Sport.pl

Trener Polfarmeksu: W żadnej hali nikt by się nie odważył... [ZOBACZ WIDEO]

Kibice, koszykarze i trenerzy Polfarmeksu Kutno mieli ogromny żal do sędziów o gwizdek przy rzucie ostatniej szansy Stelmetu. Russell Robinson złożył się do rzutu za trzy punkty, a zadanie starał się mu utrudnić Kamil Łączyński. Piłka po rzucie Russella nie doleciała do kosza. - Dlatego, że Łączyński faulował - orzekli sędziowie. I przyznali koszykarzowi Stelmetu rzuty wolne, a Amerykanin przekuł porażkę 65:66 w zwycięstwo 68:66.
Takie rozstrzygnięcie w praktyce mocno przymyka przed drużyną z Kutna drzwi do ósemki. I pewnie także dlatego trener Jarosław Krysiewicz nie mógł po sobotnim meczu odżałować straconej szansy.

- Ciężko myśli pozbierać po takim meczu. Zagraliśmy fantastyczne zawody w ataku i w obronie. To był jeden z naszych najlepszych występów w lidze, jeśli chodzi o koszykarskie umiejętności i zaangażowanie, a mimo to przegraliśmy. To bardzo boli. Boli tym bardziej, że udało się nam zrealizować plan, by Zielona Góra nie zdobyła tu więcej niż 70 pkt. Będzie nam strasznie się ciężko podnieść po tej porażce do walki o play-off. Żeby to zrobić, musielibyśmy teraz wygrać w Słupsku z bardzo silną drużyną, która nie lubi przegrywać na własnym parkiecie. Mam wielki szacunek do moich chłopaków za dzisiejszą grę. Powiedziałem im w szatni, że zrobili jak dla mnie coś wielkiego i chylę przed nimi głowę. A zakończenie meczu? Myślę, że na żadnej innej sali taka sytuacja w ostatniej sekundzie nie miałaby miejsca. Bo po prostu nikt by się nie odważył tak zrobić. Ale to już historia - skomentował Jarosław Krysiewicz.

Nie odważyłby się zrobić czego? - Takich gwizdków nie daje się przeciwko gospodarzom meczu - uzupełnił Mateusz Bartosz, kapitan Polfarmeksu.

A czy w ostatniej akcji był faul na Robinsonie? Sami oceńcie:



Więcej o: