Wielka wygrana kibiców Zastalu

KOSZYKÓWKA Jest coś, czego mistrzowie czy wicemistrzowie Polski mogą pozazdrościć dziewiątej drużynie w tabeli, czyli Zastalowi Zielona Góra. Żaden zespół nie miał takiej widowni jak zielonogórska. Zielona Góra zdobyła mistrzostwo we frekwencji na trybunach podczas meczów Tauron Basket Ligi!
Rzecz jasna dużą rolę odegrało zainteresowanie zielonogórskich kibiców nową halą w mieście oraz powrotem Zastalu do elity, za którą tęskniliśmy w Zielonej Górze już od z górą dziesięciu lat. Niemniej sukces jest niepodważalny. Zastal miał najwyższą średnią widzów na meczach ligowych. Z wyliczeń PLK zastalowska średnia to 3908 osób na jedno spotkanie. Dalej w klasyfikacji są kluby, których zespoły doszły w rozgrywkach o wiele dalej: czwarty w klasyfikacji Trefl Sopot - 3448 osób na mecz oraz mistrzowskie Asseco Prokom Gdynia - średnia 3008.

Portal PLK odnotował też pojedyncze zdarzenia ligowe z największą liczbą widzów na trybunach. Kto wie, czy i w tym zestawieniu kibice Zastalu wspięliby się na szczyt, gdyby nie obiektywne ograniczenie. Hala CRS w Zielonej Górze wypełnia się do ostatniego miejsca, gdy do środka wejdzie 4950 osób. Komplet mieliśmy w tym sezonie dwa razy: przy okazji spotkania z PGE Turowem Zgorzelec i Anwilem Włocławek. I te dwa spotkania dały Zielonej Górze dwa miejsca na podium w wyścigu o największa liczbę widzów na jednym meczu. Fanów Zastalu przebili kibice z Trójmiasta. Derby Trefla z Asseco obejrzało na żywo 10 015 widzów. Może gdyby w Zielonej Górze też powstała hala z widownią na kilkanaście tysięcy... Tymczasem trzeba życzyć zarządcom Zastalu, by w nowym sezonie powtórzyli frekwencyjny wyczyn z debiutu w Tauron Basket Lidze. A drużyna, która znów ma przyciągać tysiące na trybuny do areny CRS, już powstaje. Dobre wyniki tej drużyny to już chyba warunek konieczny, by ludzie tłumnie chodzili na mecze. Samą halą i ligą zielonogórzanie już zdążyli się nacieszyć.