Dokonało się: Falubaz, lasery, Biblia [WIDEO, ZDJĘCIA]

Na jeden piątkowy wieczór zwykle koszykarska hala CRS stała się świątynią żużlowego Falubazu. W nawach zasiadło kilka tysięcy wyznawców, ale nie wszystkich idoli z ołtarza wyznawcy przywitali brawami.
Prezentacja 2012 stała pod znakiem niesamowitych laserowych bajerów i nowej aranżacji areny CRS. Wplecione w program prezentacji cytaty z Biblii, oznajmiały wszystkim jeszcze wątpiącym, że żużel w Zielonej Górze ociera się o religię. Widowisko nie zostało jednak zdominowane przez religię, ta pojawiała się wyłącznie w trakcie projekcji filmu "Wykonało się" przypominającym ubiegłoroczna drogę Falubazu do złota. Materiał został podzielony na rozdziały, każdy z nich poprzedzany był przypowieścią biblijną.

Prezentacja Falubazu. Zobacz zdjęcia z imprezy!

Czarny sport był jednak najważniejszy w piątkowy wieczór. Choć mieliśmy też przerywnik piłkarski. Zagadka. Gdzie zespół grający w B klasie może liczyć na owacyjne przyjęcie czterech tysięcy kibiców. Odpowiedź: tylko w Zielonej Górze, o ile jest to zespół z żużlowym rodowodem. Zanim na scenie pojawili się żużlowcy, piłkarska drużyna KSF - firmowana przez Falubaz - doczekała się pierwszej w historii oficjalnej prezentacji. - Dopingujcie nas tak, jak kibicujecie żużlowcom - zwrócił się do tłumu trener KSF Przemysław Adamczak.

Później sceną zawładnęli już tylko żużlowcy. I to nie tylko ci, którzy obecnie ścigają się w Falubazie. Dostaliśmy trochę historii zielonogórskiego speedway'a. Zawodników wywoływali na scenę weterani. W ten sposób przypomnieli się świetni kiedyś żużlowcy Falubazu, m.in. Zbigniew Marcinkowski, Dariusz Michalak, Ludwik Jaskulski, Zbigniew Filipak, Sławomir Dudek, Paweł Protasiewicz, Andrzej Jarząbek. Wśród nich nie mogło oczywiście zabraknąć Andrzeja Huszczy, legenda w zasadzie nie schodziła ze sceny.

Pojawił się też legendarny prezes Zbigniew Morawski - twórca mistrzowskiej drużyny z 1991 roku - ale tylko na telebimie. Wszystkich fanów Falubazu po amerykański pozdrowił z Millwaukee i życzył kolejnego złota. Tyle było go widać. Dobrze, że tyle. Bo wszystko to, co mieliśmy zobaczyć w piątkowy wieczór na specjalnie zamontowanych na okoliczność prezentacji czterech wielkich telebimach na środku sali, spaliło na małej awarii. Złośliwość rzeczy martwych pozbawiła nas tej przyjemności. Impreza nic na tym nie straciła. Wszyscy i tak swoja uwagę zwrócili na głównych aktorów, obrońców tytułu mistrzowskiego. Każdy z nich, no prawie każdy, został przywitany z należytą owacją. Tylko w przypadku Rune Holty publika była podzielona. Pojawiło się sporo gwizdów. Dlaczego? "Rysiek" zyskał przychylność po tym jak łamaną polszczyzna wypalił: - Jestem fabulasem!

Parę ciekawych rzeczy dowiedzieliśmy się o innych zawodnikach. Łukaszowi Jankowskiemu ojciec - legenda Unii Leszno Roman Jankowski - nie pozwala nosić koszulek Falubazu; junior Adam Strzelec chodzi do klubu Pinacolada tylko dlatego, że odwiedza tam kolegów; inny młodzieżowiec Kacper Rogowski znakomicie gra na akordeonie. A co obiecał kibicom kapitan zespołu Piotr Protasiewicz?

- Kapitanie, kapitanie, kto mistrzem zostanie? - pytały Piotra Protasiewicz dzieci, które pomagały nowemu trenerowi Falubazu Rafałowi Dobruckiemu prowadzić konferansjerkę.

- Rok temu powiedziałem tu na tej prezentacji, że jedziemy po złoto. W tym roku nie mogę powiedzieć nic innego niż to, że bronimy złota.

Kapitanie, trzymamy za słowo.