Falubaz. Jaja dla trenera, by mu nie zabrakło w sezonie

Spokojnie, nikt w nikogo jeszcze jajami nie rzucał, póki co powodów nie było. Nowy trener żużlowców Falubazu Zielona Góra dostał jedynie od najbliższych współpracowników niecodzienny prezent.
Nieco zamieszania wywołał fragment "Zakręconych w lewo" - tekstu, który opublikowaliśmy w poniedziałek.

"Proszę wyjaśnić, czy nasi chłopcy, którzy w czasie zawodów pracują w parku maszyn nie dość dobrze znają regulamin rozgrywek, że nowy trener Falubazu Rafał Dobrucki sięga po pomoc z zewnątrz?" - napisał do nas czytelnik.

To wyraźna reakcja na fragment tekstu, w którym napisaliśmy m.in. o tym, że debiutujący w roli trenera Rafał Dobrucki poprosił o wsparcie swoich przyjaciół Wojciecha Dankiewicza (w przeszłości m.in. kierownik drużyn z Leszna) i Piotra Żytę, byłego trenera Falubazu. Ludzi mających doświadczenie w pracy z drużynami żużlowymi.

Wyjaśniamy: najbliższymi współpracownikami trenera Falubazu w czasie zawodów z pewnością będą kierownik drużyny i kierownik zawodów. Od wielu lat obowiązki te nienagannie pełnią - odpowiednio - Piotr Kuźniak i członek zarządu Zielonogórskiego Klubu Żużlowego Jacek Frątczak.

To oni od podszewki znają zawodników Falubazu, każdego z osobna formalnie przygotowują do meczu, doskonale orientują się w sprawach przygotowania toru, a regulamin rozgrywek znają, jak mało kto w zielonogórskim klubie.

- To ludzie pozostający trochę w cieniu, ale ich praca jest nieoceniona, mają wiele obowiązków, o których kibice nawet nie wiedzą - chwalił ich sam Rafał Dobrucki podczas oficjalnej prezentacji Falubazu w hali CRS.

Piotr Kuźniak i Jacek Frątczak odwdzięczyli się dobrym dowcipem, wręczyli "Rafiemu" tuzin jaj.

- Żeby w sezonie nie zabrakło ich naszemu nowemu trenerowi - mówili.

Jaj z pewnością nikomu w Falubazie nie zabraknie, a o dobrą współpracę trenera z Kuźniakiem, Frątczakiem i innymi osobami funkcyjnymi w trakcie zawodów, chyba też nie musimy się martwić.