Sport.pl

Figiela wypożycza Odra

PIŁKA NOŻNA Zielonogórska Lechia traci zdolnego pomocnika na rok, a może już na zawsze. Wszystko zależy od tego, jak dla nowego, pierwszoligowego pracodawcy zagra Rafał Figiel, a stać go na wiele!
Odra Wodzisław już pochwaliła się transferem z obiecującym graczem. Ale Lechia przezornie nie odsyła do Wodzisławia podpisanej umowy. Pomni swoich doświadczeń prezesi zielonogórskiego klubu czekają, aż na kocie pojawi się zapisana w umowie kwota za wypożyczenie. Ile tego będzie? Tradycyjnie tajemnica, lecz sekret nie skrywa kroci, raczej kilkanaście tysięcy złotych. Jeżeli jednak Rafał Figiel wyrobi sobie markę w pierwszej lidze, co - z jego talentem i charakterem - stać się powinno, wówczas dojdzie najpewniej do transferu definitywnego. Wtedy Lechia znów skorzysta, bo zanim strony umówiły się na roczne wypożyczenie, 19-letni piłkarz przedłużył w Zielonej Górze kontrakt - do końca czerwca 2012 r.

- W zgodzie z naszą polityką - nie blokujemy graczom drogi do rozwoju, mocniejszych klubów, lepszych zarobków. Rafała czeka moment przełomu w karierze. Braliśmy go jako juniora, odchodzi mężczyzna. Stać go na wiele, nie ma kompleksów. Byle nie skończył na ławie rezerwowych! A jego specyficzna pozycja boiskowa może ważyć trochę na trudności dopchania się do gry w towarzystwie bardziej doświadczonych, o wiele starszych piłkarzy - mówi nam wiceprezes Lechii Krzysztof Stacewicz. Specyfika pozycji polega m.in. na tym, że zielonogórskiemu sportowcowi przyjdzie brać na siebie trud rozgrywania akcji.

Rafał Figiel zaczynał karierę w UKP Zielona Góra, skąd trafił do Lechii. Ma za sobą jednodniowy epizod w młodzieżowym zespole Cracovii oraz pokaźny bagaż doświadczeń w młodzieżowej reprezentacji Polski. Zdążył się wyróżnić w dorosłej drugiej lidze jako środkowy pomocnik obdarzony talentem do strzałów z dystansu i podań, takich długich, celnych zaskakujących, na jakie stać tylko charyzmatycznych, niekonwencjonalnych zawodników obdarzonych sporym talentem. W Lechii nie da się go tak łatwo zastąpić. Ale też od chwili, w której się pojawił, było jasne, że Lechia długo się nim nie nacieszy.