ZAKRĘCENI W LEWO: Ważny jest rozsądek

Świat sportów motorowych żyje wypadkiem polskiego jedynaka w Formule 1 Roberta Kubicy. Sztab włoskich chirurgów walczy o to, by nasz kierowca odzyskał zdrowie. Pierwsze wieści po siedmiogodzinnej operacji mówiły, że dłoń Polaka najpewniej udało się uratować, ale ponoć nawet rok potrwa rehabilitacja, która przywróci jej sprawność.
Na pytania o to, czy Kubica wróci kiedykolwiek do F1 jest jeszcze za wcześnie. Ogromne ryzyko utraty zdrowia wkalkulowane jest w to, czym zajmuje się najbardziej znany polski kierowca, ale czy musiał ryzykować startując w lokalnym włoskim rajdzie na kilka tygodni przed inauguracją sezonu Formuły 1? Z pewnością nie. I choć ściganiem przesiąknięte jest niemal całe jego życie, niedzielny start w rajdzie dla amatorów nie należał do rozsądnych. Kontrakt Polaka z zespołem Renault nie zabrania mu startów w rajdach samochodowych, choć w F1 większość kierowców ma zakaz zajmowania się sportami ekstremalnymi.

Mistrzowi świata na żużlu Tomaszowi Gollobowi nikt nie zabraniał startu w turniejach rozegranych w weekend w Danii. I choć kapitan Cealum Stali Gorzów był na liście zaproszonych zawodników, w ostatniej chwili zrezygnował. Wytłumaczył się chorobą, ale z pewnością bardziej chodziło o to, by oszczędzać kości na rozpoczynający się za niespełna dwa miesiące sezon. Podobnie zrobił nowy żużlowiec gorzowskiego zespołu Hans Andersen. - Czułem, że start w tych zawodach to zbyt duże ryzyko. Po prostu nie miałem zaufania do ludzi, którzy układali ten tor. Podjąłem decyzję po treningu. To byłaby katastrofa, gdybym złamał obojczyk lub rękę - mówił Duńczyk. W trakcie dwudniowej imprezy z rywalizacji wycofali się kolejni zawodnicy, m.in. Polacy Adam Skórnicki i Adrian Miedziński. Wszyscy mieli nosa, okazało się, że tor w hali w Herning został fatalnie ułożony. W pierwszym dniu zawodów żużlowcy przewracali się niemal w każdym wyścigu, finał zaś ukończył tylko jeden zawodnik. Obyło się na szczęście bez poważnych kontuzji, ale kilku jeźdźców ostro się poobijało. Ostatnio coraz częściej ktoś stara się wygrać z żużlową "naturą". Przecież zima to dla rycerzy czarnego sportu przede wszystkim czas na odpoczynek przed kolejnym sezonem, pora szlifowania formy i odbudowy warsztatu ze sprzętem. Tak powinno zostać, bo zimowe ściganie, nawet jeśli ma być jedynie zabawą w żużel, może mieć finał mało zabawny. Poważnych urazów można nabawić się przecież również wtedy, gdy zawodnicy - tak jak w duńskiej hali - jeżdżą wolniej niż zwykle i do tego unikają zaciętej walki na torze.

Przed tygodniem napisaliśmy o tym, jak w nadchodzącym sezonie swoją żużlową długowieczność zamierza przedłużyć wychowanek Stali Gorzów, były zawodnik Falubazu Zielona Góra Piotr Świst. "Twisty" związał się z ukraińskim zespołem Kaskad Równe. Okazuje się, że 43-letni żużlowiec będzie miał siłę nie tylko na zdobywanie punktów dla swojej nowej drużyny, przejmie też rolę trenera, który swoją wiedzę i doświadczenie ma przekazywać przede wszystkim młodym ukraińskim żużlowcom.

PEDERSEN W FINAŁACH. W halowych turniejach w duńskim Herning zdecydowali się wystartować zawodnicy Stali Gorzów - Nicki Pedersen i Niels Iversen. Pierwszy z nich dwukrotnie ścigał się w biegach finałowych, w piątek został wykluczony i sklasyfikowany na czwartym miejscu, a w sobotę był drugi. Z kolei "Puk" zajmował odpowiednio - 16. i 9. miejsce. Turnieje wygrywali Bjarne Pedersen i Kenneth Hansen.

ZENGI ZNÓW W SWINDON. Zawodnik Falubazu Zielona Góra Grzegorz Zengota ponownie ścigał się będzie w lidze brytyjskiej. Tak jak przed rokiem "Zengi" zwiąże się z drużyną Swindon Robins. Kolegą z drużyny zielonogórskiego żużlowca będzie m.in. Maciej Janowski (Betard Wrocław). - Obaj będą odgrywać znaczącą rolę w naszym zespole, ponieważ doskonale się rozumieją i wprowadzają świetną atmosferę w parku maszyn - twierdzi Ronnie Russell, szef klubu ze Swindon. - Miniony sezon był dla Grześka nauką. Teraz będzie on wracał do odwiedzonych wcześniej miejsc bogatszy o bezcenne doświadczenia. Kiedy Zengota po raz pierwszy pojawił się na torze w Wolverhampton, to nie potrafił pokonać pierwszego wirażu, a podczas drugiej wizyty udało mu się objechać Fredrika Lindgrena. Grzegorz szybko się uczy i na pewno poprawi swoją średnią.

U PROTASA BEZ ZMIAN. Kapitan Falubazu Zielona Góra Piotr Protasiewicz w sezonie 2011 znów zamierza ścigać się w czterech ligach. W każdej z nich będzie bronił tych samych barw co w ubiegłym roku. Oprócz Falubazu "Protas" punkty zdobywał będzie dla Indianerny Kumal (Szwecja), PDK Grepl Mseno (Czechy) i AC Landshut (Niemcy). W Niemczech zielonogórzanin z pewnością nie będzie miał dużo pracy, ponieważ do rozgrywek zgłosiły się tylko cztery drużyny.

GOLLOB ASEM POLONII. Mistrz świata Tomasz Gollob zgodnie z przewidywaniami wygrał plebiscyt na najlepszego sportowca w dziejach Polonii Bydgoszcz. Obecny kapitan Caelum Stali Gorzów uzyskał około 51 proc. wszystkich oddanych głosów. Drugie miejsce - z 44 proc. głosów - zajął pierwszy polski żużlowy finalista indywidualnych mistrzostw świata Mieczysław Połukard.

KAPITAN INWESTUJE. - W tym roku zrobiłem grube zakupy, ale to nie pod tym kątem, żeby się upajać, że mam tych silników kilkanaście. Zrobiłem to po to, żeby je odpowiednio przebrać, wybrać najlepsze, zostawić sobie wystarczającą ilość i na niej się skupić - powiedział Piotr Protasiewicz telewizji ZielonaGora24.tv. Kapitan zielonogórskiego Falubazu w swoich inwestycjach nie widzi jednak nic szczególnego. - Ja bym nie robił jakichś sztucznych zadym, bo każdy zawodnik z czołówki, przynajmniej tej krajowej, robi podobne przygotowania - dodał "Protas". - Nie sztuką jest mieć dwadzieścia silników i nie mieć na czym jechać, sztuką jest umieć wybrać załóżmy pięć i znać każdy z osobna, każde ustawienie.

SOLIDARNOŚĆ ZE "SKÓRĄ". Region Wielkopolska NSZZ "Solidarność" został jednym ze sponsorów Adama Skórnickiego, zawodnika Unii Leszno. - Chcielibyśmy trochę zmienić wizerunek Solidarności, która jest zawsze utożsamiana ze sprawami stricte związkowymi. Liczymy, że będzie ona także kojarzona z działaniami, które zagospodarowują czas wolny i gromadzą ludzi wokół pewnych idei. W tym przypadku jest to sport i wspaniała dyscyplina, jaką jest żużel - powiedział szef wielkopolskiej Solidarności Jarosław Lange. Wybór zawodnika nie jest przypadkowy. 34-letni zawodnik przez niemal całą karierę związany był z Wielkopolską. Jest wychowankiem Unii Leszno, jeździł też m.in. w zespołach z Gniezna, Rawicza i Poznania.

WIĘCEJ GOLLOBÓW. Jacek Gollob - brat mistrza świata Tomasza - zawarł tzw. kontrakt warszawski (bez zobowiązań z obu stron) ze Stalą Gorzów. 42-letni żużlowiec karierę sportową ma już raczej za sobą, a w najbliższym czasie zamierza skupić się bardziej na karierze żużlowej swojego syna Oskara. 15-latek, który od kilku lat ściga się na motocrossie, w tym roku ma przystąpić do egzaminu na certyfikat żużlowca. Jacek Gollob twierdzi, że nie wie jeszcze, w barwach którego klubu jego syn będzie starał się zdobyć uprawnienia do jazdy w lewo.