Sport.pl

Walasek po warszawsku odjechał do Torunia

Ostatni powrót Grzegorza Walaska do klubu z Zielonej Góry nie wyszedł na dobre zawodnikowi oraz Falubazowi. Teraz obie strony nie dają sobie szans, by kolejny wspólny rok okazał się lepszy. Walasek trafnie wyczuł, że w drużynie trenera Marka Cieślaka zabraknie dla niego miejsca.
Falubaz postawił na międzynarodowe towarzystwo. Zakontraktował trzech nowych zagranicznych seniorów. To Duńczyk Kenni Larsen, Australijczyk Jason Doyle oraz Ukrainiec Andrij Karpov. Do tego zestawu zielonogórski klub dobrał juniora z Polski - Sebastiana Niedźwiedzia. Dla rutyniarza Walaska zabrakło miejsca.

39-letni wychowanek Falubazu już kilkanaście dni temu podzielił się spostrzeżeniem, że klub nie okazuje mu żadnego zainteresowania. Żalu nie czuł, pretensji żadnych nie formułował. Spodziewał się, że znów będzie musiał ruszyć za chlebem w Polskę. Ostatnich lat na pewno nie zaliczy do udanych. W 2014 r. splajtował jego pracodawca z Częstochowy, a w 2015 r. Walasek stał się jednym z tych, na których najdotkliwiej spadła plaga kontuzji. Złamane kości kciuka, nadgarstka, pęknięty obojczyk... los naprawdę nie był łaskawy. Aż doszło do tego, że, gdy zawodnik już wyzdrowiał, przestał punktować, stracił miejsce w meczowym składzie. Bo... - Pogubił się psychicznie - orzekł trener Sławomir Dudek.

Następca Dudka - Marek Cieślak poszukał kandydatów do składu na zapleczu ekstraligi. A Walasek? W poniedziałek KS Toruń poinformował, że wziął zawodnika na tzw. warszawski kontrakt. Tzn., że nie gwarantuje mu startów. Wychowanek Falubazu dzięki umowie z Toruniem będzie mógł skorzystać z wypożyczenia do innego klubu, albo też liczyć na to, że w mocnej kadrze "Aniołów" jakimś cudem znajdzie się dla niego miejsce.

Więcej o: