Sport.pl

Gra lepsza niż budżet, czyli rywal Stelmetu coś w sobie ma

Zwycięska fala koszykarzy Stelmetu Zielona Góra rozbiła się tylko na chwilę, czy też po dłuuugiej serii triumfów nadeszły gorsze dni? Odpowiedź w sobotę w arenie CRS. Mecz z Asseco Gdynia zacznie się o godz. 17.
W teorii i na papierze Stemet ma nad przeciwnikiem wyraźną przewagę. Na boisku nie powinno zatem zdarzyć się nic niezwykłego. Tyle że tak całkiem nie można tego wykluczyć. Choćby z tego względu, że od dwóch kolejek zielonogórski zespół zapada w trakcie spotkania w kilkuminutową bezradność. W starciu ze Śląskiem Wrocław uszło to jeszcze bezkarnie. Tym niemniej fragment gry pt. 0:21 niepokoił, i to bardzo. Tydzień później w Koszalinie rutyniarze AZS-u już wymierzyli faworytowi z Zielonej Góry karę za przestój na finiszu. I Stelmet przegrał wygrany mecz.

Bywa w sporcie tak, że porażki chodzą parami... Ale może to nie ten przypadek? Wszak zielonogórska drużyna króluje na swoim boisku nieprzerwanie od początku sezonu. Asseco zaś marnie radzi sobie na wyjazdach, chociaż w ogólnym wymiarze dokonania koszykarzy z Gdyni są zdumiewające. W Trójmieście zabrakło wielkich pieniędzy, lecz nie zabrakło pomysłu na koszykówkę.

- Oni mają jeden z najniższych budżetów w lidze, a mimo to grają bardzo dobrze - tak Saso Filipovski, trener Stelmetu charakteryzuje przeciwników. Jak oni to robią? Jak osiągają ciekawe wyniki (obecne szósta lokata) z nieciekawymi pieniędzmi? - Dużą pracą, mądrością trenera Davida Dedka, doborem odpowiednich graczy - odpowiada Filipovski.

Wyliczankę "odpowiednich" graczy w Asseco wypada zacząć od kluczowych pozycji numer jeden i pięć. Rozgrywający A.J. Walton oraz podkoszowy gigant Ovidijus Galdikas należą do najlepszych w lidze w swoich specjalizacjach. Niewiele by to jednak znaczyło, gdyby całe Asseco nie posługiwało się systemem. - W obronie obwodowi gracze twardo i agresywnie rzucają się na zawodników przy piłce, nie angażuje się w to tylko Galdikas, który kontroluje całe pole trzech sekund. Innym wyćwiczonym wariantem obrony gdynian jest strefa. Mogą tak nękać przeciwnika przez pół meczu. A kiedy zdobywają piłkę, Walton staje się niesamowicie szybkim motorem napędowym i specem od asyst - opowiada Filipovski.

Asseco uchodzi za team "młodych gniewnych". Ale prawda jest taka, że młodzież znajduje oparcie w rutyniarzach. Przemysław Frasunkiewicz (36 lat) i Piotr Szczotka (33 lata) grają średnio po 30 minut w meczu.

W pierwszej rundzie biedne Asseco wygrało z bogatym Stelmetem 72:68. W rewanżu Stelmet będzie chciał dużo i celnie rzucać z dystansu i półdystansu, by Galdikas stał w swoim obronnym królestwie bezrobotny...

Więcej o: