Sport.pl

Falubaz długów się nie wstydzi: Brakuje nam 2 mln zł

- Mamy 2 mln zł długu - przyznał na antenie Radia Zielona Góra Andrzej Napieraj, zarządca ZKŻ SSA, spółki, która kieruje żużlowym zespołem SPAR Falubazu Zielona Góra. Dodaje, że mało realne jest znalezienie sponsora, który pokryłby długi, ale zaznacza, że jest kilka scenariuszy na poprawę kondycji finansowej klubu.
Andrzej Napieraj w rozmowie z dziennikarzem Jackiem Białogłowym przyznaje, że miasto nie jest zainteresowane zakupem akcji klubu, co byłoby jedną z możliwości pomocy dla klubu, który ma poważne długi. - Mamy mało czasu, a nie możemy wymagać od miasta, by zmieniało teraz budżet - twierdzi zarządca spółki.

Dodaje, że relacje z prezydentem są pozytywne. Wszak SPAR Falubaz od lat korzysta za symboliczną złotówkę ze stadionu, który jest własnością miasta. Napieraj wyklucza także możliwość wzięcia kredytu przez klub.

Na dziś istnieją dwie możliwości poprawy kondycji finansowej klubu. Mało realna to znalezienie sponsora, który pokryje długi. Realna to sprzedaż części akcji spółki. Najważniejsze, że nikt przy Wrocławskiej 69 nie zakłada ogłoszenia upadłości klubu.

Poważne problemy finansowe zielonogórskiego klubu to efekt m.in. kiepskiego wyniku sportowego. Zielonogórscy żużlowcy po raz pierwszy od ośmiu lat nie biorą udziału w rywalizacji o medale. Brak awansu do fazy play-off to rezultat m.in. plagi kontuzji, która przez cały sezon wisiała nad Falubazem. Początek rozgrywek PGE Ekstraligi nie wskazywał na fatalny finisz. Zespół wygrywał mecze i w pierwszej części sezonu należał do najlepszych w lidze. Jako jedyny wygrał we Wrocławiu z Betardem Spartą, obecnie finalistą ligi. Poważne problemy pojawiły się, gdy fatalnej kontuzji doznał lider drużyny i reprezentacji Polski Jarosław Hampel. "Mały" 6 czerwca bronił biało-czerwonych barw w półfinale Drużynowego Pucharu Świata w Gnieźnie, został sfaulowany, upadek przypłacił skomplikowanym złamaniem nogi. Kontuzja wykluczyła żużlowca z kolejnych meczów Falubazu już do końca sezonu. Do tego w kiepskiej formie byli "poturbowani" wcześniej Grzegorz Walasek i Andreas Jonsson. W aferę dopingową wplątał się Aleksandr Łoktajew. Zespół tego nie wytrzymał, choć w końcówce rozgrywek został wzmocniony świetnym Australijczykiem Darcym Wardem. On też sezon zakończył fatalnie. W ostatnim meczu Falubazu złamał kręgosłup na tyle poważnie, że dziś nie wiadomo, czy kiedykolwiek stanie na nogi.

W efekcie SPAR Falubaz wylądował na piątym miejscu w PGE Ekstralidze. A to oznaczało ogromne straty finansowe. Klub stracił przede wszystkim na wpływach z biletów z dwóch meczów w fazie play-off oraz premiach od sponsorów za awans do batalii o tytuł mistrza Polski.

Nie jest tajemnicą, że klub ma duże zaległości wobec zawodników. A żeby starać się o licencję na przyszłoroczne starty w Ekstralidze, musi do końca października spłacić zaległe pieniądze z kontraktów żużlowców. Taki jest wymóg regulaminowy. Zawodnicy są coraz bardziej zniecierpliwieni sytuacją w Falubazie. Przegląd Sportowy dotarł do informacji, że Jarosław Hampel wysłał do klubu oficjalne pismo z wezwaniem do spłaty długu, około 400 tys. zł. - Potwierdzam, że takie pismo do nas wpłynęło - mówił na łamach Przeglądu Sportowego mający w klubie duże wpływy senator Robert Dowhan. - Traktujemy to jednak normalnie. Każdy ma prawo walczyć o swoje pieniądze. Na pewno, możliwie jak najszybciej, ustosunkujemy się do tego co dostaliśmy.

Najbardziej realna opcja ratunkowa dla Falubazu to sprzedaż akcji klubu sponsorom, przyjaciołom zielonogórskiego żużla. Po to niedawno klub zaprosił na spotkanie wszystkich tych, którym dobro Falubazu leży na sercu.

Całą rozmowę z Andrzejem Napierajem znajdziecie na antenie Radia Zielona Góra.

ZAWODNIK SPAR FALUBAZU CHCE KUPIĆ KLUB ŻUŻLOWY

KIBICE FALUBAZU: NIE USIĄDZIEMY W JEDNYM MIEJSCU Z HOŁOTĄ

PROKURATOR CHCE DOPAŚĆ TYCH, KTÓRZY ZNIEWAŻALI WARDA

WIĘCEJ INFORMACJI SPORTOWYCH SZUKAJCIE NA ZIELONA GÓRA.SPORT.PL



Więcej o: