Sport.pl

Noga jeszcze bez mocy, ale powrót bliski

ŻUŻEL - Nie mogę doczekać się powrotu na tor, złamana noga nie ma jednak jeszcze takiej mocy, bym już mógł wsiąść na motocykl - mówi Grzegorz Zengota, kontuzjowany zawodnik Stelmetu Falubazu Zielona Góra
Minęły już niemal dwa miesiące od feralnego dla Grzegorza Zengoty treningu na torze w Gnieźnie, gdzie zawodnik doznał ciężkiej kontuzji nogi. Zielonogórski żużlowiec złamał kość udową prawej nogi, taki uraz oznacza kilkumiesięczne leczenie. - Nie tak sobie to wszystko zaplanowałem - mówił "Zengi", który do sezonu przygotowywał się bardzo starannie, jak nigdy wcześniej. Ćwiczył m.in. pod okiem specjalisty od akrobatyki sportowej. Zapowiedział, że tym razem nie interesuje go rola zawodnika oczekującego na wejście do składu drużyny.

"Zengi": - Gorzów to porządny rywal

Zmianę planów na pierwsze miesiące sezonu i dalsze oczekiwanie na miejsce w zespole niestety wymusiła poważna kontuzja. Zengota mimo to mocno angażuje się w poczynania swoich kolegów z drużyny. Po ostatnim meczu z Włókniarzem Częstochowa przyznał, że spodziewał się znacznie wyższego - niż tylko ośmiopunktowe - zwycięstwa zielonogórskiej ekipy. - Męczyli się, byłem zaskoczony, bo myślałem, że mecz zakończy się naszym znacznie wyższym zwycięstwem, a okazało się, że dopiero ostatni bieg rozstrzygnął o tym, że punkty zostały w Zielonej Górze - mówił Zengota. - Drużyna częstochowska kolejny raz pokazała, że jest mocna. Nie było łatwo, ale być może koledzy za luźno podeszli do meczu i myślę, że to jest powód tego, że musieli się niespodziewanie pomęczyć.

Kontuzjowany żużlowiec uważa, że w najbliższą niedzielę, w spotkaniu ze Stalą Gorzów jazda zielonogórskich zawodników będzie inna. - W Gorzowie na pewno będzie inaczej, bo wiadomo przecież, że w derbach wszystkich czekają wielkie emocje, walka na łokcie, zupełnie inny mecz - zauważył "Zengi". - W niedzielę tak naprawdę się okaże, w którym miejscu jesteśmy, bo dotychczas w większości rywalizowaliśmy z drużynami, które jak pokazuje sezon, są w dolnej części tabeli. Teraz mamy przed sobą porządnego rywala, który w meczu z Unią Leszno pokazał, że na własnym torze jest bardzo mocny. Derby wiele wyjaśnią, jestem przekonany, że będzie ciekawie.

Cel ciągle ten sam: dogonić kolegów

Po Zengocie coraz bardziej widać, że leczenie przebiega prawidłowo, a rehabilitacja daje duże efekty. Poszkodowany zawodnik porusza się już bez kul. - Jestem zadowolony z kolejnych etapów mojej rehabilitacji - oświadczył rekonwalescent. - Zamiast gipsu mam stabilizację wewnątrz kości. Noga jest już w zasadzie zrośnięta, dochodzę do sprawności szybciej niż się spodziewano. Teraz odbudowuję mięśnie, bo zostały dość mocno osłabione.

W tej sytuacji możemy spodziewać się, że za kilka tygodni "Zengi" znów będzie pełnosprawnym żużlowcem. - Nie mogę doczekać się powrotu na tor, złamana noga nie ma jednak jeszcze takiej mocy, bym już mógł wsiąść na motocykl - powiedział Zengota. - Ale przypuszczam, że pod koniec maja lub na początku czerwca będę myślał o pierwszych treningach. Oczywiście zdaję sobie z tego sprawę, że nie od razu wrócę do składu ekstraligowej ekipy. To pewnie będzie wymagało czasu, najpierw będę musiał sporo potrenować i dogonić kolegów, którzy mają nade mną znaczną przewagę. Oczywiście w stu procentach tego nadrobić się nie da, ale będę się starał na treningach, jak tylko będę mógł, by jak najszybciej wszystko wróciło do normy i wtedy chciałbym znaleźć się w składzie.

Zielonogórski żużlowiec zapewnia, że nie zamierza zmieniać celów, które sobie obrał przed sezonem. - Cały czas wierzę w to, że odegram ważną rolę w naszym zespole - stwierdził "Zengi". - Mam nadzieję, że wypadek nie pokrzyżuje moich planów. Po wypadku nie załamałem się, czuję się mocny psychicznie i fizycznie, dlatego nie zamierzam zmieniać swoich założeń.