Sport.pl

Marek Cieślak raz da pałką, raz przytuli

- To jest tak jak z żoną, raz awanturka, a raz seks. Czasem trzeba dać komuś pałką, a innym razem przytulić - tak o pracy trenerskiej opowiadał Marek Cieślak, nowy szkoleniowiec żużlowców Falubazu Zielona Góra.
Trener Marek Cieślak przez dwa najbliższe sezony będzie prowadził ekstraligowy zespół Falubazu. W tym czasie najsłynniejszy polski szkoleniowiec, selekcjoner reprezentacji Polski, pewnie wiele razy "nakarmi" nas masą humoru, ale możemy być też przekonani, że w wypowiedziach "narodowego" nie zabraknie również ciętych ripost i ostrych komentarzy. Póki co Marek Cieślak w Zielonej Górze dopiero się rozkręca, ale już na samym początku współpracy z Falubazem pokazał próbkę swojego stylu rozmów z dziennikarzami. Oto co trener opowiadał zaraz po podpisaniu dwuletniej umowy.



O pewnej sytuacji z minionego sezonu

Po półfinałowym meczu play-off w Zielonej Górze zespół Marka Cieślaka (Betard Wrocław) we frajerski sposób stracił kilka punktów. Sędzia zawodów odebrał zdobycz jednemu z żużlowców, za to, że ten zbyt wcześnie zaprowadził motocykle do swojego busa. Trener wrocławian zareagował ostro, dostało się nawet po głowie jednemu z mechaników, a o zespole Falubazu powiedział m.in. to, że ma wielkiego farta. Kilka dni temu Marek Cieślak tak skomentował to zdarzenie: - To jest tak jak z żoną, raz awanturka, a raz seks. Czasem trzeba dać komuś pałką, a innym razem przytulić. Takie jest życie.

O znajomości z zawodnikami Falubazu

- W pewnym sensie to są moi ludzie, znamy się bardzo dobrze. Miałem nawet kontakt z Jonasem Davidssonem, który jeździł w tym sezonie w Częstochowie, a ja pomagałem Włókniarzowi w ostatnich dwóch meczach. Greg Hancock był zawodnikiem we Wrocławiu, z Rafałem Dobruckim pracowałem w Pile, Piotr Protasiewicz był w drużynie narodowej, kiedy zdobyliśmy Puchar Świata, a kolejni kadrowicze to przecież Grzegorz Zengota i Patryk Dudek.

O stosunkach z prezesem Dowhanem

- Z prezesem Robertem Dowhanem o mojej pracy w Zielonej Górze rozmawialiśmy przez kilka lat. Zawsze jednak nam się to rozmywało. Zawsze mieliśmy dobry kontakt, jakaś chemia zawsze między nami krążyła. Tak to już jest, że jednych ludzi się lubi, a innych mniej. Myślę, że z panem prezesem zawsze byliśmy w dobrych stosunkach, nawet przyjacielskich.

O godzeniu pracy w klubie i reprezentacji

- Nadal będę trenerem reprezentacji. Nie będzie to jednak szkodą dla drużyny, a uważam nawet, że może to dać korzyść Falubazowi. Przecież przez to mam lepszy przegląd zawodników, dobry z nimi kontakt, i to nie tylko z Polakami, ale również z żużlowcami zagranicznymi. A już dziś trzeba dbać o przyszłość, sezon szybko mija, dlatego o budowie nowej drużyny należy myśleć przez cały czas. Moja pozycja może w tej budowie sporo pomóc.

O rywalizacji o miejsce w zielonogórskiej drużynie

- Jeśli chodzi o juniorów, to nic konkretnego się nie wymyśli. Patryk Dudek ciągle się rozwija, dlatego pewnie będzie jeździł coraz lepiej. Dobrze, że drugim juniorem będzie miejscowy chłopak, wiem, że Kacper Rogowski to obiecujący zawodnik, dlatego trzeba dać mu szansę. Jeśli chodzi o to, że w zespole jest sześciu seniorów, a pięć miejsc, to jest to problem na później. Będą sparingi, treningi, dopiero wtedy będziemy obserwowali formę zawodników i coś wymyślimy. Nie chcę, żeby zrobiła się tu jakaś wojna o to, kto będzie w składzie, każdy ma szansę znaleźć się w drużynie.

O planach na sezon 2011

- Raczej nie będzie potrzeby, żebym siedział w Zielonej Górze przez cały tydzień. Oczywiście, jeśli zaistnieje taka konieczność, to będę zostawał dłużej. Ale jeśli okaże się, że moja obecność potrzebna będzie tylko dwa dni przed meczem, to tak będę pracował. Oczywiście włączam się we wszystko, co dzieje się z zawodnikami, wiele czasu poświęcam młodzieżowcom, często jeżdżę z nimi na różne zawody, raz z obowiązku kadrowego, a innym razem z klubowego. Będę pomagał Andrzejowi Huszczy w szkoleniu młodzieży, a jako trener reprezentacji na pewno będę powoływał naszych najmłodszych zawodników na turnieje zaplecza kadry juniorów. Nie ma obaw, o wszystko będę dbał jak należy. Chciałbym, żeby przebudowywany zielonogórski tor był jak najszybciej zrobiony, by zawodnicy jak najwięcej mogli na nim pojeździć przed sezonem. Jeżeli wiosna będzie na przykład w Gorican, czy w Krsko, wystarczy jeden telefon i można jechać. Niedawno słuchałem opowieści jednego gościa, który ponoć zna się na pogodzie. Mówił, że wiosna nadejdzie szybko, już po połowie lutego. Nasze plany będą rodziły się w zależności od warunków atmosferycznych.



Marek Cieślak

Urodzony: 28 czerwca 1950 r.; zawodnik: Włókniarz Częstochowa (1968-1986, m.in. srebro DMŚ 1976-77, brąz DMŚ 1972, 1978, złoto DMP 1974, srebro IMP 1975, Złoty Kask 1976; trener: Włókniarz Częstochowa (1994-97, m.in. złoto DMP 1996), Stal Rzeszów (1998-99), Polonia Piła (2000), Atlas Wrocław (2001-10, m.in. złoto DMP 2006), reprezentacja Polski (m.in. złoto DMŚ 2007, 2009-10).