Sport.pl

Wkład Grzegorza Walaska mały, ale ważny

Ziemia lubuska stała się bogatsza o kolejny światowy sukces żużlowców. Tomasz Gollob, Grzegorz Walasek i Rune Holta zostali wicemistrzami świata, zdobyli medale dla siebie, Polski i swoich klubów.
Czy dla obrońców tytułu srebrny medal drużynowych mistrzostw świata to sukces? Oczywiście, bo biało-czerwoni nie byli faworytem finału Pucharu Świata rozegranego w sobotę na legendarnym, bardzo trudnym torze w duńskim Vojens. Wygrać mieli gospodarze i zgodnie z planem zwyciężyli, choć Polacy prowadzili przez większą cześć turnieju. Lepsza znajomość toru bardzo pomogła Duńczykom w sytuacji, kiedy nawierzchnia po opadach deszczu robiła się coraz bardziej mokra. Dlatego w końcówce imprezy miejscowi byli dużo szybsi nie tylko od polskich żużlowców, ale również od zdobywców brązowych medali Szwedów i ostatnich w klasyfikacji Australijczyków.

Reprezentacja Polski złożona była w głównej mierze z zawodników lubuskich klubów Tomasza Golloba i Rune Holty z Caelum Stali Gorzów i kapitana ZKŻ Kronopol Zielona Góra Grzegorza Walaska. W komentarzach po sobotnim finale te trzy nazwiska pojawiają się bardzo często. Gollob z racji tego, że walczył znakomicie i był jednym z najlepszych zawodników turnieju. O Holcie i Walasku nie mówi się już tak dobrze. Bo obaj mieli zły dzień, w większości wyścigów nie radzili sobie z trudnym torem. Obaj zdobyli w sumie tylko dziewięć punktów. - Gdybyśmy wygrali, to nie byłoby rozmowy o tym, kto pojechał słabiej, a kto był najlepszy w zespole - mówił po zawodach selekcjoner naszej reprezentacji Marek Cieślak. - Grzegorz i Rune od początku zawodów mieli problemy z dopasowaniem motocykli do bardzo wymagającego toru. Walaskowi w zasadzie wyszedł jeden wyścig. Nie róbmy jednak sensacji, mówi się trudno. Zawsze w danej drużynie ktoś jeździ lepiej, a ktoś gorzej. Tym razem padło na nich, taki jest sport.

Gdyby Rune Holta i Grzegorz Walasek ścigali się nieco lepiej pewnie biało-czerwoni cieszyliby się ze złota, bo Duńczycy zdobyli tylko trzy punkty więcej od polskiego zespołu. Ale czy srebro to zły wynik? Na pewno nie. I chyba, zgodnie ze słowami Marka Cieślaka, nie musimy robić narodowej tragedii z tego, że dwaj zawodnicy lubuskich klubów tym razem nie mieli wielkiego wkładu w wynik drużyny. A może warto na to popatrzeć z innej strony. Przecież obaj byli wyróżniającymi się żużlowcami w poprzednich turniejach tegorocznego mundialu. Rune Holta świetnie ścigał się w leszczyńskim półfinale, a Grzegorz Walasek był liderem naszej ekipy w turnieju barażowym. A w finale bez ich punktów Polska nie zdobyłaby wicemistrzostwa świata. Bez wątpienia obaj przyczynili się do tego, że biało-czerwoni po raz pierwszy od 14 lat zdobyli medal drużynowych mistrzostw świata poza naszym krajem.



Zdobywcy medali DMŚ dla lubuskich klubów

Stal Gorzów: Andrzej Pogorzelski - 3 złote, srebrny, Edward Jancarz - złoty, 2 srebrne, 4 brązowe, Edmund Migoś - złoty, 2 brązowe, Jerzy Rembas - 2 srebrne, 2 brązowe, Zenon Plech - srebrny, 2 brązowe, Bogusław Nowak - srebrny, Ryszard Fabiszewski - srebrny, Tomasz Gollob - srebrny, Rune Holta - srebrny.

ZKŻ Zielona Góra: Grzegorz Walasek - złoty, srebrny, Andrzej Huszcza - 2 brązowe.