Sport.pl

Potęga obrony Stelmetu daje Puchar Polski. Rosa znokautowana w trzeciej kwarcie

- Jeśli będzie problem z wyborem najbardziej wartościowego gracza finału Gdynia Basket Cup, to ja proponuję Saso Filipovskiego, trenera Stelmetu - podpowiedział Bartosz Sarzało, koszykarz, ekspert Polsatu Sport, po zakończeniu ostatniego i najważniejszego starcia pucharowego turnieju w Gdyni. Stelmet Zielona Góra zdobył trofeum, pokonując Rosę Radom 77:71. Rozstrzygające ciosy zielonogórski zespół zadał w trzeciej kwarcie. Składały się z sakramenckiej obrony i trafień Russella Robinsona.
Już przed meczem było jasne, że Rosa nie zostawi Stelmetowi tyle swobody w atakowaniu, ile zostawiał w sobotnim półfinale AZS Koszalin. W starciu z zespołem, który bazuje na dobrej defensywie, istotnie ucierpiała skuteczność rzutów zielonogórskich graczy. Rzec można, że w pierwszej połowie faworyci z Zielonej Góry ratowali się w sposób nietypowy. Bo to, co zaprzepaścili przy próbach trafień dwupunktowych, odzyskiwali na dystansie. Trójki Quintona Hosleya i Russella Robinsona wpadały na zacnym procencie. Dzięki nim zielonogórska drużyna na półmetku traciła do Rosy 8 pkt (43:35).

Aż korci, żeby natychmiast odwrócić wymowę ostatniego stwierdzenia i zapytać, dlaczego faworyt, lider Tauron Basket Ligi tracił aż 8 pkt i dlaczego w ogóle przegrywał, pozwalając Rosie zdobyć w dwie kwarty aż 43 pkt? Tutaj wypada zacytować wypowiedź Wojciecha Kamińskiego, trenera ekipy z Radomia. - Wiele będzie zależało od tego, czy Stelmet pozwoli nam na szaleństwo w ataku - rozważał Kamiński. Nie starał się ukryć, że Rosa nastawi się na szybki atak. I chociaż zielonogórska drużyna na pewno nie chciała szaleństwa w finałowej rozgrywce, to dwaj obwodowi gracze Rosy Mike Taylor i Danny Gibson robili na boisku taki wiatr, że wynikały z tego akcje, na którymi Stelmet nie zapanował. A w przerwie spotkania Adam Hrycaniuk, środkowy reprezentacji Polski oraz zespołu z Zielonej Góry, wyjawił, że wraz z kolegami dali się zwabić w radomską pułapkę. Polegała na tym, że koszykarze z Radomia zostawiali Stelmetowi rzutowe pozycje na obwodzie i prowokowali ich do szybkiego kończenia akcji, co nie leży w standardach trenera Saso Filipovskiego i jego zespołu.

Uświadomieni w przerwie zawodnicy Stelmetu zupełnie inaczej podeszli do walki w trzeciej kwarcie. Bez niefrasobliwości w ataku, z ogromnym zaangażowaniem i współpracą w obronie szybko odrobili strat, a przy tym pozytywne szaleństwo Rosy przemienili w kompletną niemoc i rozpacz. W trzeciej kwarcie defensywa zielonogórskiej drużyny rozłożyła Rosę na łopatki. Straty i koszmarne pudła graczy z Radomia wynikały głównie z tego, że przy akcjach ofensywnych widzieli oni przed sobą ręce obrońców. Później długo, długo nic, a gdzieś tam w oddali wisiał cel, do którego w ogóle nie mogli się przebić. Brakowało im sposobu, szybkości, wsparcia z ławki rezerwowych. Czas na przymiarkę do rzutu stał się w obozie Rosy miłym wspomnieniem z pierwszej połowy spotkania. W drugiej połowie Stelmet zaczął grać filipovską koszykówkę, urzekł widzów i nieomal zupełnie złamał przeciwnika agresją i rozwagą. Jakby po łatwym półfinale z Koszalinem potrzebował mocnego bodźca, sygnału ostrzegawczego, by wejść na wyższe obroty, narzucić warunki, których nikt w Tauron Basket Lidze nie wytrzymuje.

Chwała dla Rosy, że otrząsnęła się z dramatu trzeciej kwarty. I odgryzła się solidną obroną. Dzięki temu w czwartej kwarcie jeszcze zapachniało walką i emocjami. Tyle że w Stelemcie na finisz jakby przyczaił się Przemysław Zamojski. I w kłopotliwych chwilach spełnił swoją obietnicę o tym, że odzyska błysk skuteczności. Dostawał dobre podania, trafiał, albo sam kreował sobie pozycje do punktowania. Wbił gwoździe do przegranej Rosy.

W nagrodę za zdobycie Gdynia Basket Cup zielonogórska drużyna zdobyła 30 tys. zł.

ROSA RADOM - STELMET ZIELONA GÓRA 71:77

KWARTY: 15:17, 28:18, 6:20, 22:22

ROSA: Taylor 19 (2), Gibson 18 (2), Sokołowski 13 (1), Majewski 12 (2), Adams 2 oraz Jeszke 4, Mirković 3 (1), Szymkiewicz 0, Turek 0, Zalewski 0.

STELMET: Zamojski 18 (3), Hosley 15 (3), Koszarek 8 (2), Cel 7, Hrycaniuk 7 oraz Robinson 18 (4), Lalić 4, Chanas 0, Troutman 0.

Więcej o:
POPULARNE
NAJNOWSZE
" /> Zbigniew Boniek zdradza kulisy pożegnania Piszczka: Piłkarze dogadali się ze Słoweńcami [SEKCJA PIŁKARSKA #29] <div id= 
"/> Zbigniew Boniek zdradza kulisy pożegnania Piszczka: Piłkarze dogadali się ze Słoweńcami [SEKCJA PIŁKARSKA #29]
 
  • Kolejne kluby chcą Łukasza Podolskiego! Górnik Zabrze będzie musiał walczyć Kolejne kluby chcą Łukasza Podolskiego! Górnik Zabrze będzie musiał walczyć
  • Legia Warszawa odrzuciła 5 milionów euro za swojego piłkarza! Wschodząca gwiazda Legia Warszawa odrzuciła 5 milionów euro za swojego piłkarza! Wschodząca gwiazda
  • Joanna Jędrzejczyk usunęła Joanna Jędrzejczyk usunęła "sępy". "Menedżer ukradł mi pieniądze, rozstałam się z narzeczonym"
  • Jose Mourinho w mistrzowskiej formie na pierwszej konferencji! Co za odpowiedź Jose Mourinho w mistrzowskiej formie na pierwszej konferencji! Co za odpowiedź