Sport.pl

Gacie nasze ranią oczy Wasze - felieton Jacka Uglika

Robotę mam taką, że nic tylko siedzę, podziwiam świata piękno, medytuję. I myślę sobie, nadeszła wiekopomna chwila, by popełnić słów kilka na chwałę Prezesa. Nazwiska podawać nie muszę. Na naszym podwórku tylko jeden złoty człowiek zasługuje na to miano. Mówi się Prezes i maluczcy w mig chwytają o kogo idzie.
By ukazać doniosłość chwili, przypomnieć trzeba, że w średniowieczu uczeni w piśmie komentowali słowa Filozofa. Nie istniała potrzeba podawania imienia, wiedziano, że jeden Arystoteles wielkim myślicielem był. Tyle że ja nie będę pisał o niewątpliwych zaletach umysłu ani tym bardziej o wielkim talencie oratorskim Prezesa, tylko o piętnowaniu pismaków w krótkich gaciach. Esteta! To się rozumie! Brawo! Jeszcze żeby tylko pogonić dziennikarzy z tym ich sprzętem nagrywającym, co to próbują wsadzić w oko uczestnikom konferencji, a będzie idealnie. Nie muszę mówić, bo to banał, że te eksperymenta na pracownikach rozmaitych redakcji Prezes powinien na sam finał sobie zostawić. Wcześniej wypadałoby uprzątnąć ze stadionu elementy zdecydowanie należące do sfery profanum, wiecie, rozumiecie, te tandetne reklamy, którymi upstrzona jest płyta stadionu, te budy z korony burzące harmonię, fu, no i te rzężące głośniki owinięte materiałem niewiadomego pochodzenia. Tylko proszę, nie mówcie, że nie jesteście stroną w temacie. Zróbcie, co trzeba, a potem pójdzie już z górki, na deser weźmiecie się za pismaków. Jak który w gaciach przyjdzie, to najpierw palcem pogrozić, a jak nie poskutkuje i nie przebierze się gdzieś jak człowiek, to za drzwi go. A co! A co się będzie jeden z drugim po salonach pętał i wstyd robił. Albo kultura, albo zdziczenie obyczajów, no tak czy nie? I powiem wam Prezesie, że dobrze byłoby zadbać, żeby mieli pismacy elegancko włosy przystrzyżone. Zgodzicie się ze mną, że schludność przede wszystkim, co? W zaufaniu wam powiem, że jak już rozmowa na włosy zeszła, to z żalem przyznaję Prezesie, że w temacie kudłatych włosów nie jest za dobrze i w waszych szeregach, no jak tak przyglądam się niektórym waszym współpracownikom, to z bólem przyznaję, że spory nieporządek panuje na tym odcinku. Trzeba to poprawić. Głowa do góry, jak to mówią, prawdziwa cnota krytyk się nie boi. Zna pan Prezesie te słowa? Radia pan słucha, to wie, że należą do Ignacego Krasickiego. To pisarz taki był. Ale my tu nie o pisarzach przyszli gadać, tylko o wizerunku, promocji, estetyce, samych ważnych sprawach. I właśnie jeszcze jeden temat został do omówienia. Słyszałem, dowiedziałem się skądś, ktoś mi powiedział, że nie bardzo zależy wam na przygotowaniu toru do ścigania. Podobno w internecie rozpisują się nawet, że specjalnie wypożyczacie brony, wodę lejecie, że jakoby, w co ja nie wierzę, próbujecie zyskać w sposób, wiecie, nieetyczny, przewagę nad przeciwnikiem. Ja, mówię, w to nie wierzę, ale przyznacie Prezesie, że dla wizerunku to niedobrze jest. Oj niedobrze! Pewnie zastanawiacie się, do czego zmierzam. A zaczepiła mnie jedna zawsze ładnie pachnąca panna, która przyszła obejrzeć sobie wasz ostatni mecz z tą drużyną, z tej części kraju, gdzie wiecie, faceci w dwudziestym pierwszym wieku z wąsami jeszcze się afiszują, no więc ona mnie zapytała, czy to prawda, że jak pokazywali ten mecz, to jeden z waszych, co zresztą podobno ten obraz kamera ze stołecznej telewizji uchwyciła, powiedział sędziemu, że na dwa biegi nie będziemy kombinować. Czy wy Prezesie nie sądzicie, że tu została popełniona jakaś fo pa? Jak ludzie mają rozumieć tę gafę? Na dwa biegi nie kombinujemy z torem, ale na cały mecz i owszem?