Walasek słucha Dżemu, Kobranocki. Raz na rybach wędki mu zabrali

Grzegorz Walasek, fan Dżemu i Kobranocki, po pięciu latach wrócił do Falubazu Zielona Góra - klubu, w którym zaczynał przygodę z żużlem i wyrósł na zawodnika dużego formatu. - Powroty nie są łatwe, ale szukałem stabilizacji i miejsca z dobrą atmosferą - tłumaczył przy podpisywaniu kontraktu.
Walasek wzmocni w Falubazie linię wychowanków zielonogórskiego klubu, a kibice wierzą, że pomoże drużynie wrócić na podium drużynowych mistrzostw Polski, może nawet odzyskać mistrzowską koronę.

Co fani wiedzą o 38-letnim żużlowcu? Że należy do najskuteczniejszych w Polsce, że ceni swoje usługi i twardo negocjuje, że bywa... Impulsywny - sam przyznaje Walasek. Ostatni raz opuszczał Zieloną Górę w 2009 r. i w atmosferze dość głośnego konfliktu z prezesem Robertem Dowhanem. Dziś na tej linii panuje pełna zgoda, a nowy "stary" zawodnik zielonogórskiej drużyny komentuje: - Było. Minęło. I już nie ma sensu do tego wracać.

Na portalu Falubaz.com Walasek wrócił za to do początków swojej kariery, związków z różnymi klubami, odsłonił pasje muzyczne oraz hobby, które niektórzy nazwą wędkarstwem, ale sam żużlowiec powie, że raczej chodzi o spędzanie czasu nad wodą.



Czego słucha Grzegorz Walasek? Kiedyś trafił do szpitala w Anglii. Miał przy sobie jedną tylko płytę, odsłuchał ją kilkadziesiąt razy i... tak został fanem zespołu Dżem. Ceni stare kawałki: "Whisky" czy "Wehikuł czasu". Oprócz Dżemu wyróżnił Kobranockę, a ogólnie liczy się polski rock!

Jak to się stało, że kiedyś Walasek wybrał się na ryby i wrócił bez wędek? PRZECZYTACIE W ROZMOWIE NA FALUBAZ.COM