Trzy powody, by na basket przyjść wcześniej

Sobotni mecz koszykarzy Stelmetu Zielona Góra z Asseco Gdynia zacznie się o godz. 17, ale drzwi w hali zostaną otwarte już o godz. 15.30, a klub gorąco zaprasza, by tym razem stawić się na trybunach już godzinę przed rozpoczęciem meczu. Dlaczego?
Są co najmniej trzy powody. Jeden z nich nazywa się taniec przeciwko przemocy. Tak precyzyjniej chodzi o przemoc wobec kobiet. Nie tylko w Zielonej Górze akt sprzeciwu zyska formułę taneczną. To fragment ogólnoświatowej akcji One Billion Rising, a jej przesłanie ma być radosne i pozytywne.

W sobotę kilka minut po godz. 16 na parkiecie w hali CRS zatańczy kilkadziesiąt osób - wśród nich będą koszykarze Stelmetu, politycy, urzędnicy, aktorzy, kibice. W tym czasie na trybunach kibice powinni unosić plakaty, które dostaną przy wejściach. Całość zostanie sfilmowana i w godz. 16.08-16.11 powstanie teledysk z zielonogórskiej odsłony One Billion Rising.

Trener Stelmetu zgodził się, by koszykarze rozluźnili się przed ważnym meczem, ponieważ: - Te trzy przedmeczowe minuty są dla nas oczywiście ważne, lecz chyba ważniejsze dla tej akcji. Na świecie brakuje równowagi między mężczyznami i kobietami, a przecież energia kobiety i mężczyzny powinny się uzupełniać - tłumaczył Saso Filipovski.

Żeby taniec z przesłaniem ktoś z trybun w ogóle zobaczył, rozwijał plakaty, żeby ludziom chciało się wybrać na mecz wcześniej, Stelmet postarał się o powód numer dwa.

Pierwszy raz występ koszykarzy w CRS poprzedzi występ kabaretu. "Artyści z Made in China dadzą kilkunastominutowy show Made in Poland. Zamierzają wystąpić przed wypełnionymi trybunami i zapowiadają niespodzianki, które walentynkowy wieczór uczynią jeszcze bardziej wyjątkowym" - zachęcają organizatorzy widowiska. A w tej zachęcie zawiera się także trzeci powód. To walentynki. - Zróbmy sobie wszyscy w sobotni wieczór randkę z koszykówką. Cieszmy się swoim towarzystwem. I tak na przyszłość też chcielibyśmy, by kibice nabrali zwyczaju oraz przekonania, że do CRS na mecze Stelmetu nie warto przychodzić na ostatnią chwilę - zaproponował Michał Szpak, dyrektor ds. komunikacji w zielonogórskim klubie.