Kamieniołom ma stadionie, a zaraz startuje liga

Rolnicze machiny do wybierania kamieni z pól suną po torze zielonogórskiego stadionu żużlowego. Nawierzchnia nie wygląda dobrze, a przecież za kilka dni inauguracja rozgrywek ekstraligi
Zimowa przebudowa toru na stadionie przy ul. Wrocławskiej nie zakończyła się bez problemów. Przed miesiącem zarządcy zielonogórskiego klubu żużlowego zapewniali, że nawierzchnia powinna być gotowa do pierwszych treningów na początku marca, ale chyba nie przewidzieli, że oprócz złej pogody może pojawić się jeszcze jeden niespodziewany rywal, który mocno utrudni przygotowanie toru.

Na torze jak na polu

Ten rywal to zwykły kamień, a ściślej cała masa kamieni, która po przemieszaniu nawierzchni pojawiła się w zewnętrznej jej warstwie. Kamienie zbierali już kibice, później uczniowie zielonogórskich szkół. Bez efektu. Żużlowcom wprawdzie udało się przeprowadzić kilka treningów, ale były to jedynie próbne jazdy w pojedynkę. - To była taka jazda na pół gwizdka, tor nie pozwalał na jazdę pełnym gazem, o ściganiu nie było mowy - mówił jeden z liderów Stelmetu Falubazu Rafał Dobrucki. Wychodzące spod nawierzchni coraz to nowe ilości kamieni i nocne przymrozki nie pozwoliły na przygotowanie toru tak, by rozegrać planowane mecze sparingowe. Nasi żużlowcy korzystali z gościnności innych klubów. Żeby to się zmieniło, zielonogórski klub podjął dodatkowe działania. - Sprowadziliśmy na stadion specjalną, ciężką maszynę, która zbierze kamienie z toru - powiedział trener Stelmetu Falubazu Marek Cieślak. - Podobnego sprzętu używa się na polach. Kilka dni i powinno być po robocie.

Zdążą, nawet ze sparingami

Od początku tygodnia na zielonogórskim torze zalegają wielkie hałdy. Maszyna przerzuca nawierzchnię z jednej strony na drugą, oddzielając od niej kamienie. Krajobraz na stadionie z pewnością nie przypomina o tym, że w najbliższą niedzielę Stelmet Falubaz ma walczyć o ekstraligowe punkty z Unibaksem Toruń. Ale ponoć to, co obserwowaliśmy jeszcze we wtorek, ma bardzo szybko zmienić się na lepsze. To dlatego, że przed niedzielnym meczem ligowym zielonogórscy żużlowcy chcą zdążyć rozegrać na własnym torze aż dwa sparingi. Przełożony ze środy mecz kontrolny z GTŻ Grudziądz odbędzie się w piątek, ale wcześniej - już w czwartek - Stelmet Falubaz zmierzy się z Ostrovią Ostrów. W czwartek ściganie rozpocznie się o godz. 18.30, a w piątek o godz. 15. W obu przypadkach biletem wstępu będzie program zawodów w cenie 10 zł.

"Protas" nie chce odpuszczać

Inny kłopot Stelmetu Falubazu to zdrowie kapitana drużyny Piotra Protasiewicza, który ucierpiał w niedzielnym Kryterium Asów. Po upadku na bydgoskim torze u "Protasa" stwierdzono dość bolesną kontuzję żeber. Żużlowiec po pierwszych badaniach w Bydgoszczy przyjechał do Zielonej Góry, by poddać się kolejnym zabiegom. Leczenie ma trwać około dwóch-trzech tygodni, ale zawodnik niespodziewanie zapowiada, że zamierza zacisnąć zęby i stanąć do niedzielnego starcia z toruńskimi "Aniołami". - Nie zakładam takiej sytuacji, że będę mecz oglądał z trybun, nie dopuszczam do siebie myśli, że nie wystartuję - stwierdził Piotr Protasiewicz. - Za dużo przygotowań włożyłem przed sezonem, by teraz przyglądać się, jak jeżdżą koledzy.

Bilety na Toruń już są

Niedzielny mecz rozpocznie się o godz. 18.30. Od wczoraj można kupować bilety na inaugurację ekstraligi. Ceny wejściówek w przedsprzedaży: 40 zł (normalne - sektor K), 35 zł (ulgowe - sektor K), 5 zł (dziecięce do 7 lat - sektor K), 40 zł (miejsca numerowane - sektory B-G), 60 zł (miejsca numerowane - sektory A, K1, K2, I, J), 150 zł (sektor VIP pod wieżą). W dniu meczu bilety będą droższe o 5 zł. Można je kupować m.in. w sklepach kibica i marketach Intermarche. Dostępne są również poza Zieloną Górą. Szczegółowe informacje można znaleźć na stronie zkzssa.pl.