Sport.pl

"Dramatyczny pokaz" - felieton Kamila Kawickiego

Wyobraźmy sobie taką sytuację: ZKŻ Kronopol przegrywa na czwartym okrążeniu ostatniego biegu i traci w meczu zwycięstwo na rzecz remisu. Jest żal, poczucie krzywdy i niesprawiedliwości. Ale na wynik pracuje się przecież przez cały mecz i bezpieczną przewagę można było sobie wypracować przed ostatnim wyścigiem.
Tą żużlową analogią chciałbym odnieść się do piłkarskiego meczu Polska - Austria. Owszem, sytuacja w polu karnym była problematyczna. Ale przez 90 minut, a szczególnie w pierwszej połowie, nie byliśmy lepsi od gospodarzy mistrzostw, którzy przecież nie należą do futbolowych potentatów. Równie dobrze mogliśmy prowadzić 2:0 i żaden błąd lub nawet świadome działanie sędziego by nam nie zaszkodziło. I tak cud, że w 30. minucie nie było "po meczu". W skali całego spotkania zagraliśmy przeciętnie - i tyle.

Cenię sobie różne głosy i cieszę się, że grono felietonistów "GW" poszerza się. Wymiana poglądów zawsze bowiem przyczynia się do rozwoju intelektualnego i ewolucji. Nie lubię jednak, gdy wypowiadają się ludzie, którzy w sporcie czy działalności społecznej niczego nie dokonali, a jedynie zza komputerowej klawiatury mądrują się i pouczają. Nowa twarz na tych łamach, filozof z zawodu i upodobania, z definicji oderwany od realiów otaczającego świata, poucza, próbuje wytyczać szlaki, ironizuje, a nawet drwi. Po co? Zapraszam do klubu. Może coś stworzymy wspólnie. Mówić i pisać naprawdę potrafi wielu.

ZKŻ Kronopol prawie wygrał w Lesznie, ale znowu tylko "prawie". Można gdybać, co by było, gdyby nie posypał się silnik Protasiewiczowi, a Dobrucki był zdrowy. Teraz nadjedzie Częstochowa, ponownie wzmocniona przez ZZ. I zawsze coś pod górkę. Nieobecnemu Gapińskiemu można (oczywiście teoretycznie) wpisać sześć punktów za spodziewane zwycięstwa Pedersena i Hancocka. A może zielonogórscy liderzy poskromią tych asów? Stać ich na to! Drużyna ostro zbroi się, do debiutu jest gotowy Ludvig Lindgren, a jego starszy brat i wracający na tor Niels Iversen chcą wreszcie trenować dzień wcześniej.

Pisałem przed tygodniem o wyjątkowości toru w Rye House, gdzie o finał mistrzostw świata juniorów będzie walczył Grzegorz Zengota. Skrajnie mała długość i szerokość toru to ponoć jeszcze nic! Rekordowy jest kąt nachylenia łuków. Ponoć jeśli zawodnik upadnie na zewnętrznej, to wraz z motocyklem niczym na saneczkach zsuwa się w dół do krawężnika! Oczywiście nikomu nie życzymy takich przeżyć i nawet taki angielski obiekt można odczarować.

Czesi nic nie nauczyli się polskiego. W ulotce reklamującej Grand Prix w Pradze, tak jak przed rokiem, jest wstrząsające zaproszenie na "dramatyczny pokaz mistrzów małego toru żużlowego"!!! A może wystąpią kaskaderzy, bo w tej materii nasi południowi sąsiedzi są naprawdę mocni? ZKŻ SSA szykuje ulotkę na Grand Prix Challenge, więc od razu możemy pomóc zredagować tekst na Pragę.

A tak a propos. Jest projektowana osobna, limitowana seria gadżetów na tą wielką wrześniową imprezę. Wszystko z logo GP Challenge i w tonacji międzynarodowej. Duńczycy, Szwedzi i Brytyjczycy już pytają!