Prezydent Zielonej Góry oberwał w Zgorzelcu gorzej niż koszykarze. Skandal!

Janusz Kubicki, prezydent Zielonej Góry, wybrał się w czwartek do Zgorzelca, by kibicować koszykarzom Stelmetu w finałowej walce o mistrzostwo Polski. Nie dość, że drużyna Stelmetu przegrała pierwszy mecz 77:85, to jeszcze ?Pierwszy kibic? został po meczu napadnięty i okradziony.
Szalikowiec PGE Turowa podbiegł i bezczelnie świsnął Kubickiemu klubowy szalik Stelmetu.

- Totalny brak szacunku dla gości z Zielonej Góry - skomentował z niesmakiem na Facebooku Robert Górski, zielonogórski radny z komitetu prezydenta, a do tego lekarz, działacz rowerowy i kibic koszykówki.

- Przykro i wstyd, że takie rzeczy dzieją się w koszykarskich halach. Tym bardziej że przyjechałem tu na zaproszenie szefów Turowa. Nie jestem w Zgorzelcu pierwszy raz na meczu. Bywam na wielu imprezach sportowych. Ale pierwszy raz spotkało mnie coś takiego. Szedłem do ubikacji. Wtedy ktoś uderzył mnie w szyję, wyrwał szalik i ukrył się w większej grupie swoich kolegów. Miałem się bić? Po meczu zatrzymaliśmy się na stacji, żeby coś zjeść - i drugie niefajne zdarzenie. Widzę młodego człowieka, zakładam, że kibica Turowa, który smarka w szalik Stelmetu. Zwróciłem mu uwagę, że tak nie wolno, wtedy uciekł - relacjonował nam prezydent Zielonej Góry. - Ale najgorsze oczywiście jest to, że nasi przegrali mecz - dodał Janusz Kubicki, niegdyś koszykarz z zielonogórskiej ligi amatorów basketu.

Szefowie i inni kibice Stelmetu już wcześniej skarżyli się na obyczaje w koszykarskim Zgorzelcu. Janusz Jasiński, właściciel zielonogórskiego klubu, jeszcze za czasów rozgrywania spotkań w starej hali Turowa nie unikał określenia: Mordor...