"Byki" piekielnie mocne na zielonogórskim torze. Falubaz poległ po raz pierwszy

Mariusz Kowalaszek

SPAR Falubaz Zielona Góra - osłabiony (bez kontuzjowanego Grzegorza Walaska) i "dziurawy" (fatalna jazda Andreasa Jonssona i Krzysztofa Jabłońskiego) poległ po raz pierwszy w tym sezonie PGE Ekstraligi. I to na własnym torze. Żużlowcy Fogo Unii Leszno dominowali zdecydowanie, wygrali aż 54:36.
Podobnie jak tydzień wcześniej w lubuskich derbach Falubaz kiepsko rozpoczął. Po trzech wyścigach Unia prowadziła już 12:6. Po kolejnym, remisowym, biegu gospodarze skorzystali z nadarzającej się okazji do wprowadzenia rezerwy taktycznej. Sięgnęli, oczywiście, po swojego asa Jarosława Hampela. Opłaciło się, bo on i Aleksandrem Łoktajew zdobyli pięć punktów, ograli "Dzika" Nicki Pedersena. Duńczyk w trakcie wyścigu z niedowierzaniem kręcił głową, że aż tak bardzo odstaje od szybkich rywali. Falubaz był już bardzo blisko Unii (14:16), ale cóż z tego, skoro w kolejnym wyścigu przewrócił się inny as zielonogórzan - Piotr Protasiewicz. Na szczęście kapitan miejscowych kolejny raz wyszedł z wywrotki bez większego szwanku. Został jednak wykluczony z powtórki, a w niej całą pulę zgarnęli goście. Było 15:21, dlatego znów pojawiła się okazja, by Falubaz skorzystał z przepisu o rezerwie taktycznej. Tym razem sztab szkoleniowy postawił na "Protasa", znów nie było pomyłki. Kapitan z Jarosławem Hampelem przywieźli za sobą Emila Sajfutdinowa. Ponownie Unia prowadziła już tylko dwoma punktami (22:20). Goście jednak w niedzielę byli niesamowicie mocni na zielonogórskim torze, szybko odskoczyli Falubazowi, Nicki Pedersen i Piotr Pawlicki ograli Piotra Protasiewicza.

W dziewiątej gonitwie szansę na poprawę dostał Andreas Jonsson. Szwed znów jednak jechał w żółwim tempie, na końcu stawki. Tydzień wcześniej, w derbach, było podobnie. "AJ" przyjechał do Zielonej Góry już w sobotę, by solidnie potrenować przed meczem. - Na wszelki wypadek nie będziemy nic kombinować z torem. Zostanie taki sam, a wszyscy nasi zawodnicy powinni już wiedzieć, jak na nim jechać - mówił Sławomir Dudek, trener SPAR Falubazu. Szwed faktycznie trenował, ale niewiele dobrego z tego treningu wynikło. Równie kiepsko ścigał się Krzysztof Jabłoński, który zastąpił w składzie kontuzjowanego Grzegorza Walaska. - Krzysiek zapewnia, że jest przygotowany, zresztą jechał tutaj już w meczu z Toruniem. Zdobył wtedy bodaj sześć punktów plus dwa bonusy. Liczymy, że w niedzielę zrobi to samo. Stać go na to, a my więcej nie będziemy oczekiwać - mówił "Dudi" senior. "Pan Krzychu" nie spełnił jednak pokładanych w nim nadziei.

W drugiej części zawodów leszczyńskie "Byki" jeszcze lepiej dopasowali swoje motocykle do toru. Wygrywali starty, a później dowozili do mety dobre pozycje. Dlatego po 10. wyścigu wygrywali już dziesięcioma punktami - 35:25. Ale w kolejnym wyścigu znów w sercach kibiców Falubazu zatliła się iskra na sukces ukochanej drużyny. Bo kolejny raz gospodarze maksymalnie wykorzystali rezerwę taktyczną. Tym razem Aleksandr Łoktajew z Piotrem Protasiewiczem świetnie rozprawili się z Nicki Pedersenem. Falubaz przegrywał 30:36. Później jednak nie było wcale lepiej. Dwa ostatnie biegi przed gonitwami nominowanymi zdominowali przyjezdni. Szybcy na starcie uciekli nawet królowi zielonogórskiego toru Jarosławowi Hampelowi. Wynik 33:45 mówił wszystko, było po meczu.

SPAR FALUBAZ ZIELONA GÓRA - FOGO UNIA LESZNO 36:54

SPAR Falubaz: Jarosław Hampel 15 (3,3,3,3,1,2), Andreas Jonsson 0 (0,-,0,-), Aleksandr Łoktajew 8+1 bonus (w,2,1,3,2,d), Krzysztof Jabłoński 1 (1,-,0,0,-), Piotr Protasiewicz 9+2 (3,w,2,1,2,1), Alex Zgardziński 1 (0,1,0), Krystian Pieszczek 2 (2,0,0,0).

Unia: Tobiasz Musielak 1+1 bonus (1,0,-,-), Nicki Pedersen 9+1 (2,1,3,1,2), Przemysław Pawlicki 8+3 (2,2,1,0,3), Grzegorz Zengota 11+1 (3,3,2,2,1), Emil Sajfutdinow 11+1 (1,1,3,3,3), Bartosz Smektała 2 (1,0,1), Piotr Pawlicki 12+2 (3,2,2,2,3).

ZIELONA GÓRA - LESZNO

1. wyścig: Hampel, Pedersen, Musielak, Jonsson - 3:3

2. wyścig: Pi. Pawlicki, Pieszczek, Smektała, Zgardziński - 2:4 (5:7)

3. wyścig: Zengota, Prz. Pawlicki, Jabłoński, Łoktajew (w) - 1:5 (6:13)

4. wyścig: Protasiewicz, Pi. Pawlicki, Sajfutdinow, Pieszczek - 3:3 (9:15)

5. wyścig: Hampel, Łoktajew, Pedersen, Musielak - 5:1 (14:16)

6. wyścig: Zengota, Prz. Pawlicki, Zgardziński, Protasiewicz (w) - 1:5 (15:21)

7. wyścig: Hampel, Protasiewicz, Sajfutdinow, Smektała - 5:1 (20:22)

8. wyścig: Pedersen, Pi. Pawlicki, Protasiewicz, Pieszczek - 1:5 (21:27)

9. wyścig: Hampel, Zengota, Prz. Pawlicki, Jonsson - 3:3 (24:30)

10. wyścig: Sajfutdinow, Pi. Pawlicki, Łoktajew, Jabłoński - 1:5 (25:35)

11. wyścig: Łoktajew, Protasiewicz, Pedersen, Prz. Pawlicki - 5:1 (30:36)

12. wyścig: Pi. Pawlicki, Łoktajew, Smektała, Zgardziński - 2:4 (32:40)

13. wyścig: Sajfutdinow, Zengota, Hampel, Jabłoński - 1:5 (33:45)

14. wyścig: Prz. Pawlicki, Pedersen, Protasiewicz, Pieszczek - 1:5 (34:50)

15. wyścig: Sajfutdinow, Hampel, Zengota, Łoktajew (d) - 2:4 (36:54)

11 LAT TEMU ODSZEDŁ KURMANEK, WIELKI ŻUŻLOWY WOJOWNIK

TO BYŁY ŚWIETNE DERBY! FALUBAZ GÓRĄ, ALE STAL POKAZAŁA MOC

WIĘCEJ INFORMACJI SPORTOWYCH SZUKAJCIE NA ZIELONA GÓRA.SPORT.PL



Zobacz także
  • Kapitan Turowa Filip Dylewicz Turów - Stelmet: Drugi mecz inny, ale szczęście zostało w szatni mistrza
  • Rafał Kurmański 11 lat temu odszedł wielki żużlowy wojownik. Wciąż trudno się z tym pogodzić
  • Asy ścigają się w Szczecinie, a Szczepański daje sygnał do ataku na medale