Wiktorowski: To nie było szczęście Szwajcarek, tylko nasze atuty wyparowały

Pierwszy set gry podwójnej wygrany przez Polki 6:2 dawał nadzieję. - Na pewno nas nie uśpił. Ale nie pokazałyśmy naszej najlepszej gry - starała się tłumaczyć Alicja Rosolska. W parze z Agnieszką Radwańską mogły zapewnić polskiej drużynie zwycięski punkt na wagę utrzymania się w grupie światowej Pucharu Federacji. Niestety, polskie tenisistki przegrały w Zielonej Górze dwa kolejne sety i cały mecz 2:3. Dlaczego?
Czy na koniec w secie zakończonym 9:7 Szwajcarki miały więcej szczęścia?

- O szczęściu można mówić przy jednej piłce, może dwóch. Ale nie przy 120! - odpowiedział Tomasz Wiktorowski, kapitan polskiej kadry. - Nasza para deblowa jest lepsza. Co z tego, skoro zagrała dziś jedno ze słabszych spotkań. Atuty wyparowały gdzieś pod koniec pierwszego seta. Nie wiem dlaczego. Szwajcarki zachowały na koniec więcej zimnej krwi.

Wcześniej Polki przegrywały w rozgrywanym w sobotę i niedzielę meczu 0:1 i 1:2. Zanosiło się na ta, że kropkę nad zwycięstwem Szwajcarii postawi 34-letnia Martina Hingis w pojedynku z Urszulą Radwańską i do debla nie dojdzie wcale.

W Polsce wszyscy spodziewali się, że Martina, niegdyś numer jeden na świecie, wraca do reprezentacji, by wystąpić jedynie w grze podwójnej. - Kontuzje wykluczyły z gry dwie inne nasze reprezentantki. Dlatego zdecydowaliśmy, że Martina, która przyjechała w dobrej formie, rozegra dwa single - wyjaśnił niespodziankę Heinz Gunthardt, kapitan szwajcarskiej reprezentacji.

W sobotę Hingis przegrała z Agnieszką Radwańską 4:6, 0:6. Jednak w niedzielę... - Byliśmy przekonani, że Martina poradzi sobie z Urszulą. Gdy wychodziła na kort, już czułam nasz sukces - wyjawiła Bacinszky.

Hingis była bardzo, bardzo blisko. Ale... - Urszula pokazała wielkie serce i grając z nożem na gardle, wprowadziła nas do debla - pochwalił Wiktorowski.

Hingis pod koniec spotkania z Urszulą Radwańską doznała kontuzji. Chciała nawet poddać mecz. Tak się nie stało, jednak jej udział w deblu był wykluczony. - Kiedyś popełniłam błąd w podobnej sytuacji. Wyszłam do debla, nie będąc w pełni sił, i źle się to skończyło - opowiadała Hingis.

- Martina w swoim stanie byłaby w ostatniej grze tylko statystką - żartowała Bacsinszky. Kapitan Szwajcarów musiał szybko zestawić eksperymentalną parę: Viktorija Golubić i Bacsinszky. I ta para zwyciężyła 2:6, 6:4, 9:7.

GALERIA Z TENISOWEJ NIEDZIELI W ZIELONEJ GÓRZE



Więcej o: