Sport.pl

Czy zwycięski Stelmet powinien bać się Śląska? [STATYSTYCZNIE]

Już ponad 4 tys. kibiców zdecydowało się obejrzeć na żywo spotkanie Stelmetu Zielona Góra ze Śląskiem Wrocław. To będzie drugi wielki test w tym miesiącu, jaki czeka niepokonaną od dziesięciu spotkań watahę Saso Filipovskiego.
Czego możemy spodziewać się po sobotnim hicie? Nie poszliśmy do wróżki, ale sami postanowiliśmy wyczytać coś z liczb!

Punkty

Zgodnie z przepisem na zwycięstwo autorstwa Saso Filipovskiego, twój przeciwnik nie może rzucić więcej niż 70 pkt. Śląsk Wrocław zdobywa średnio 81,5 pkt, podczas gdy Stelmet Zielona Góra 79,5. Oba zespoły dzieli więc przewaga zaledwie jednego posiadania. W styczniu sztuka zatrzymania wrocławian na mniej niż 70 pkt udała się jedynie Asseco Gdynia, które pokonało ich u siebie 67:60. Była to jedyna przegrana Śląska w styczniu. Zespół w dwóch ostatnich meczach rzucił King Wilkom Morskim Szczecin na wyjeździe 86, a Treflowi Sopot u siebie aż 95 punktów.

Czy bać się trójek Śląska?

Zespół z Wrocławia trafia 34 proc. swoich rzutów za trzy punkty. Statystyka nie zachwyca i niemały udział ma w tym Robert Skibniewski, pierwszopiątkowy rozgrywający trafia w tym sezonie ledwie co czwarty swój rzut zza linii 6,75 m. Warto również odpuszczać za łukiem, wręcz zapraszać do rzutu Michała Gabińskiego, który ma statystkę 3/13. Kogo należy kryć blisko i biegać za nim z ręką na brodzie? Jakub Dłoniak to najgroźniejszy "trójkowicz" w ekipie trenera Emila Rajkovicia. W tym sezonie rzuca na skuteczności 44,2 proc. Groźni są także Denis Ikovlew (41,4 proc.), Lawrence Kinnard (36,2 proc.) i Rocky Trice (35,4 proc.). W styczniu wrocławianie zaaplikowali aż 14 trójek AZS-owi Koszalin, później jednak rzucali 5,6 i 5 trójek w kolejnych trzech spotkaniach.

Czy Śląsk ma się bać trójek Stelmetu?

Sprawdziliśmy, ilu graczy ze składu zielonogórzan może pochwalić się skutecznością powyżej 35 proc. w rzutach za trzy. To rzadko rzucający Chevon Troutman (57,1 proc., 4 z 7 rzutów), Łukasz Koszarek (45,3 proc.), czający się w lewym narożniku Aaron Cel (41,7 proc.) i Russell Robinson (35,1 proc.). - Hej, a gdzie jest Przemek Zamojski? - spyta pewnie niejeden nasz czytelnik. Reprezentant Polski trafia w tym sezonie 33,7 proc. rzutów zza łuku. Ze średnią drużynową skutecznością na poziomie 36,4 proc. Stelmet Zielona Góra jest siódmy w lidze, natomiast Śląsk i jego 34,4 proc. są na dziewiątym miejscu.

Gdzie te góry zbiórek?

Okazuje się, że ani w Śląsku, ani w Stelmecie. Najlepszym zbierającym spośród obu zespołów, na obu połowach boiska jest... Chevon Troutman ze średnią 6,3 zbiórki (14. wynik w lidze). Aleksandr Mladenović ze średnią 5,29 jest dopiero na 23. miejscu. Pomiędzy Amerykaninem i środkowym Śląska znajdziemy nazwiska Quintona Hosleya (5,50) i Aarona Cela (5,71).

Zbiórka w ataku

Śląsk Wrocław zbiera w ataku średnio 10,05 piłek, co daje mu trzecie miejsce w lidze. Stelmet na atakowanej desce zabiera średnio rywalom 9,29 piłek. Piszemy o tym nie bez przyczyny, znów odwołując się do przepisu słoweńskiego szkoleniowca. Uważa on, że jeżeli chcesz wygrać mecz, to twój zespół musi takich zbiórek w ataku zanotować co najmniej 10!

Kto więcej podaje?

Tutaj powody do zadowolenia mogą mieć zielonogórzanie. Stelmet Zielona Góra ze średnią 18,5 asyst jest drugi w lidze, natomiast gracze Śląska kluczowych podań rozdają średnio 15,7 co daje im siódmy wynik w ekstraklasie. Ta średnia powinna jednak iść w górę po wzmocnieniu obwodu Vukiem Radjivojeviciem i Łukaszem Wiśniewskim.

Kibice Stelmetu mogą dodać od siebie, że u nas też to z tygodnia na tydzień wygląda lepiej, odkąd do zespołu dołączył Russell Robinson (3,8 asyst w średnio 16 minut). Amerykanin notuje także drugą w zespole średnią 1,5 przechwytów. Lepszy jest jedynie Quinon Hosley (2,2)