ZAKRĘCENI W LEWO: Brak ich tylko w powietrzu

Są na świecie ludzie, którzy nawet zimą nie mogą żyć bez warkotu motocykli żużlowych, dlatego organizują przeróżne, dziwne imprezy, by utrwalać w sobie ulubiony hałas. To, że w Australii grudzień i styczeń jest miesiącem, gdzie speedway "kwietnie", to akurat nic dziwnego, bo przecież w tej chwili jest tam pełnia lata. Ale żeby w skutej lodem Europie odpalać "żużlówki"?
Okazuje się, że nie tylko Polacy mają szalone pomysły. Na Wyspach Brytyjskich w niedzielę odbyły się pierwsze w tym roku zawody. Nie jakaś pokazówka, a prawdziwe ściganie, czyli tradycyjny, rozgrywany w Newport turniej New Year Classic. Inna sprawa, że poziom owego prawdziwego ścigania nie mógł stać na najwyższym poziomie, skoro zawody zakończyły się zwycięstwem niemal anonimowego w Polsce Lee Smarta. Kolejne lokaty zajęli żużlowcy bardziej znani, ale tacy, których nazywanie asami speedwaya byłoby mocnym nadużyciem, czyli David Howe, Ben Barker i Kevin Doolan. W Polsce pasjonaci żużla nie mają tyle szczęścia. Skute lodem i przykryte śniegiem tory z pewnością będą musiały bezużytecznie poczekać przynajmniej do połowy marca. Ale zaradny, wiele potrafiący, polski naród znalazł sposób na zimowy żużel, posłał zawodników na lód. Styczeń w Polsce od kilku lat to czas organizacji różnorakich gal lodowych. W kilku miastach, gdzie hale wyposażone są w lodowiska, żużlowi fanatycy zapraszają zawodników na motocyklowe ślizgi. Więcej oczywiście jest w tym zabawy niż wyścigów, a i cel takich imprez najczęściej jest charytatywny. Dobrze, że jeszcze nikt nie wpadł na pomysł, by zorganizować lodową ligę. To dopiero przed nami. Ale Polska coraz prężniej wchodzi też w lodowe ściganie, ale takie z prawdziwego zdarzenia. Ice Speedway od lat zdominowany jest przede wszystkim przez Skandynawów i Rosjan, ale my - wiadomo - nie możemy być gorsi. Od kilku lat w Sanoku lodowi jeźdźcy ostro "traktują się" kolcami przymocowanymi do opon motocykli. Nie inaczej będzie w tym roku, za niespełna trzy tygodnie rozegrane zostaną tam m.in. eliminacje indywidualnych mistrzostw świata. Jednym z reprezentantów Polski, który stanie do rywalizacji, będzie były "normalny" żużlowiec, wychowanek gorzowskiej Stali Mirosław Daniszewski. W ostatnią niedzielę do grona polskich miejsc, gdzie zawarczały prawdziwe lodowe maszyny, dołączyło Gniezno, a właściwie jezioro Winiary. Ponad trzy tysiące kibiców obejrzało pierwsze od ponad 40 lat zawody w Polsce zorganizowane na naturalnie zamarzniętym zbiorniku. Jeśli pogoda pozwoli, to w najbliższą sobotę podobna impreza odbędzie się na poznańskiej Malcie. Świat się kończy, żużel na lądzie, wodzie i. aż strach dodać, że nie ma go jeszcze w powietrzu. To też pewnie jeszcze przed nami, bo przecież Polak potrafi.

TRZECH W ZAWIESZENIU. Speedway Ekstraliga tuż przed końcem roku zgotowała trzem żużlowcom spore zmartwienie. Komisarz ligi Ryszard Głód wydał komunikat, który mówi o tym, że Lewis Bridger, Rune Holta i Fredrik Lindgren zostali zawieszeni w prawach zawodnika. Każdy z nich w ubiegłorocznym sezonie w polskiej ekstralidze dopuścił się czynów niegodnych sportowca. Bridger rzucił kaskiem o tor, Holta wdał się w bójkę z innym żużlowcem, a Lindgren, komentując decyzję sędziego zawodów, używał niecenzuralnych słów.

FINAŁ IMP PO STAREMU. Indywidualne mistrzostwa Polski będą rozgrywane według dotychczasowej formuły. Główna Komisja Sportu Żużlowego zrezygnowała z pomysłu, by najlepszego polskiego żużlowca wyłaniał cykl turniejów. Według projektu miały odbyć się trzy finały - na torach medalistów drużynowych mistrzostw Polski z poprzedniego sezonu. - Zadecydowała tradycja - powiedział przewodniczący GKSDŻ Piotr Szymański. Wiadomo też, że finał Złotego Kasku zostanie rozegrany na początku sezonu i będzie jednocześnie finałem krajowych eliminacji do cyklu Grand Prix.

RYCERZ BEZ GWIAZDY. Zawiedzeni mogą czuć się kibice Wiesława Jagusia - ikony toruńskiego żużla - który po ubiegłorocznym sezonie zakończył karierę. Fani "Małego Rycerza" bardzo liczyli na to, że w tym roku zostanie on wyróżniony przez władze Torunia miejscem w Piernikowej Alei Gwiazd. Znajdują się w niej pamiątkowe gwiazdy z autografami znanych i zasłużonych torunian. Prezydent miasta Michał Zaleski nie uhonorował Jagusia. W tym roku swoje gwiazdy odsłonią podróżniczka Elżbieta Dzikowska i lider Nocnej Zmiany Bluesa Sławomir Wierzcholski.