Koniec wędrówki Mantasa. W marcu zagra przeciwko Stelmetowi

Wszędzie dobrze, ale w... Słupsku najlepiej - z takiego założenia wyszedł koszykarz Mantas Cesnauskis. Dwa lata spędził w Stelmecie Zielona Góra, a w tym sezonie zagra przeciwko Stelmetowi jako zawodnik dwóch różnych klubów.
33-letni Cesnauskis od 2006 r. nieprzerwanie gra w polskiej lidze, ożenił się z czirliderką Czarnych Słupsk, zyskał polski paszport i przez sześć sezonów z rzędu grał dla Czarnych, wraz z żoną zainwestowali w otwarcie sklepu z biżuterią.

W 2012 rozgrywający skusił się na ofertę z Zielonej Góry, która ruszała w swój pierwszy rejs po koszykarskiej Europie i potrzebowała graczy z pucharowym doświadczeniem.

Cesnauskis w drużynie trenera Mihailo Uvalina został mistrzem i wicemistrzem Polski, ale w sezonie 2013/2014 sprawy już nie układały się po jego myśli. Grubą część sezonu stracił przez kontuzję. Później ledwie symbolicznie uczestniczył w grze. I stało się jasne, że na trzeci kolejny sezon nie zostanie w Zielonej Górze. Związał się ze Śląskiem Wrocław. Opowiadał, że tam zyska ważniejszą rolę. Czy tak było? Tylko do chwili, w której Śląsk zatrudnił Łukasza Wiśniewskiego. Zaraz po tym umowa z Cesnauskisem straciła ważność na zasadzie porozumienia stron. Przez ponad miesiąc doświadczony koszykarz pozostawał bezrobotny, aż wczoraj znów związał się kontraktem z Energą Czarnymi Słupsk.

W październiku Mantas przyłożył rękę do zwycięstwa 69:68 Śląska nad Stelmetem. 21 marca zielonogórska drużyna zmierzy się z Energą Czarnymi w Słupsku. Szykuje się ciekawy mecz, a rutyniarz Cesnauskis znów dostanie szansę, by ograć faworyta z Zielonej Góry.