Sport.pl

Na szczycie TBL: Turów rozbił się o ścianę Stelmetu!

B. premier Leszek Miller miałby dla tego meczu krótki komentarz: klasę mężczyzn poznasz nie po tym, jak zaczynają, ale po tym, jak kończą. Koszykarscy mistrzowie Polski ze Zgorzelca zaczęli w Zielonej Górze perfekcyjnie, ale na koniec istniał już tylko Stelmet i zwyciężył 78:70, a ostatnią kwartę 24:8! Tak PGE Turowa nie pobił w tym sezonie jeszcze nikt w lidze!
Filipovska obrona Stelmetu Zielona Góra czy potęga ataku PGE Turowa Zgorzelec? W takie pytanie koszykarska Polska ubierała mecz na szczycie Tauron Basket Ligi - wicelidera z liderem, wicemistrza Polski z mistrzem.

Stelmet po zatrudnieniu słoweńskiego trenera Saso Filipovskiego wyspecjalizował się w żelaznej defensywie. I dzięki niej z reguły nie tracił w meczu więcej niż 60-70 punktów.

Pierwsza połowa niedzielnego spotkania w Zielonej Górze mówiła, że zielonogórskiej obronie daleko jeszcze do doskonałości. W każdym razie mistrzowie ze Zgorzelca znaleźli luki i skorzystali. W dwie kwarty zdobyli 49 punktów, upolowali siedem trójek. Błyszczał Mardy Colins, kibice ze Zgorzelca wykrzykiwali: "Jesteśmy u siebie!", a ich koszykarze prowadzili różnicą 15 punktów.

Da się rzec, że najlepszy atak w lidze znaczył wtedy więcej niż najlepsza obrona. Ale trafniejsza ocena: zielonogórski zespół dał się zaskoczyć. Zaspał, gdy już na początku spotkania gracze ze Zgorzelca szybko rozłożyli szeroki wachlarz wykańczania akcji. Stelmet zostawiał rywalom czyste pozycje do rzutów. W żadnym razie nie dało się tego nazwać żelazną obroną. A stało się też tak, że w tym okresie gospodarze meczu marnie rozgrywali własne ataki, gubili piłkę, pudłowali rzuty, przegrywali pojedynki o zbiórki, co dodatkowo nakręcało i tak szybką grę PGE Turowa.

Dla dobra widowiska Stelmet zrobił ze sobą prządek jeszcze przed końcem pierwszej połowy. Wówczas walka się wyrównała, tyle że goście ze Zgorzelca za nic w świecie nie chcieli oddać wypracowanej na początku przewagi. Starali się kontrolować grę, lecz jednocześnie stawali się coraz mniej odporni, gdy obrona Stelmetu w końcu stała się szczelna i zajadła.

Skończyły się darmowe trójki i skończyło się punktowanie Turowa na bogato. I w czwartej kwarcie zielonogórska drużyna doczekała się nagrody za solidną pracę w defensywie. Z inspiracji oraz trafień Russella Robinsona gospodarze meczu skasowali nieomal wszystkie straty do gości, przegrywali ledwie 61:62. Gdyby ktoś pytał, gdzie podziała się wtedy moc ataku PGE Turowa, oto odpowiedź: kosa trafiła na kamień.

Przez kilka kolejnych akcji Zielona Góra trzymała się kosza za Zgorzelcem. Aż wreszcie Robinson doprowadził pościg do celu. 4 minuty i 44 sekundy przed końcem był remis 67:67. A blisko pięć tysięcy ludzi na trybunach areny CRS niosło koszykarzy Stelmetu, by szli za ciosem. I stało się! Lider, któremu w pierwszej kwarcie udawało się wszystko, w finałowej części spotkania atak po ataku wpadał na ścianę i rozbijał się. Ciułał punkty za wolno i za rzadko, marnował okazje nawet z linii wolnych, a na dodatek, psując akcje, dawał Stelmetowi okazje do kontr. Na sam koniec dostał jeszcze trzypunktowy cios w plecy od Robinsona, który dwa lata temu był liderem PGE Turowa.

Liczba meczu: Zwycięzcy prowadzili w niedzielę tylko przez 3,5 minuty.

STELMET ZIELONA GÓRA - PGE TURÓW ZGORZELEC 78:70

KWARTY: 17:28, 21:21, 16:13, 24:8

STELMET: Koszarek 19 (3), Zamojski 13 (1), Cel 11 (1), Hrycaniuk 8, Hosley 3 oraz Robinson 14 (2), Johnoson 6, Troutman 4, Chanas 0, Kucharek 0.

PGE TURÓW: Collins 22 (4), Dylewicz 11 (2), Taylor 5, Zigeranović 0, Karolak 0 oraz Kulig 14 (1), Chyliński 8 (1), Czyż 7, Jaramaz 3, Moldoveanu 0.

Więcej o:
Komentarze (1)
Na szczycie TBL: Turów rozbił się o ścianę Stelmetu!
Zaloguj się
  • o-wsiok

    Oceniono 4 razy -4

    Stelmet zwyciężył ostatnią kwartę? A ja myślałem , że zwycIężyliśmy Turów , a nie jakąś tam kwartę... chyba panie redachtorze Stelmet zwyciężył W OSTATNIEJ KWARCIE !!!? Przecież nie graliśmy z jakąś kwartą, więc jak mieliśmy ją zwyciężyć? W Jidysz pisało by się lepiej?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX