Zmarł "Jancia" Połubiński. Były żużlowiec Falubazu

Jan Połubiński uchodził za przystojniaka, szalały za nim fanki. Żużlowcem był jednak przeciętnym, dlatego dość szybko zakończył przygodę z czarnym torem. Zmarł 4 grudnia, miał tylko 46 lat.
"Jancia" żużlowym wirtuozem nigdy nie był, ale dość mocno utkwił w pamięci fanom, a zwłaszcza fankom Falubazu Zielona Góra z lat 80. i początku 90. ub. wieku. Sympatyczny, miły chłopak zaskarbił sobie serca kibiców. A niejednej dziewczynie odwiedzającej stadion przy ul. Wrocławskiej zawrócił w głowie. Bo uchodził za przystojniaka, czołowego amanta zielonogórskiej drużyny.

Jako sportowiec był ambitny, ale w jego jeździe brakowało tego czegoś, co zaprowadziłoby go po wielkie sukcesy. Zaczynał w 1986 r., w czasie kiedy w Falubazie było wielu młodych, robiących szybkie postępy zawodników. Udało mu się jednak przebić do składu drużyny, która rywalizowała w ekstraklasie. Sporo jeździł szczególnie w sezonach 1987-90. W 1989 r. razem z Falubazem sięgnął po ligowe srebro. W sezonie 1991, w złotej ekipie Morawskiego, wystartował tylko w jednym wyścigu. Jeździł jeszcze w 1992 r., to był jego ostatni sezon na żużlowym torze.

Zdobywał też medale w rywalizacji juniorów. W 1987 r. razem z Jarosławem Szymkowiakiem, Sławomirem Dudkiem, Zbigniewem Błażejczakiem i Markiem Molką sięgnął po złoto w młodzieżowych drużynowych mistrzostwach Polski. Dwa lata później stanął na trzecim stopniu podium (razem z Dudkiem i Szymkowiakiem) młodzieżowych mistrzostw Polski par klubowych.

Szybko zakończył przygodę z żużlem, później trochę pogubił się w życiu, chorował, a odszedł zdecydowanie za wcześnie.

DLACZEGO ODSZEDŁ? JUŻ 10 LAT NIE MA KURMANKA [ZDJĘCIA]

WIĘCEJ INFORMACJI SPORTOWYCH SZUKAJCIE NA ZIELONA GÓRA.SPORT.PL