Sport.pl

Aaron Cel przed finałem TBL: Turowa zatrzymać się nie da, ale można przeszkadzać, ograniczać

- Będziemy musieli być skupieni w każdym meczu, w każdej kwarcie, w każdej minucie. Grając z Turowem wystarczą dwie, trzy akcje rozluźnienia i kilkadziesiąt sekund później przegrywasz fragment 0:10 - mówi Aaron Cel, skrzydłowy Stelmetu Zielona Góra, przed finałem TBL. W czwartek o 17.45 w Zgorzelcu (transmisja w Polsat Sport Extra) pierwszy mecz o złoto. PGE Turów i Stelmet zagrają w serii do czterech zwycięstw.
Łukasz Cegliński: Turów to atak, a Stelmet - obrona. Uproszczenie czy prawdziwy podział finalistów?

Aaron Cel: Styl gry drużyny zależy od trenera, a skoro jest tak, że trener Miodrag Rajković jest w większym stopniu zorientowany na atak, a Saso Filipovski na obronę, to tak ich drużyny grają. Od wielu miesięcy.

Czyli zadaniem Stelmetu będzie przede wszystkim zatrzymanie ataku Turowa. Jak to zrobić?

- Zatrzymać Turowa się nie da, chodzi raczej o jego ograniczenie. Rywale w sezonie często rzucali po niemal 100 punktów w meczu, więc ciężko nam będzie zastopować ich na poziomie 60, czego bardzo byśmy chcieli. Ale trzeba przeszkadzać im, jak najbardziej się da. To nie będzie łatwa robota, ale to dla nas jedyna droga do złota. Będziemy musieli być skupieni w każdym meczu, w każdej kwarcie, w każdej minucie. Grając z Turowem wystarczą dwie, trzy akcje rozluźnienia i kilkadziesiąt sekund później przegrywasz fragment 0:10.

To jak ograniczyć atak Turowa?

- Uniemożliwić im szybką grę, z której zdobywają wiele punktów. A żeby te kontry zatrzymać, to trzeba ograniczyć własne straty, które najczęściej pozwalają rywalowi na łatwe punkty. W ataku musimy grać mądrze, pilnować piłki. Poza tym musimy nad każdym z graczy Turowa ciężko pracować w obronie. Jak najmniej punktów muszą zdobyć Chyliński, Kulig, także zawsze dobry w finałach Dylewicz.

Turów ma jakiegoś kluczowego gracza, od którego zależy najwięcej?

- Nie. Myślę, że Turów, zresztą podobnie jak my, ma dobry, wyrównany skład i długą ławkę. Często jest tak, że w kolejnych meczach ktoś inny zdobywa najwięcej punktów. Jednego gracza trudno wyróżnić, choć wiadomo, że Kulig jest MVP i choćby z tego względu należy przywiązywać dużą uwagę do jego gry. Ale w Turowie jest wielu dobrych graczy. I to będzie finał drużyn, a nie pojedynczych gwiazd.

Na czym polega siła waszej defensywy, gdzie tkwi jej tajemnica?

- Tajemnicy nie zdradzę, ale wiadomo, że najważniejsze są podstawy. To, czego uczą w szkole - rozmawianie w obronie z kolegami z drużyny, chęć do pomocy, zaufanie. Łatwiej pomagać na boisku, jeśli się wie, że opuszczone przez ciebie miejsce zajmie ktoś inny, że nie zrobi się dziura. Wiara, wiedza, że tak będzie, wiele rzeczy ułatwia. A nad tym jest oczywiście system obrony trenera i myślę, że w naszej drużynie każdy zrozumiał, czego oczekuje od nas Saso Filipovski. To też ułatwia defensywę, poprawia wyniki.

Macie też gwiazdę w obronie. Zwykle zachwycamy się popisami w ataku, ale w przypadku Quintona Hosleya cenimy też przechwyty, bloki, odbicia - szereg małych, ale bardzo ważnych rzeczy.

- Gwiazda w obronie, dobrze powiedziane. Quinton jest najlepszym obrońcą, z jakim grałem. Jak nie przechwyci piłki, to pomoże przy innym graczu. Jak nie pomoże, to przeszkodzi. On utrudnia grę rywalowi. Przeciwnikom gra się przy Quintonie niewygodnie. Cały czas czujesz, że on się gdzieś czai, musisz być ostrożny. Cieszę się, że on jest w naszej drużynie, a nie u rywali. Na dodatek, gdy idzie mu w ataku, jest nie do zatrzymania.

Patrząc na czasy, które podczas meczów bierze Filipovski, widać, że często nawet 80 proc. instrukcji poświęca na obronę, a ataku mówi na samym końcu. To obraz tego, jak pracuje z drużyną?

- Trenerowi bardzo, bardzo zależy na obronie. A jeśli drużyna dobrze broni, to łatwiej się jej zdobywa punkty w ataku, to nabiera wiary w siebie. To proste - im lepiej gracz w defensywie, tym większą pewność zyskujesz w ofensywie. Trener w ataku nas nie ogranicza, wierzy w każdego z nas, nie krytykuje po spudłowanych rzutach, raczej chwali, gdy podjąłeś dobrą decyzję. To wydaje się normalne, ale wcale nie jest powszechne, spotkałem już różnych trenerów. My w ofensywie staramy się po prostu grać mądrze, znaleźć gracza na czystej pozycji. Atak jest dla nas prostszy niż obrona.

Liderami Stelmetu są ostatnio Koszarek, Hosley i Cel. Od was zależy najwięcej?

- Nie chcę wyróżniać nikogo, bo my jesteśmy drużyną. Każdy coś wnosi do drużyny, może akurat ostatnio tak się złożyło, że Quinton, ja i Łukasz gramy najdłużej, rzucamy najwięcej punktów. Ale to nie tylko my ciągniemy drużynę to góry. Adam Hrycaniuk i Jure Lalić robią niesamowitą robotę pod koszem - w statystykach tego nie widać, ale każdy środkowy w lidze powie, że nie lubi z nimi grać. Przemek Zamojski ma wiele energii, pomaga po obu stronach boiska. Russell Robinson jest świetnym rozgrywającym i nie narzeka, że jest rezerwowym, robi swoje, co wcale nie jest powszechne u graczy z USA.

Wydaje się, że Turów ma przewagę fizyczną w formacji podkoszowej - Natiażko, Kulig, Dylewicz, Moldoveanu i Czyż wydają się silniejsi niż Hrycaniuk, Lalić, Cel i Troutman.

- Gracze Turowa na pewno więcej ważą, a wrażenie ich przewagi fizycznej na pewno zwiększa też Collins, czyli dwumetrowy rozgrywający. Natiażko jest wielki, ale znając naszych Hrycaniuka i Jurka Lalicia, to nie będą mieli żadnych kompleksów w walce pod koszem. Olek Czyż gra atletycznie, ale Quinton ma zbliżone warunki. Ten finał będzie wyrównany, bo takie są składy obu drużyn. Największa różnica, to wspominane style gry.

A przewaga boiska? Ma ją Turów, a wy niezbyt dobrze gracie na wyjazdach. U siebie w rundzie zasadniczej mieliście bilans 15-0, w obcych halach 8-7.

- Wydaje mi się, że o tym w ogóle nie będziemy myśleć. Przed finałem wyzerowaliśmy w głowach wszystko to, co spotkało nas w tym sezonie. Teraz liczą się pojedyncze mecze i ten finał będziemy brać krok po kroku. Niezależnie od hali będziemy starali się grać naszą koszykówkę. Szykujemy się na długą i ciężką walkę.

Pojawiły się informacje, że masz propozycję z Monako. To prawda?

- Propozycji mam parę, ale teraz nie chcę o tym rozmawiać. Skupiam się na finale i wychodzę z założenia, że jak ktoś interesuje się mną teraz, to za dwa tygodnie też będzie zainteresowany.

Kto zdobędzie mistrzostwo Polski?
Więcej o:
POPULARNE
NAJNOWSZE
" /> Zbigniew Boniek zdradza kulisy pożegnania Piszczka: Piłkarze dogadali się ze Słoweńcami [SEKCJA PIŁKARSKA #29] <div id= 
"/> Zbigniew Boniek zdradza kulisy pożegnania Piszczka: Piłkarze dogadali się ze Słoweńcami [SEKCJA PIŁKARSKA #29]
 
  • Kolejne kluby chcą Łukasza Podolskiego! Górnik Zabrze będzie musiał walczyć Kolejne kluby chcą Łukasza Podolskiego! Górnik Zabrze będzie musiał walczyć
  • Legia Warszawa odrzuciła 5 milionów euro za swojego piłkarza! Wschodząca gwiazda Legia Warszawa odrzuciła 5 milionów euro za swojego piłkarza! Wschodząca gwiazda
  • Joanna Jędrzejczyk usunęła Joanna Jędrzejczyk usunęła "sępy". "Menedżer ukradł mi pieniądze, rozstałam się z narzeczonym"
  • Jose Mourinho w mistrzowskiej formie na pierwszej konferencji! Co za odpowiedź Jose Mourinho w mistrzowskiej formie na pierwszej konferencji! Co za odpowiedź