ZAKRĘCENI W LEWO: A co to jest Polonia?

Mistrzowie Polski z Falubazu Zielona Góra rywalizację rozpoczną na torze ekstraligowego beniaminka - Polonii Bydgoszcz. Mocno rozpędził się w swoich wypowiedziach dyrektor sportowy bydgoskiego klubu zaraz po tym, jak dowiedział się, że jego drużynie przyjdzie się zmierzyć z mistrzami.
Tuż przed końcem roku kibice żużla dostali terminarz rozgrywek ekstraligi na nowy sezon. Mogą więc śmiało planować swoje urlopy, przecież dla wielu fanów czarnego sportu wykaz ligowych meczów to jedyny obowiązujący kalendarz. Wielkie ściganie rozpocznie się szybciej niż zwykle, bo cykl Grand Prix przenosi się również poza Europę, batalia o medale indywidualnych mistrzostw świata wystartuje w Nowej Zelandii, już 31 marca. Tydzień później z pewnością emocje będą większe, w świąteczny poniedziałek rozpoczną się rozgrywki dla kibiców najważniejsze. Ekstraliga w nowym kształcie - z dziesięcioma drużynami - powinna być ciekawsza, no i wreszcie żegnamy się z tworem, który nazywany był fazą play-off. Nie będzie też szczęśliwych przegranych, a szóste miejsce w sezonie zasadniczym już nie pozwoli nikomu na włączenie się do walki o miejsca na podium. O medale bój stoczy tylko czołowa czwórka.

Mistrzowie Polski z Falubazu Zielona Góra rywalizację rozpoczną na torze ekstraligowego beniaminka - Polonii Bydgoszcz. Mocno rozpędził się w swoich wypowiedziach dyrektor sportowy bydgoskiego klubu zaraz po tym, jak dowiedział się, że jego drużynie przyjdzie się zmierzyć z mistrzami. - A kto to jest Falubaz Zielona Góra? To jest drużyna jak każda inna - wypalił Jerzy Kanclerz. - Gdyby przyjechali do nas w składzie z ubiegłego sezonu z Gregiem Hancockiem bardziej bym się ich obawiał.

Jasne, że Polonia nie jest bez szans w starciu z Falubazem, w żużlu zwykle gospodarze są strona dominującą, a zielonogórzanom często źle się jeździło nad Brdą. Tym razem jednak może być inaczej, przecież mistrzowie Polski mają w składzie dwóch "polonistów" - Andreasa Jonssona i Piotra Protasiewicza. A dyrektor klubu z Bydgoszczy powinien raczej zadać sobie pytanie: A co to jest Polonia? Bo poza świetnym Rosjaninem Emilem Sajfutdinowem nie widać w składzie żużlowców, którzy kiedykolwiek zrobiliby furorę na ekstraligowych torach. Krzysztof Buczkowski, Tomasz Gapiński, Robert Kościecha, czy Artem Łaguta to, z całym szacunkiem dla nich, nie są zawodnicy kreowani na asów najwyższej klasy rozgrywek. No, chyba, że w tym roku ma się to zmienić i Polonia zawładnie ekstraligą. Byłoby ciekawiej. Na to jednak chyba się nie zanosi, tym bardziej, że bydgoszczanie zimą, zamiast wzmocnić, osłabili swój pierwszoligowy skład. Pożegnali się przecież z krajowym liderem Grzegorzem Walaskiem. Dlatego teraz tak naprawdę niewiadomo, co to jest Polonia. Falubaz "na papierze" z pewnością ma silniejszy zespół, ale trzeba zaznaczyć, że nie może wcale czuć się murowanym pewniakiem do zwycięstwa w Bydgoszczy.

Z końcem roku jeden z zielonogórskich radnych planował finansowo osłabić mistrzów Polski. Nie miało mu się prawa udać, bo pozostali radni nie przychylili się do jego wniosku o wykreślenie z budżetu miasta dofinansowania klubu. Dobitnie dali swojemu koledze do zrozumienia, że zły to ptak, co własne gniazdo kala.

ZNÓW GDZIE INDZIEJ. Junior zielonogórskiego Falubazu Łukasz Sówka w tym roku znów będzie nabierał doświadczenia w innym klubie. Niespełna 19-letni żużlowiec został wypożyczony do innego ekstraligowca - Marmy Rzeszów. W poprzednim sezonie startował w drugiej lidze, w ekipie Ostrovii Ostrów.

OTO MARCO GASCHKA. Potwierdziły się informacje, że 18-letni Niemiec Marco Gaschka będzie zawodnikiem Marmy Rzeszów. Klub z Podkarpacia widzi go w składzie jako polskiego juniora, sprawa jego obywatelstwa to ponoć formalność, jego rodzice są Polakami. - Nowy klub w Polsce znalazłem w internecie. Mam 18 lat, mieszkam w Niemczech, ale wkrótce z bratem przeprowadzę się do Rzeszowa, aby móc częściej startować i trenować - powiedział niemiecki młodzik. - Mój tata jeździł w motocrossie. Kupił mi motorynkę jak miałem dziesięć lat, ale żużel bardziej mi się spodobał. Wierzę, że w Polsce, gdzie dyscyplina ta stoi na wysokim poziomie, będę się rozwijał i będę potrzebny rzeszowskiej drużynie. Do tej pory jeździłem w lidze niemieckiej razem m.in. z Grzegorzem Walaskiem w Stralsundzie.