Stelmet BC z Superpucharem! A Ponitka nie pozwala płakać po Hosleyu [ZDJĘCIA]

Mateusz Ponitka z nr 9

Mateusz Ponitka z nr 9 (fot. Agata Michalak)

Zażarty mecz na otwarcie sezonu w Tauron Basket Lidze: Rosa Radom długo prowadziła ze Stelmetem BC Zielona Góra w starciu o Superpuchar Polski. W czwartej kwarcie zyskała nawet 10 pkt przewagi. Ale pościg mistrzów dotarł na czas. Na koniec do pojedynku na najważniejsze rzuty stanęli liderzy obu drużyn. C.J. Harris z Rosy przestrzelił. Mateusz Ponitka ze Stelmetu BC trafił, a jeszcze po tym usadził zrywającego się do rozpaczliwej odpowiedzi rywala.
Stelmet BC wybrał się do Radomia po brakujący element w kolekcji zdobyczy. W szafie prezesa klubu są już medale mistrzostw Polski we wszystkich kolorach oraz Puchar Polski. Po superpuchar uzbrojona po zęby, najmocniejsza w historii zielonogórska drużyna miała sięgnąć w środowy wieczór w trudnej do zdobycia twierdzy Rosy.

- Oglądałem kilka ich meczów i jestem pełen podziwu dla Saso Filipovskiego za to, jak zbudował drużynę. Ale jeden mecz to nie seria... - zostawiał sobie margines na poskromienie faworyta Wojciech Kamiński, trener Rosy Radom.

A Filipovski rzeczywiście zyskał w tym sezonie coś, na czym mu zależało najbardziej - grupę dobrych, wyrównanych graczy, po dwóch asów na każdą pozycję. Najlepsi w Tauron Basket Lidze Polacy, rutyniarze, lecz także wschodzące gwiazdy, solidni obcokrajowcy grają dziś dla Stelmetu. I wedle powszechnych oczekiwań, mają zdominować rozgrywki.

Rosa zaś należy do kręgu kandydatów do podium. Na zespole z Radomia mocno odciska się ręka Kamińskiego i jego konsekwentnej, prowadzonej od kilku lat pracy. Agresywna obrona, przechwyty, kontry, częste szukanie okazji do trafień za trzy punkty (biada przeciwnikom, gdy wpadają) - oto żywioł Rosy.

W tym sezonie żywioł zyskał nowe żądła. Torey Thomas i C.J. Harris ukłuli faworyta już w pierwszej kwarcie środowego meczu. Thomas hasał po boisku, kradł gościom z Zielonej Góry piłkę tak jak wtedy, gdy był zawodnikiem mistrzowskiego PGE Turowa Zgorzelec. Harris rewelacyjnie trafiał z dystansu, równie dobrze czuł się w pojedynkach jeden na jednego. A na dodatek faule łapał na nim J.R. Reynolds.

Dopóki Stelmet BC pozwalał, dopóty Rosa grała swoje. Działała szybko, sprawnie, skutecznie, panowała na bronionej tablicy. Prowadziła 16:8, 19:10.

Mistrz Polski zaczął piątką bez Polaków pod koszem. Ale już po trzech minutach meczu trener Filipovski posadził na ławie Borovnjaka, a postawił na Adama Hrycaniuka, bardziej skłonnego do twardej, fizycznej walki pod tablicami. Zmiana w składzie nie odmieniła jednak tego, co działo się na boisku. Stało się to dopiero wtedy, gdy Filipovski wymógł, by jego koszykarze uszczelnili obronę i nie zostawiali rywalom miejsca na kontry. To przyniosło efekt. Pierwsza połowa kończyła się wynikiem 36:34, przy czym druga kwarta toczyła się już wyraźnie na warunkach Stelmetu BC. Błyszczał Mateusz Ponitka. Na plus zasłużył też z pewnością Dee Bosst za dobry okres gry w pierwszej i drugiej kwarcie, gdy odpoczywał Łukasz Koszarek. Skuteczność rzutów kapitana 0/8 niepokoiła...

Mistrzowie Pojechali do Radomia nie w pełni sił - w składzie zabrakło Przemysława Zamojskiego, któremu doskwiera ból w plecach. W trakcie walki z rotacji wypadł na kwadrans Dejan Borovnjak, gdy doznał niegroźnej kontuzji. Kilka minut później limit przewinień złamał Reynolds. Ale najsłabsze dla faworyta z Zielonej Góry było to, że kiedy w trzeciej kwarcie na kilka minut złamał atak Rosy i zdawało się, że w pełni przejmuje kontrolę nad meczem, mistrzowska maszynka przestała realizować plan. Za to koszykarze trenera Kamińskiego nakręcili się wtedy drugi raz w meczu. Do lepszego ataku poniosła ich mocniejsza obrona, przy której atak Stelmetu BC wyglądał nieskładnie, a rzuty z dystansu nie przychodziły z pomocą. Goście o wiele częściej pudłowali, aniżeli trafiali. Na niespełna siedem minut przed końcem Rosa wygrywała 61:51. A gesty zdenerwowania i zniechęcenia zielonogórskich zawodników mówiły, że sprawa uzupełnienia kolekcji trofeów okazuje się dość trudna do załatwienia.

Na najważniejsze minuty spotkania Filipovski odzyskał Borovnjaka, błysk skuteczności Ponitki oraz jeszcze bardziej zacieśniona obronę. Dla mistrzów nadeszła fala wznosząca. W porę skasowali nieomal całość z 10-punktowej straty. Na minutę przed końcem drużyny dzielił jeden kosz. W strasznie ważnej akcji Rosy przestrzelił Thomas. W odpowiedzi Stelmet BC oddał losy meczu w ręce Ponitki. 22-letni as zielonogórskiej drużyny i reprezentacji Polski podchodził do kluczowej szarży na dwie raty. Za pierwszym razem powstrzymany, znalazł lukę w obronie za drugim razem. A jeszcze po tym, dla bezpieczeństwa, zablokował rzut ostatniej szansy Rosy.

Oklaski i ukłony dla Mateusza!

ROSA RADOM - STELMET BC ZIELONA GÓRA 66:67

KWARTY: 22:16, 14:18, 20:16, 10:17

ROSA: Harris 26 (5), Thomas 14 (3), Hajrić 8, Sokołowski 8, Witka 1 oraz Zajcew 5 (1), Jeszke 2, Szymkiewicz 2, Adams 0.

STELMET: Mateusz Ponitka 26 (3), Borovnjak 4, Djurisić 2, Reynolds 0, Koszarek 0 oraz Boost 12 (1), Moldoveanu 9 (1), Gruszecki 5, Szewczyk 5 (1), Hrycaniuk 4.

Zobacz także
  • Stephen Hendry Powrót legendy: Stephen Hendry zagra w Zielonej Górze
  • Patryk Dudek Kara skrócona! Patryk Dudek wraca do reprezentacji Polski
  • Top Model 5, finaliści: Michael Mikołajczuk 22 lat, Żary Student UZ i piłkarz Promienia walczy w Top Model