Skutki zderzenia Polpharmy z czołgiem typu Stelmet

Tomasz Jankowski, trener Polpharmy, pocieszał się przed meczem ze Stelmetem, że zielonogórski czołg dopiero się budzi i jeszcze się rozpędza. W złą godzinę! W sobotę do Starogardu Gdańskiego czołg z Zielonej Góry wjechał już rozpędzony. Strzelał celnie, własnego pancerza uszkodzić nie dał. I zmiażdżył Polpharmę 103:75.
Jankowski coś wie o ambicjach i potencjale Stelmetu. Wszak nie tak dawno temu w Zielonej Górze budował swoje trenerskie nadzieje i przełykał mocne rozczarowania. W Starogardzie ostatnio chyba także nie przeżywa najszczęśliwszych chwil swego trenerskiego życia. Dostał taki skład, że ligi zwojować się nie da. Dogryza mu grupka głośnych i aktywnych kibiców. A sobotnia klęska nastroju poprawić nie mogła.

Pierwsze minuty gry w 2015 r były dla koszykarzy ze Starogardu Gdańskiego bardzo ciężkie. Rzeczywiście zderzyli się z czołgiem. Przegrywali 2:16. Rozkręcili się nieco dopiero pod koniec kwarty. A dobry impuls pochodził od Grzegorza Kukiełki, który najpierw sprzedał czapkę samemu Quintonowi Hosleyowi (Quinton to zapamiętał i w drugiej połowie się zrewanżował), a później pomknął do skutecznej kontry po własnym przechwycie.

Te akcje wlewały otuchę w serca fanów Polpharmy, stanowiły jednak wyjątki. Reguła była po stronie Stelmetu. Zielonogórscy gracze rozbijali większość ataków swoich rywali, a po drugiej stronie boiska robili sito z obrony Polpharmy. Przed przerwą w meczu goście z Zielonej Góry złamali barierę 50 punktów, zbliżyli się nawet do 60. Takiej strzelaniny (30:57 po dwóch kwartach) nie fundowali widzom już od dość dawna. W sobotę w Starogardzie trójeczki wpadały aż miło!

Dobrych wiadomości o Stelmecie zebrało się więcej, źle wyglądała tylko rubryczka z liczbą strat.

Russel Robinson nie kłamał, gdy mówił, że jest w miarę przygotowany do gry. Przed ponad rokiem przy pierwszym podejściu do występów w Stelmecie założył koszulkę z numerem 10. W sobotę debiutował z numerem 22., a od trenera Saso Filipovskiego dostał blisko 20 minut gry. W asystach nie ustępował Łukaszowi Koszarkowi. Co oznacza, że okres próbny Amerykanina w Zielonej Górze zaczął się obiecująco dla obu stron. Ale dopiero za tydzień w ogniu walki z PGE Turowem Zgorzelec skończą się żarty, a zaczną się schody.

Tymczasem jeszcze w sobotę w Starogardzie w trzeciej kwarcie Stelmet przestał robić za czołg. A grać zaczęła Polpharma. Można mówić, że przy wysokim prowadzeniu faworytowi zdarzyły się luki w koncentracji. Ale trzeba do tego dodać, że przegrywający radzili sobie w trzeciej kwarcie znakomicie, ich akcje wyglądały ładnie, płynnie i były skuteczne.

Tyle że mecz rozstrzygnął się już wcześniej. Na zakończenie wypada jeszcze tylko odpowiedzieć na pytanie, dlaczego Stelmet nie wygrał różnicą większą niż 30 pkt, co na pewno mógł zrobić. Dlatego, że od rekordu cenniejsze były minuty młodych rezerwowych.

POLPHARMA STAROGARD GDAŃSKI - STELMET ZIELONA GÓRA 75:103

KWARTY: 13:23, 17:34, 26:23, 19:23

POLPHARMA: Miles 16 (2), Meier 11, Jarmakowicz 8, Bochno 4, Długosz 4 oraz Sapp 16 (2), Kukiełka 13 (2), Struski 3 (1), Robak 0.

STELMET: Hrycaniuk 18, Cel 11 (1), Zamojski 11 (2), Hosley 8 (2), Koszarek 6 (2) oraz Chanas 10 (1), Johnson 10, Kucharek 9 (2), Troutman 7 (1), Pełka 7 (1), Robinson 6 (1), M. Zywert 0.