Sport.pl

11 lat temu odszedł wielki żużlowy wojownik. Wciąż trudno się z tym pogodzić

Miał niesamowity talent do jazdy po czarnym torze. W bardzo młodym wieku zaczął podbijać żużlowy świat, fachowcy wróżyli mu wielkie sukcesy. Rafał Kurmański w Zielonej Górze bardzo szybko stał się idolem. Nie lubił jednak rozgłosu wokół siebie, sława i popularność go przytłaczała. Chyba zbyt mocno. Czy dlatego odszedł, gdy miał niespełna 22 lata? 11 lat temu - 30 maja - "Kurmanek" popełnił samobójstwo.
W to, że zielonogórski żużlowiec Rafał Kurmański nie żyje, trudno uwierzyć do dziś. 30 maja 2004, kilka godzin przed meczem Falubazu z Unią Leszno, dowiedzieliśmy się, że "Kurmanek" popełnił samobójstwo. Zwłoki zawodnika znalazła jedna z pracownic hotelu Qubus w Zielonej Górze. Rafał powiesił się na klamce, na pasku od spodni. Wcześniej wynajął hotelowy pokój, po tym jak w nocy zatrzymała go policja. Żużlowiec prowadził samochód w stanie nietrzeźwym, miał 0,8 promila we krwi. - Nie potrafię znaleźć wytłumaczenia, dlaczego Rafał to zrobił - mówił, nie kryjąc łez, prezes Zielonogórskiego Klubu Żużlowego Robert Dowhan. - Całą koncepcję budowania tego klubu opierałem właśnie na nim. On o tym dobrze wiedział, był nadzieją na lepsze czasy zielonogórskiego żużla.

DLACZEGO ODSZEDŁ? TAK WSPOMINALIŚMY KURMANKA PRZED ROKIEM

WIĘCEJ INFORMACJI SPORTOWYCH SZUKAJCIE NA ZIELONA GÓRA.SPORT.PL



Więcej o: