Sport.pl

MVP finału - Zamojski. Kolega Zamojskiego: "Ja bym dał dwa zegarki"

- Jestem trochę zaskoczony, ale to zasługa całej drużyny - mówił Przemysław Zamojski, rzucający obrońca Stelmetu Zielona Góra, któremu w niedzielny wieczór przyszło odebrać nagrodę przygotowaną dla najbardziej wartościowego gracza finałowego meczu o Gdynia Basket Cup.
Stelmet zdobył koszykarski Puchar Polski, pokonał w niedzielnym finale Rosę Radom 77:71. Z laurami i honorami dla najlepszego zespołu wątpliwości nie mogło być żadnych. Więcej przysporzył wybór MVP.

- Może Quinton Hosley, może Russell Robinson? - zgadywali goście studia transmisyjnego w Polsacie Sport.

A tymczasem wybór padł na Przemysława Zamojskiego, który w czwartej kwarcie wbijał gwoździe do porażki Rosy. "Zamoj" zdobył w niedzielę 18 pkt, trafił trzy trójki, miał 4 zbiórki, jedną asystę, jeden przechwyt i blok.

Kapitan Stelmetu Łukasz Koszarek musiał się zmierzyć na żywo z pytaniem, komu on przyznałby tytuł MVP i nagrodę - zegarek marki Festina?

- Przemek na pewno zagrał dobrze, ale nie można też pominąć tego, co zrobił, zwłaszcza w trzeciej kwarcie, Russell Robinson. Dałbym dziś dwa zegarki - odrzekł Koszarek.

Dwóch zegarków jednak nie było. - Na przyszłość może warto przyszykować - żartobliwie obiecywał prowadzący transmisję Adam Romański.

Więcej o: