Sport.pl

"Chamie, prostaku, nędzna gnido!" - senator Dowhan atakuje pseudokibiców żużla

- Uderzyłeś bezbronną dziewczynę na ostatnim meczu za to, że kibicowała drużynie! Żałosny bohaterze znajdziemy cię - odgraża się na Facebooku senator i zapowiada koniec współpracy między klubem a kibolami z trybuny K.
- Trzeba się utożsamiać z drużyną, a nie ze stadionowymi dziadami - mówi Robert Dowhan, który wcześniej wylał swą złość na portalu społecznościowym. - Napisałem to pod wpływem silnych emocji. Chłopak zabiera dziewczynę na mecz Falubazu ze Spartą Wrocław. Para jest spoza Zielonej Góry. Na stadionie żużlowym są po raz pierwszy czy drugi. Podczas prezentacji zawodników oklaskiwali wszystkich jednakowo. Również Darcy'ego Warda, który nie przez wszystkich na Wrocławskiej 69 jest mile widziany. To nie spodobało się pewnym idiotom. Podbiegli do chłopaka i zaczęli go szarpać. Gdy dziewczyna zaczęła go bronić, dostała otwartą dłonią w twarz. Nie mam słów. Skandal i patologia - podsumowuje senator.



Bez przebaczenia

Przypomnijmy. Na mecz ze Spartą do składu SPAR Falubazu dołączył Darcy Ward. Kibice z trybuny K pamiętają mu wybryk z 2009 r., gdy jako 17-latek podczas finałów żużlowej ekstraligi podeptał szalik Falubazu. Chociaż 23-letni Ward przeprosił za swoje zachowanie, część kibiców nie wybaczyła mu tego incydentu. Kibole z K rozwiesili zatem wielki transparent, w którym nawołują nowego żużlowca, aby spier... z Falubazu. Dodatkowo niechętna Wardowi publika zachęcała pozostałych kibiców do wspólnej nienawiści i była niezwykle oburzona, gdy ci bili brawo podczas startów Australijczyka.

- Nie podpisujemy się pod antykibicowaniem. Sport ma jednoczyć, budzić pozytywne emocje. Zawsze wspieraliśmy ruch kibicowski. Nie będziemy jednak tolerować chamstwa i agresji. Wcześniej braliśmy odpowiedzialność za wyjazdy tej grupy na mecze. Klub pomagał w organizacji zbiórek pieniędzy na oprawy. Teraz to już koniec. Oczywiście dalej będziemy wspomagać pozytywne inicjatywy - mówi Dowhan.

"Znajdziemy cię"

Następnym zachowaniem pseudokibiców, który doprowadził honorowego prezesa Falubazu do szaleństwa, był wybryk z 11. biegu. Wówczas pięciu kiboli wtargnęło na tor, by zerwać barwy klubowe z sektora wrocławian. Dodatkowo kibole z trybuny K, chcąc wyrazić swoje oburzenie wobec "nieprawdziwych" kibiców, przestali dopingować Falubaz podczas ostatniego meczu z Tarnowem. Twierdzili, że taki ruch jest konieczny i jest sprzeciwem wobec osób nieszanujących barw i herbu klubowego.

Wybuch senatora oraz jego groźba wobec "żałosnego bohatera"- "Znajdziemy cię" mogła zabrzmieć jak nawoływanie do linczu. Robert Dowhan jednak uspokaja.

- Ani ja, ani nikt z klubu, ani kibice nie są od tego, by wymierzać sprawiedliwość. Do tego powołane są odpowiednie służby. Liczę na to, że ten człowiek poniesie konsekwencje. Na stadionie nie ma miejsca dla agresji i nienawiści. To trzeba tępić i głośno o tym mówić. Żużel to sport, który jednoczy ludzi - kończy honorowy prezes Falubazu.

Więcej o: