Sport.pl

Kto odpowie za brak licencji Dudka? Detektyw Cieślak wykaże

ŻUŻEL Trener Marek Cieślak musi się wcielić w rolę Sherlocka Holmesa, albo może bardziej porucznika Borewicza, by wytropić i wskazać prezesowi klubu, kto zawalił w sprawie licencji dla żużlowca Patryka Dudka.
A Dudek to niewątpliwie ważne ogniwo ekstraligowej drużyny Stelmet Falubaz Zielona Góra. Ale gdy w ważnym meczu brakuje tego ogniwa, rodzi się problem, który swoim zasięgiem obejmuje cały zespół. Ów problem niespodziewanie pojawił się przed niedzielnym meczem zielonogórzan z Unibaksem Toruń. I choć Falubaz wygrał 50:40, to dobry wynik drużyny nie może nakryć wpadki, do której doszło przed meczem.

Dudek, tak jak pozostali żużlowcy wicemistrzów Polski, pieczołowicie szykował się do inauguracji sezonu. Zdrowie OK, sprzęt OK, ale cztery godziny przed meczem w teamie Dudków dzwoni telefon: - Gdzie jest licencja Patryka? - zapytał ktoś z klubu. Licencji zawodnik nie miał. Nie było jej też - tak jak w przypadku pozostałych juniorów drużyny - w klubie. Okazało się, że żużlowe prawo jazdy "Duzersa" wciąż jest w rękach Polskiego Związku Motorowego. Starania klubu o to, by w niedzielne popołudnie ściągnąć z Warszawy kopię dokumentu, nie powiodły się. - Jestem mocno rozczarowany - mówił przed meczem Dudek. Dyplomatycznie nie rzucał na nikogo oskarżeń. - Nie wiem, kto zawinił, my wszystko załatwiliśmy.

Zdecydowanie ostrzej zareagowała mama Patryka, która jest mocno zaangażowana w karierę syna. - Ponad miesiąc temu zapłaciliśmy za licencję, a tu nagle okazuje się, że nie ma dokumentów - mówiła Honorata Dudek. - Nie wiem, kto za to bezpośrednio odpowiada, ale wina jest po stronie kierownictwa klubu. Przecież ktoś to przeoczył.

W niedzielę nikt z klubu nie chciał zabrać głosu w sprawie. W trakcie meczu, w kuluarach pojawiła się informacja, że klub próbuje zrzucić winę na zawodnika, który ponoć nie dogadał się z Polskim Związkiem Motorowym. Rzekomo Dudkowie, by dopełnić formalności, powinni jeszcze dodatkowo opłacić licencję międzynarodową juniora. - Tylko po co nam licencja międzynarodowa, skoro w związku z aferą tłumikową mamy zakaz startów za granicą? - pytała Honorata Dudek. - W klubie chyba jednak ktoś wcześniej, a nie dopiero kilka godzin przed meczem powinien zwrócić uwagę na to, że brakuje dokumentów jednego z zawodników.

Bez wątpienia ktoś nie dopilnował porządku w papierach. Kto? W niedzielę nikt ze ścisłego kierownictwa klubu nie chciał komentować wpadki. Po meczu jedynie trener Marek Cieślak zabrał głos w sprawie, ale powiedział tylko: - Była nerwówa, zrobiło się zamieszanie. Musimy wyciągnąć z tego wnioski i wyprowadzić sprawę na spokojne wody. Nie będę zdradzał teraz szczegółów, ale na pewno jakieś działania w tej sprawie będą.

Czekając na działania klubu, rozżalony zawodnik kilka godzin po niedzielnym meczu napisał na Facebooku: " zawodnik w klubie jest kim? nikim... tyle w tym temacie... zaje... a inauguracja sezonu...".

Wczoraj emocje opadły. "Duzers team" spotkał się z zarządcami Falubazu. Sprawę obu stronom chyba udało się załagodzić. - Wszystko sobie wyjaśniliśmy - stwierdził Sławomir Dudek, ojciec Patryka. - Jakiś żal pozostał, ale nie zamierzamy drążyć tematu. Konflikty mogą nam tylko zaszkodzić. My musimy skupić się na przygotowaniach do kolejnego meczu. A to, czy ponieśliśmy jakieś finansowe straty, schodzi na dalszy plan. Nie możemy zaprzątać sobie tym głów. Czekamy na następny mecz.

A my czekamy jednak na to, że w Falubazie - tak jak powiedział Marek Cieślak - "jakieś działania w tej sprawie będą". - Nie zamierzamy chować głowy w piasek, konsekwencje zostaną wyciągnięte, wydamy komunikat - powiedział rzecznik Falubazu Marek Jankowski. - Marek Cieślak, który odpowiada za pion sportowy, został zobligowany przez prezesa Roberta Dowhana do wyjaśnienia sytuacji. Wina po stronie klubu na pewno jakaś jest, bo to klub odpowiada za przygotowanie drużyny do meczu, ale trzeba pamiętać też o tym, że to zawodnik powinien mieć przy sobie dokumenty. Licencja żadnego z zawodowców nie leży w klubie. To dotyczy również Patryka Dudka. Licencja wciąż była w PZM, ponieważ jego team zbyt długo zwlekał z decyzją, czy wykupić międzynarodową, czy jedynie krajową.