajowi zawodnicy.
Żużlowcy Stelmetu Falubazu Zielona Góra mają już za sobą wszystkie wyjazdowe spotkania z drużynami z dolnej połówki ekstraligowej tabeli. Z zespołami, które - to było raczej jasne już przed sezonem - nie liczą się w rywalizacji o awans do play-off. Bilans tych meczów musi być dla mistrzów Polski wstydliwy. Zielonogórzanie w pięciu pojedynkach zdobyli tylko trzy punkty na dziesięć możliwych. Dziś trudno uwierzyć w to, że Falubaz na początku sezonu w świetnym stylu zdobył toruńską Motoarenę. Dlaczego wtedy obrońcy ekstraligowego złota potrafili wysoko wygrać na terenie jednego z faworytów rozgrywek, a teraz nie radzili sobie z najsłabszymi ekipami? Bo od tamtej pory już nigdy więcej tak dobrze na wyjazdach nie ścigali się Rune Holta i Aleksandr Łoktajew. Nieźle wtedy spisał się też Jonas Davidsson, który w pewnym momencie sezonu przestał zdobywać dla Falubazu jakiekolwiek punkty. Na dobrą jazdę jego zmienników - Krzysztofa Jabłońskiego i Łukasza Jankowskiego - liczyć raczej nie możemy. Kto sprawia największy zawód spośród wymienionych zawodników? Zdecydowanie Rune Holta, który miał być jednym z liderów drużyny, a tymczasem jego nazwisko możemy znaleźć dopiero w połowie czwartej dziesiątki najskuteczniejszych żużlowców Ekstraligi. On w przeciwieństwie do pozostałych miał stanowić jedną z największych sił drużyny. Tak z pewnością nie jest, bo kandydat na jednego z liderów wyłącznie miewa przebłyski dobrej jazdy.

Norweg z polskim paszportem - tak jak cała reszta jeźdźców Falubazu - lepiej radzi sobie na zielonogórskim torze. Dlatego - biorąc pod uwagę to, że mistrzowie w tej chwili nie potrafią zdobywać punktów na wyjazdach - nadzieją na to, że pozostaną w czołowej czwórce, są już tylko zwycięstwa na domowym torze. Dlatego wyniki derbowego starcia ze Stalą Gorzów i - chyba co ważniejsze - meczu z Unibaksem Toruń będą decydować o tym, czy Falubaz po sezonie zasadniczym będzie bił się o medale. Pomiędzy tymi dwoma spotkaniami zielonogórzan czeka nie mniej ważne wyjazdowe spotkanie z Unią Leszno. Gdyby jakimś cudem udało się Falubazowi wygrać na "Smoku", to czwórka byłaby na wyciągnięcie ręki. Nie ma jednak co oczekiwać na cuda. Kibice przede wszystkim czekają na zdecydowanie lepszą jazdę Holty i zawodników drugiej linii. Trzeba też mieć nadzieję, że Patryk Dudek będzie po kontuzji równie skuteczny jak przed nią.

Możemy mocno współczuć trenerowi Falubazu Rafałowi Dobruckiemu sytuacji, w jakiej się znalazł. Na kogo ma postawić przed derbami? Davidsson, Jankowski czy Jabłoński? Manewru dużego "Rafi" nie ma, ale najgorsze jest to, że na pewno doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że każdy wybór może być zły. Kto wie, czy nie wolałby znów wskoczyć na motocykl zamiast brać na siebie tak dużą odpowiedzialność. Trudno, musi się z nią zmierzyć. Ciężko cokolwiek szkoleniowcowi podpowiedzieć, bo każdy z wymienionej trójki ostatnio jeździ słabo. Ale skoro na zielonogórskim torze już dawno - ostatnio 13 czerwca - sprawdzany nie był Jonas Davidsson, to może tym razem jemu dać szansę? Być może on ciśnienia derbowego nie poczuje tak mocno jak krajowi zawodnicy.

W TERMINARZU. 25 lipca: półfinały mistrzostw Polski par klubowych (Krosno, Grudziądz, Wrocław), 27 lipca: Finał Srebrnego Kasku (Rzeszów), 28 lipca: Grand Prix Chorwacji (Gorican); turniej Challenge Indywidualnych Mistrzostw Europy (Stralsund), 29 lipca: Ekstraliga - 14. kolejka: Stelmet Falubaz Zielona Góra - Stal Gorzów (godz. 17.30, TVP Sport), Dospel Włókniarz Częstochowa - Lotos Wybrzeże Gdańsk (godz. 16.30), PGE Marma Rzeszów - Betard Sparta Wrocław (godz. 18), Polonia Bydgoszcz - Unibax Toruń (godz. 18), Unia Leszno - Azory Tauron Tarnów (godz. 19).

Więcej o: