Cieślak miał misję i się wywiązał, zbudował nowy Falubaz

Marek Cieślak

Marek Cieślak (MAREK PODMOKŁY)

Zielonogórski Klub Żużlowy kilka dni temu zakończył budowę ekstraligowej drużyny Falubazu, szykowanej na sezon 2016. Nowi zawodnicy to jeszcze nie żużlowe gwiazdy, ale właśnie taki zamysł budowy zespołu miał trener Marek Cieślak. To on wskazał zarządcom klubu zawodników, których chciał mieć w swojej ekipie.
- W związku z niestabilną finansowo sytuacją klubu, nasze ruchy transferowe rozpoczęliśmy dopiero 27 listopada - powiedział Kamil Kawicki, członek zarządu zielonogórskiego klubu. - Podpisując umowę z trenerem Markiem Cieślakiem, ustaliliśmy, że nasz nowy szkoleniowiec dostanie misję zbudowania składu, wybrania zawodników, których chce mieć w drużynie. A do klubu należały negocjacje z wybranymi żużlowcami. Działaliśmy wielotorowo, prowadziliśmy zaawansowane rozmowy m.in. z Gregiem Hancockiem, ale zdawaliśmy sobie sprawę, że negocjacje mogą zakończyć się fiaskiem. Dlatego równolegle skupiliśmy się też na innych zawodnikach.

Wybór padł na zawodników nieco zagadkowych, ale w większości znanych z międzynarodowych aren żużlowych. Najbardziej utytułowany z nich to Australijczyk Jason Doyle. Kolejne nowe twarze w Falubazie to Duńczyk Kenni Larsen, Ukrainiec Andriej Karpow i polski junior Sebastian Niedźwiedź.

Marek Cieślak przedstawia, ocenia, tłumaczy:

- Jason Doyle miał w poprzednim sezonie lepsze i gorsze mecze, ale to jest piąty zawodnik świata, w którym drzemią duże możliwości. W minionym sezonie wziął sobie za dużo na głowę, ścigał się w wielu ligach, w Grand Prix. Jak wszystko sobie poukłada, to na stałe może stać się czołowym żużlowcem świata. Jestem zadowolony, że odpadną mu sobotnie starty w lidze angielskiej. Po kontuzji czuje się bardzo dobrze.

- Kenni Larsen dwa lata temu jeździł w pierwszej lidze, był jej czołowym zawodnikiem. W minionym sezonie w zespole z Rzeszowa, szczególnie na własnym torze, ścigał się bardzo dobrze. Później złamał nogę, część sezonu mu wypadła, ale wrócił i znów jeździł bardzo dobrze. Powinniśmy mieć z niego pociechę, bo to zadziorny chłopak, jeździ z zębem.

- Andriej Karpow jeździ bardzo dobrze, jest większym specjalistą od jazdy na twardszych torach, niż przyczepnych. Jego zaletą są bardzo dobre starty. To solidny zawodnik, który może nas miło zaskoczyć.

- Sebastian Niedźwiedź w zasadzie sam się zgłosił do nas. Jeśli chce podjąć wyzwanie w takim klubie i tu się rozwijać, to musimy zrobić wszystko, by mu w tym pomóc. Raz jeździ lepiej, raz gorzej, ale jakiś potencjał w sobie ma. Zdajemy sobie sprawę, że gwiazdą nie jest, ale w Falubazie nie ma żadnych młodzieżowych gwiazd. Chcemy zrobić konkurencję dla innych zawodników. Nic nie tracimy, a możemy zrobić dużo. Czasem trzeba wziąć takiego chłopaka, który nie jest znany w Polsce. Być może coś z tego wyjdzie.

Dlaczego akurat tych żużlowców wybrał nowy szkoleniowiec zielonogórskiej drużyny? - Byliśmy spóźnieni w działaniu pozyskiwania nowych zawodników, bo były ważniejsze sprawy w klubie, ale mimo to jestem bardzo zadowolony z tego składu - powiedział Marek Cieślak. - Ja tych zawodników dobrze znam i wiem, że stać ich na bardzo wiele. Wiem, że to bardzo waleczni zawodnicy, widziałem ich w akcji wiele razy. Kluby szukają gwiazd, a z gwiazd nie zawsze wychodzi zespół. U nas też oczywiście są gwiazdy, ale mamy również dobrych zawodników którzy mają ich wspomagać. Mamy zawodników na miarę możliwości finansowych klubu, liczę na to, że wniosą świeży powiew do drużyny, bo to czasem jest konieczne. Widzę w drużynie duży potencjał, mamy fajny zespół, po którym można sobie dużo obiecywać. Potrzeba nam tylko dużo spokoju i oczywiście szczęścia.

AUSTRALIJCZYK DOYLE NOWYM ZAWODNIKIEM FALUBAZU

FALUBAZ KONTRAKTUJE. DWAJ ŻUŻLOWCY BEZ NAZWISK

POWIĘKSZA SIĘ SKŁAD FALUBAZU. TERAZ DUŃCZYK

Zobacz także
  • Start Lublin - Stelmet Zielona Góra 82:78 Sensacja w TBL: "Trener na jeden mecz" pokonał Stelmet
  • Żużlowa PGE Ekstraliga: MoneyMakesMoney.pl Stal Gorzów - Falubaz Zielona Góra 48:42 Tymczyszyn: Dlaczego bogaci ludzie wydają pieniądze na żużel
  • (od lewej) Trener Zbigniew Pietrzyk, Sebastian Szczepański, Adam Jeske, prezes klubu Korner Jak Sebastian Szczepański wskoczył do elity najszybszych pływaków na świecie