Sport.pl

Dylewicz: Upieram się, że bardziej my przegraliśmy, niż Stelmet wygrał

PGE Turów Zgorzelec kończy pierwszą rundę sezonu zasadniczego na szczycie Tauron Basket Ligi. Ale na finiszu zdarzyły się mecze, które burzą wizerunek mistrza i lidera, chodzi o porażki 103:104 z Treflem Sopot i 70:78 ze Stelmetem Zielona Góra.
Po niedzielnym spotkaniu w Zielonej Górze koszykarze zgorzeleckiej drużyny mogliby nawet podejść do swoich rywali ze Stelmetu i powiedzieć: - Dziś to wam należy się miano najlepszej drużyny w TBL. Powiedzieli jednak coś innego.

W oficjalnym serwisie PGE Turowa kapitan Filip Dylewicz ocenia: - Bardziej my przegraliśmy, niż Stelmet wygrał.

Skąd ten wniosek? - W pierwszych dwóch kwartach mieliśmy tylko dwie straty, natomiast po przerwie było ich aż dziewięć. To udowadnia, że zagraliśmy dwie ostatnie kwarty bardzo słabo. W ataku nie dzieliliśmy się piłką tak, jak powinniśmy, i to się zemściło na naszej drużynie - tłumaczył Dylewicz. - Trzeba oddać przeciwnikom, że trafiali z trudnych pozycji - dodał.

Damian Kulig dołożył do wyliczanki przyczyn porażki inny element: - Uważam, że przyczyną jest brak stuprocentowej koncentracji z naszej strony. Ostatnie spotkania pokazały, że potrafimy być skupieni przez 20 lub 30 minut gry, a należy to robić przez cały mecz. Jeśli złapiemy ponownie tę koncentrację, powinno być dobrze - Kulig pocieszał siebie i kibiców w Zgorzelcu.

Olek Czyż, debiutant w PGE Turowie i Tauron Basket Lidze, nie miał po porażce zmartwionej miny. Więcej opowiadał o radości, że po wyleczeniu kontuzji wreszcie wrócił do gry, i to w klubie, który będzie walczył o najwyższe cele. Nie boczył się nawet na twarde łokcie graczy Stelmetu, które poczuł na początku przygody z TBL. - To jest element tej gry. Walka fizyczna od lat istnieje w koszykówce. Jeżeli tego nie lubisz, nie wytrzymujesz, nie masz czego szukać na boisku - mówił Czyż tuż po meczu w Zielonej Górze. Przy analizie gry i wyniku dorzucił do słów swoich kolegów z zespołu: - Popełniliśmy zbyt wiele błędów w końcowych fragmentach spotkania. Przede wszystkim musimy poprawić naszą skuteczność i głęboko wierzę w to, że w kolejnych starciach będziemy wyglądać dużo lepiej.

A z czego wynikały spore różnice między postawą obu zespołów w dwóch połowach niedzielnego meczu? Pierwszą cześć Stelmet przegrał 38:49, ale drugą wygrał 40:21. - Do przerwy graliśmy bardziej sercem niż głową - stwierdził Łukasz Koszarek, kapitan zwycięskiego Stelmetu.

A może drużynie ze Zgorzelca najzwyczajniej w świecie zabrakło sił na finisz? - Po przerwie na parkiecie pojawił się inny Stelmet, który pokazał niezwykłą energię i skuteczność. Nam z kolei zabrakło tych dwóch elementów, zgubiliśmy nasze tempo. Zielonogórzanie przyspieszyli i nie zdołaliśmy ich już dogonić - stwierdził Czyż na łamach klubowego serwisu ksturow.eu.

Więcej o:
Komentarze (1)
Dylewicz: Upieram się, że bardziej my przegraliśmy, niż Stelmet wygrał
Zaloguj się
  • Paweł Przybyła

    0

    Filipie Filipie masz oczywiście rację. Tak sobie myśl w swoim zadufaniu. Bo przecież gdybyście tylko chcieli to Stelmetu by nie istniał. Taki stary a taki .... Gratuluję dobrego samopoczucia. Niestety Filip nie jest taki głupi jak się maluje. Raczej z nas robi głupków.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX