Sport.pl

Troutman niezadowolony? Trener Stelmetu bardzo zdziwiony

Chevon Troutman, podkoszowy Stelmetu Zielona Góra na łamach SportowychFaktów.pl pożalił się na swoją rolę rezerwowego i liczbą minut gry, która go nie satysfakcjonuje. - Nie wiem w jakiej sytuacji Chevon został złapany przez dziennikarza, ale chyba mógł taktycznie wybrnąć z tej kwestii lepiej - ocenił Saso Filipovski, trener Stelmetu.
Troutman przenosił się do Zielonej Góry z Bayernu Monachium. W Eurolidze znakomicie się sprzedał się, gdy grał dla niemieckiej drużyny przeciwko Stelmetowi. Stąd wydawało się, że Amerykanin może w zielonogórskiej drużynie ogrywać wiodącą rolę wśród graczy ze strefy podkoszowej. Tak jednak nie jest. Koszykarz dostaje średnio niespełna 19 minut gry w ligowym spotkaniu.

- Czekam na moment, w którym będę grał więcej - powiedział Troutman na łamach SportowychFaktów.pl. Dodawał także, że stać go na to, żeby grać więcej i lepiej. Dziś wyszło na jaw, że gracz może mieć dalece poważniejsze zmartwienia niż mało minut grania... Ale póki co wróćmy do jego sportowych problemów.

W czwartek do wypowiedzi koszykarza i publikacji SportowychFaktów.pl ustosunkował się trener Stelmetu Saso Filipovski.

- Jestem zdziwiony. Bo nie dalej niż wczoraj rozmawiałem z Chevonem. W ogóle jestem typem trenera, który często rozmawia z zawodnikami w cztery oczy. Zawodnicy mogą mówić mi wszystko. Nie jestem autokratą i nie odmawiam nikomu prawa do własnego myślenia. Chevon powiedział mi, że obecnie jedynym jego problemem jest pojawiający się ból stopy - przekazał Filipovski. Słoweński szkoleniowiec zaznaczył, że nie będzie brnął w konwencję robienia ze sprawy afery i nie będzie rozmawiał z Chevonem poprzez dziennikarzy.

Ciekawa kwestia. Troutman w rozmowie ze Sportowymi Faktami opowiadał o swoim zaangażowaniu i ogólnej zasadzie, która jego zdaniem decyduje później o podziale minut gry.

- Zwykle bywa tak, że to jak trenujesz przekłada się na liczbę minut na parkiecie. Tutaj tego nie ma. Jest określona liczba minut, która się nie zmienia - wytknął amerykański koszykarz.

Okazało się jednak, że trener Filipovski pochodzi z innej koszykarskiej szkoły. I widzi rzecz tak. - Gdyby zaangażowanie i praca wykonywana na treningach miały decydować o podziale minut gry, to musiałbym dawać w meczach po 40 minut Maciejowi Kucharkowi i Markowi Zywertowi. Bo oni sa na treningach najbardziej zawzięci. Ale o ustawieniu zespołu w meczach i rozdziale minut między zawodników decyduje o wiele więcej czynników.

Więcej o: