Trener Falubazu: Tor nie był naszym atutem, ale nie chcę się tłumaczyć torem [GALERIA]

Andreas Jonsson

Andreas Jonsson (Mariusz Kowalaszek)

Za jednym zamachem drużyna zielonogórskich żużlowców straciła ważne punkty i ważnego zawodnika. - Rywale jeździli u nas jak u siebie, Fruwali po naszym torze. My mieliśmy jeden z tych meczów, w którym nic nie idzie tak, jak ma iść - skomentował porażkę Andreas Jonsson, zawodnik SPAR Falubazu.
Jak Unia Tarnów zdobyła zielonogórską twierdzę?

- Z doświadczenia wiem, że kiedy jedziesz u siebie, jedziesz z większym ciśnieniem. Gość ma o tyle lżej, że przyjeżdża, nie ma nic do stracenia. Nie trenował tu, nie zastanawia się. Do motoru dobiera jakieś tam przełożenia, które w poprzednich latach się sprawdzały. Nam to dziś wyszło kapitalnie. Od początku wygrywaliśmy starty. Po pierwszej serii pomyślałem, że to może być nasz dzień. Tak się rzeczywiście stało - tak Paweł Baran, menedżer Unii Tarnów, komentował niespodziewaną wygraną (47:43).

W wyrównanym meczu zielonogórski zespół mocno osłabiła kontuzja Piotra Protasiewicza. Kapitan SPAR Falubazu wywrócił się, jadąc do parkingu już po zakończeniu ósmego wyścigu. Upadł tak nieszczęśliwie, że złamał obojczyk.

- Zanim to się stało, Piotr był najlepszy na torze - docenił Janusz Kołodziej, lider i zdobywca aż 13 pkt.

- Na pewno w tym całym zamieszaniu rolę odegrał brak Piotra. Odpadł w głupi sposób, bo poza biegiem. To też jakoś zaważyło na losach meczu. Po starcie kapitana Falubaz wziął się w garść, zaczął gonić. Ale troszeczkę im zabrakło. W ostatnim wyścigu ich pościg zatrzymał Janusz Kołodziej, który pojechał świetnie. Ale kluczem do sukcesu było to, że u nas dziś wszyscy pojechali świetnie - cieszył się menedżer Unii. A wyróżniony przez niego Kołodziej dodał: - Bardzo pomagało nam to, że serię dobrze otwierali Martin Vaculik z Arturem Mroczką. Wszystkim dodawało to powera. Wszyscy chcieli im dorównać. Ja dziś cieszyłem się jazdą. Nie zawsze trzeba wygrywać, żeby się cieszyć jazdą, jednak dziś jechało mi się super.

W obozie Falubazu było bardzo daleko od wszystkiego, co zawiera się w rozdziale "super". - Wszystko miało być tak jak przed tygodniem, gdy wygraliśmy to z Wrocławiem, ale tarnowianie zweryfikowali nasze plany. Przede wszystkim byli szybsi na startach, a później nawierzchnia toru nie pozwalała na wiele mijanek. Zresztą przeciwnicy wiedzieli, jak jechać, żeby nie dawać się mijać. Nie mogliśmy z tym torem nic zrobić, nie był dziś naszym atutem, na pewno nie był taki, jak lubią nasi zawodnicy, ale komisarz toru nie pozwalał nam, byśmy mogli z tym cokolwiek zrobić. Nie chcę się jednak tłumaczyć torem. Tarnowianie wygrali, bo byli lepsi. Gratuluję im - podkreślił Sławomir Dudek, trener żużlowców SPAR Falubazu.

Strata Protasiewicza?

- Mógłby pojechać jeszcze dwa razy, co mogłoby nam dać chociaż remis w meczu. Trudno. Nie poddajemy się, jedziemy dalej. Badania mówią, że Piotrek ma złamany obojczyk. Mamy w drużynie komplet, jeśli chodzi o kontuzje. Oby ta ostatnia nie była aż tak poważna, jak przewidują lekarze. Oby Piotr pojechał z nami na rewanż do Tarnowa - życzył Dudek.

Zobacz także
  • Piotr Protasiewicz Falubaz jak kopalnia wieści złych! Dziś porażka i kontuzja
  • 19-latek z Zielonej Góry odpowie za złamanie ustawy o bezpieczeństwie imprez masowych 19-latek na żużlu rzucał kijem w ochroniarzy - namierzony i złapany
  • Chuligani na torze w Zielonej Górze Chuliganowi grozi 5 lat więzienia. Klubowi grzywna i zamknięcie stadionu